Reklama

Michał Żurawski: Narkomańska jazda Adama Kruka [wywiad]

"W pierwszym sezonie Adam Kruk miał ewidentnie narkomańską jazdę, czyli był uzależniony od tych leków, które pozwalały mu w ogóle funkcjonować, po złamanym kręgosłupie" - mówi nam Michał Żurawski, który już po raz drugi wciela się w postać komisarza dręczonego wewnętrznymi demonami. W kolejnych odcinkach musi się on zmierzyć z nowym problemami, a z pomocą przyjdą mu nowi bohaterowie, w tym tajemnicza szeptucha.

Przed nami kolejne spotkanie z Adamem Krukiem. Jak bardzo (i czym) różni się pierwszy sezon od drugiego?

- Bardzo, bardzo będzie się różnił - inny, ale niezupełnie. Będzie z pewnością bardziej dynamiczny, więcej będzie wątków równoległych: kryminalnych i duchowych. Wielką rolę odgrywa szeptucha, czyli taka pani ludowa psycholog, która pomaga Krukowi. Jest trochę inny ton. Obrazy są bardziej pokazane z perspektywy tego mroku, tego ducha głównego bohatera.

Z jakimi demonami zmierzy się w tym sezonie pana bohater i jaką postać one przybiorą?

Reklama

- W pierwszym sezonie Adam Kruk miał ewidentnie narkomańską jazdę, czyli był uzależniony od tych leków, które pozwalały mu w ogóle funkcjonować, po złamanym kręgosłupie. Teraz minęły trzy lata i Kruk odstawia leki. Pierwsza seria rozlicza się jakby z tymi wszystkimi halucynacjami, jakie kierowały jego życiem.

- W drugim sezonie mamy dużą zmianę - mamy ten syndrom trochę jakby takiego odstawienia; Kruk szuka innych uzależnień, a jego agresja wychodzi na pierwszy plan, z tym, że to jest niedaleko posunięta agresja, bo ona powoduje takie fugi, które sprawiają, że on pewnych wydarzeń nie pamięta. A to go, niestety, wplątuje w nieprzyjemne sytuacje, z jakich musi się później w bardzo trudny sposób wykręcać.

- Jak już wspomniałem, chodzi do szeptuchy, która jest psychologiem ludowym. Myślę, że Adam Kruk należy do tych osób, co do lekarza czy do psychologa to mogą pójść tylko po receptę, więc dlatego wybiera taki bardziej lokalny sposób na swoje problemy.

W nowych odcinkach poznajemy magię Podlasia i jego folklor. Jakie wrażenie wywarło na panu tak głębokie zanurzenie się w ten aspekt opowieści?

- Myślałem, że takie rzeczy na mnie nie działają, ale na miejscu okazało się, że działają bardzo. Większość tych scen w domu szeptuchy były nakręcone w takim dziwnym widzie. Dopiero po tym, jak zobaczyłem te sceny na ekranie, to mi się przypomniało, jak wszystko kręciliśmy. Coś było w tym takiego niezwykłego. Na planie była z nami pani antropolog kultury, która zajmuje się szeptuchami i samo przebywanie z nią już było niezwykłe. Myślę, że miałem wrażenie, i to nie tylko ja, że coś złego się z nami dzieje.

- Ta duchowość to też wynika pewnie z tej wieloetniczności Podlasia; wielokulturowości, wieloreligijności. Wszystko tam się miksuje, co też ma wpływ na każdy aspekt życia. Od czasu pierwszego “Kruka..." jeżdżę na Podlasie wielokrotnie, zakochałem się w tym Podlasiu - zaczynam odkrywać, o co w ogóle tam chodzi. Są takie nieopisane rzeczy, które jedni nazwą duchowością, inni powiedzą, że to jest jakaś magia.

Zobacz też: Nowości Canal+: Zapowiedzi na lipiec

Z jednej strony mamy magię Podlasia, z drugiej - pragmatyzm pracy w policji, gdzie na Kruka czekają kolejne problemy. Kim są bohaterowie, z którymi będzie współpracował Adam? Jaki wpływ będą mieli na niego?

- Jest wiele fantastycznych postaci napędzających tę policyjną stronę. Jest Magda Koleśnik, która gra świetną postać Justyny - ja też nie za wiele mogę powiedzieć, bo nie chcę spoilerować, ale jest to bardzo ciekawa bohaterka. Jest powiązana z przeszłością Kruka - jego dzieciństwem, więc już jest mrocznie, tragicznie, zaskakująco i intrygująco.

- Wspaniale napisana jest postać grana przez Leszka Lichotę - to policjant, który jest niby w konflikcie z Krukiem, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy chłopaki sobie pomagają czy działają przeciwko sobie. Kołecki jest też niejednoznacznie napisany - to taki predator, który będzie żerował na tym Kruku, bo podskórnie czuje, że może go trochę podgryzać. Jest to kwestia ambicji, jakichś kompleksów oraz wiary w te jego czary - on się śmieje z Kruka, ale wychodzi na to, że jednak to nie jest wszystko takie proste. Te postaci są trudne. Bohater jest świetne przez Lecha zagrany, to nie jest śmieszna postać, natomiast Leszek wyciągnął z niego maksimum komizmu.

- Dobrze rozwiniętą postacią w stosunku do pierwszego sezonu jest Rudy (Tomasz Włosok), który staje się prawą ręką Ruskiego, szefa gangsterów na Podlasiu. Jest naprawdę wiele, wiele ciekawych wątków; wiele ciekawych postaci.

Na ekranie te sceny są pełne napięcia, a na planie? Jak układała się współpraca?

- Na szczęście ta atmosfera sama się wytworzyła. Przy pierwszej produkcji niewielu z nas się znało. Ten “Kruk..." bardzo mocno na nas zadziałał i jakoś tak się to scementowało podczas zdjęć, że ta dobra praca przeniosła się potem na to, że ogląda się ten pierwszy sezon i naprawdę ma się poczucie, że to jest dobre. Byliśmy szczęśliwi, że ten serial powstał naprawdę z miłości, my się tam pokochaliśmy wszyscy, więc drugi sezon to była tylko kwestia ostrzeżenia nowych aktorów, że łatwiej im nie będzie, bo wchodzą już w bardzo gorący romans. Szybko się jednak w tym znaleźli i sprawdzili.

Zobacz też: "Przypadek Alice": Ironia, żałoba i rozpacz [serial z Keeley Hawes na Canal+online]"

Co czyni Adama Kruka tak intrygującą postacią?

- Ta nieoczywistość, te właśnie nie czarne, nie białe ani dobre i złe cechy. Tylko to właśnie takie ciągłe przenikanie się tego, co każdego człowieka od tysięcy lat nęka i gnębi. Zrozumienie samego siebie; zrozumienie jak funkcjonują inni, wszystkie problemy świata i człowieka - to jest Kruk w pigułce.

Czy jest jakaś scena w tym sezonie, która ma dla pana specjalne znacznie?

- Nie mam jednej sceny, którą mógłbym wybrać, natomiast było kilka takich, czy to w pierwszej serii, czy teraz w drugiej, że widziałem, iż są one bardzo prawdziwe i działają na większość ludzi, którzy oglądają serial. Przypominały mi się czasami chwile, w których coś wtedy wydarzyło się prywatnie i powiem państwu, że to jest niezwykłe, że jeżeli ktoś zrobi coś autentycznie, naprawdę myślą prawdziwą, to widz to odczyta, niezależnie od nastroju. To było takie zaskakujące odkrycie.

Co było wyzwaniem podczas kręcenia zdjęć?

- W teatrze jest prościej uzyskać taki powiedzmy “jazz" - to, co na widzów działa, bo jesteśmy tkanką żywą, widzimy to na żywo; doświadczamy tego. Jest pomiędzy nami energia, nie ma ekranu, nie ma sztuczności.

- Aby uzyskać taki efekt w kinie, to jest to kolosalnie tysiąc razy bardziej trudniejsze, ponieważ musi się na to złożyć nie tylko dyspozycja aktora, ale też operatora, oświetleniowca, wszystkich ludzi, którzy tworzą ten świat. Myślę, że w kooperacji coś udało się tutaj uzyskać, bo ze swojego doświadczenia i też z rozmów z ludźmi wynika, że efekt jest dobry. Ja jestem bardzo zadowolony.

Premiera drugiego sezonu KRUK. CZORNY WORON NIE ŚPI już 9 lipca w serwisie CANAL+ online na canalplus.com oraz na kanale CANAL+ PREMIUM dostępnym przez satelitę i sieci kablowe.

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Michał Żurawski | Canal+

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje