Reklama

HBO Max: Seriale

Ocena
serialu
6,8
Niezły
Ocen: 44
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Będzie animowana wersja "Gremlinów". Zach Galligan na planie

Zach Galligan, odtwórca głównej roli w filmach "Gremliny rozrabiają" i "Gremliny 2", pochwalił się, że został zaangażowany do serialu animowanego o specyficznych stworkach. Aktor użyczy głosu jednemu z bohaterów produkcji "Gremlins: Secrets of the Mogwai", jaka powstaje dla HBO Max.

Zach Galligan w serialu o Gremlinach

Aktor pojawił się na imprezie Comic-con w San Diego, gdzie wziął udział w panelu poświęconym nowej produkcji, "Gremlins: Secrets of the Mogwai", która w przyszłym roku ukaże się na serwisie streamingowym HBO Max oraz na kanale Cartoon Network. I to właśnie na konwencie miłośników popkultury wyjawił, że jest częścią nowej odsłony "Gremlinów".

"Nie mogę powiedzieć zbyt wiele. Jeśli jednak akcja serialu rozgrywa się w Chinach lat 20., to nie gram Billy'ego, ponieważ nie było go jeszcze na świecie" - zwrócił się do obecnych na spotkaniu fanów, cytowany przez serwis Deadline.

Reklama

"Gram nową, fajną postać. To była naprawdę zabawna i niesamowita praca z ekipą kreatywnych ludzi, którzy świeżym okiem spojrzeli na serię i jej mitologię. Kto wie, co nowego zamierzają do niej dodać? Jakąś nową transformację albo regułę? Myślę, że fanom Gremlinów to się spodoba" - stwierdził.

W "Secrets of the Mogwai" zobaczymy Pana Winga, Chińczyka, który w pierwszej części filmu prowadził sklep z antykami i który był właścicielem włochatego zwierzątka Gizmo. Tutaj jednak ma on 10 lat. Akcja rozpoczyna się w Szanghaju, lat 20. XX wieku. Pewnego dnia Wing spotyka Gizmo. Wraz z uliczną złodziejką, Elle, wyrusza w wyprawę przez chińską prowincję, której celem jest odnalezienie rodziny Gizmo, a także cudownego skarbu. W trakcie podróży muszą stawić czoła stworom z chińskiej mitologii i armii złych gremlinów, nasłanych przez chciwego przemysłowca.

58-letni dziś Galligan po wielkim sukcesie "Gremlinów" nie zagrał w żadnej hollywoodzkiej produkcji, która stałaby się przebojem. Po latach żałował, że gdy "Gremliny" otworzyły mu drzwi do kariery w Hollywood, za namową rodziców wybrał studia historyczne na Uniwersytecie Columbii w Nowym Jorku. Kiedy po kilku latach wrócił do branży filmowej, nikt nie czekał na niego z otwartymi ramionami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL