Reklama

Julia

Ocena
serialu
7,7
Dobry
Ocen: 874
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Kolejna rola "z pazurem"

W piątek, 23 grudnia, zobaczymy pilotażowy odcinek nowego serialu TVN zatytułowanego "Julia". Jedną z ciekawszych ról - mimo że wcale nie główną - gra w nim Marta Żmuda Trzebiatowska.

"Super TV": W "Julii" grasz bardzo barwną postać, kosmetyczkę z ambicjami, femme fatale.

Reklama

Marta Żmuda Trzebiatowska: - Tak, Monika jest rzeczywiście temperamentna, a ja jeszcze staram się, żeby była to rola komediowa. Czasem skreślam coś lub dopisuję w scenariuszu...

To ciekawe! Masz taką możliwość?

- Dostałam wolną rękę od scenarzystów, ponieważ podobają im się te zmiany, które wprowadzam. I teraz, po 80 dniach zdjęciowych, kiedy 'złapałam' już tę postać, tym bardziej czuję, w którym kierunku mogę improwizować.

Razem z twoją serialową matką, którą gra Aldona Jankowska, tworzycie zgrany duet.

- Tak, przełamujemy tę słodycz i romantyzm serialu. 'Zagrało' między nami już na zdjęciach próbnych. Gdy Aldona mnie wtedy zobaczyła, krzyknęła: 'Ale mnie zaszczyt kopnął, zagram matkę Żmudy Trzebiatowskiej!'. Naprawdę doskonale się rozumiemy. Aldona twierdzi, że to dlatego, że jestem zodiakalnym lwem, a ona baranem. Mam więc nadzieję, że będziecie dobrze się bawili.

- Aldonę Jankowską podziwiałam już u Szymona ('Szymon Majewski Show' - przyp. red.), płakałam ze śmiechu na jej skeczach. Myślałam sobie, że to musi być świetna aktorka, bo sparodiować kogoś jest bardzo trudno. Kiedyś próbowałam tego i wiem, że to piekielna robota.

Długo zastanawiałaś się nad przyjęciem roli Moniki?

- Trochę mnie przerażało, że jest to projekt tak długoterminowy - 190 odcinków! Na szczęście udaje mi się robić jednocześnie także inne rzeczy. Producenci, scenarzyści wyszli mi na przeciw. Czasem, kiedy tego potrzebuję, proszę, żeby mniej dla mnie pisali.

Zdradź, co jeszcze obecnie robisz.

- Pracuję nad fabułą 'Stawka większa niż śmierć' o przygodach Hansa Klossa. Żeby nie popsuć widzom oglądania, mogę jedynie powiedzieć, że w filmie są dwie główne role kobiece i jedną z nich gram właśnie ja. Ta praca to dla mnie wspaniałe przeżycie - piękne kostiumy, charakteryzacje, oszałamiający mężczyźni w mundurach. Naprawdę czuje się taki dreszcz emocji.

- Wchodzę też właśnie w rolę główną w nowej premierze Teatru Kwadrat. A od stycznia pojawię się w jeszcze jednej, nowej dla mnie i dla widzów roli, ale tego też nie mogę zdradzić! Jestem bardzo tajemnicza, ale tego wymagają ode mnie kontrakty.

Czy będąc tak zaganianą, masz czas, by zrobić prezenty gwiazdkowe?

- Oczywiście! Robię je w biegu cały czas. Trochę kupiłam w Malborku, przy okazji filmu o Klossie, trochę w Krakowie, gdy kręciliśmy 'Julię'. Tak naprawdę napięty plan powoduje, że jestem bardziej zorganizowana. Zrobiłam sobie listę i dokładnie wiem, po co idę do sklepu.

Masz jakieś plany, marzenia na przyszły rok?

- Kiedyś marzyłam, by zagrać w filmie kostiumowym - i to się spełniło na planie 'Ślubów panieńskich' - oraz w filmie, którego akcja dzieje w czasach wojny - i to też się teraz udaje zrealizować. Muszę wymyślić sobie nowe marzenia...

Z Martą Żmudą Trzebiatowską rozmawiała Marta Uler.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje