Reklama

Hotel 52

Ocena
serialu
8,1
Bardzo dobry
Ocen: 849
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Raz dziewczynka, raz chłopaczek

Nazywany księciem Polsatu Krzysztof Ibisz wystąpi gościnnie w "Hotelu 52". Poznaj szczegóły!

Reklama

Krzysztofa Ibisza zobaczymy w 8. odcinku najnowszego sezonu "Hotelu 52" (emisja w czwartek 14 kwietnia). Wcieli się w postać zapomnianego aktora Cypriana Borowicza, który za wszelką cenę znów chciałby być na topie. Dodajmy, że to bardzo odważna wizerunkowo rola.

Kim jest grany przez pana bohater w serialu "Hotel 52"?

- Gram niegdyś bardzo znanego aktora, który gdzieś po drodze rozminął się z tym, co chciałby robić. Przyjmuje role poniżej poziomu, który mógłby go satysfakcjonować. I ma mnóstwo problemów prywatnych oraz zawodowych. A zarazem stara się różnymi metodami wrócić na szczyt. Nie chcę teraz mówić, czy mu się uda, czy nie, w każdym razie podejmuje taką próbę, angażuje w to kilka osób i działa.

Czyżby to była rola skrojona specjalnie pod pana?

- Myślę, że nie. Przecież takich przypadków mamy bardzo dużo. Natomiast ja się cieszę, bo na ogół grałem role bardzo pozytywnych bohaterów, czy to w poprzednich serialach jak "Plebania", "M jak miłość", czy we wcześniejszych produkcjach typu "Desperacja", "Wiatraki z Ranley" i "Gdańsk 39". Ten ostatni to serial telewizyjny, w którym grałem polskiego boksera w Gdańsku czasów wojennych. Natomiast Borowicz to postać mroczna, zagmatwana; człowiek, który - będąc niezadowolonym z tego, co osiągnął - wciąż walczy i miota się. Chciałby żyć lepiej, inaczej, ale nie do końca mu to wychodzi. I właśnie ta mroczna strona bardzo mi odpowiada.

Zauważalny jest ostatnio pana powrót do aktorstwa. Bo był przecież taki czas, kiedy mniej pan grał, a częściej występował jako prezenter.

- To prawda. Zaczęło się rok temu od propozycji Emiliana Kamińskiego, żebym zagrał w Teatrze Kamienica w komedii muzycznej pod tytułem "I tak cię kocham". No i gramy to z powodzeniem już chyba osiem miesięcy. Często też wyjeżdżamy z tym spektaklem w Polskę. Poza tym mam też swoją rolę w komedii, która niedawno weszła na ekrany kin, czyli w "Wojnie żeńsko-męskiej". Z przyjemnością się jej podjąłem, chociaż jest odważna wizerunkowo (śmiech). To taka szansa pokazania dystansu do siebie i trochę podworowania z całego polskiego show-biznesu. A teraz przyszła propozycja właśnie tej roli, Cypriana. Pojawiła się już następna, niebawem zacznę zdjęcia do kolejnego serialu, tym razem w TVP. Oprócz tego, z takich rzeczy aktorskich, mogę zdradzić, że piszemy nową sztukę, której premierę przewidujemy na listopad w Teatrze Kamienica. Też o show-biznesie, o prezenterze telewizyjnym, czyli trochę o mnie.

Cieszy pana taki powrót do aktorstwa?

- Bardzo. Myślę, że każdy z nas tęskni za powrotem do korzeni. Bo my wszyscy - aktorzy - wyrastamy z młodzieńczej fascynacji teatrem. Każdy z nas był w jakimś ognisku teatralnym - ja na przykład u państwa Machulskich w Warszawie przy Teatrze Ochoty. W czasach liceum czas wolny poświęcałem głównie na chodzenie do teatru. Moim ulubionym był Teatr Studio. Wtedy jeszcze pod dyrekcją Józefa Szajny, potem Jerzego Grzegorzewskiego. I każdy spektakl widziałem po kilka razy. To była nasza pasja. Teatr. I nawet jak się tego zawodu nie uprawia na co dzień, to myślę, że tęskni się za tym, co nazywamy magią teatru, czyli za czymś, co unosi się między rzędami krzeseł a sceną. Za wymianą emocji. To jest fascynujące!

Chcesz zacząć oglądać ten serial od drugiej serii? Przeczytaj streszczenia wszystkich odcinków poprzedniej serii w ŚwiecieSeriali.pl.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Ibisz | Hotel 52

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje