HBO Max: Seriale

Ocena
serialu
7
Niezły
Ocen: 56
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Avenue 5": Komedia lekarstwem na złe czasy [wywiad z Armando Iannuccim]

Przed premierą serialu "Avenue 5" wraz a grupą dziennikarzy mieliśmy okazję porozmawiać z twórcą jednych z najpopularniejszych komedii ostatnich lat (m.in. "Śmierć Stalina" czy "Figurantka") - Armando Iannuccim. Czemu służy w dzisiejszych czasach komedia? Jak Iannucci poradziłby sobie na statku kosmicznym, który zboczył z kursu i na Ziemię wróci za osiem lat? I w końcu, czego na planie reżyser kompletnie nie akceptuje? Oto sześć rzeczy, jakich dowiedzieliśmy się podczas rozmowy.

Komedia jest lekarstwem na złe czasy

"Komedia istnieje po to, żeby sprawić, aby widzowie poczuli się szczęśliwymi.  Czasy są teraz dziwne i niezwykłe. Kiedy kręciliśmy zdjęcia do filmu “Śmierć Stalina" wiele osób z Rosji mówiło mi, że ten obraz musi być komedią, ponieważ był to jedyny sposób, aby poradzić sobie z absurdem tamtych czasów. Ten gatunek pozwala na nadaniu temu, co dzieje się w rzeczywistości, jakiegoś kształtu - teraz wszystko jest nieprzewidywalne, niewiadome. Jednak najistotniejsze jest to, że po seansie widzowie mają lepsze samopoczucie" - mówi Armando Iannucci.

Reklama

Armando Iannucci inspirował się przy kręceniu “Avenue 5" serialami science fiction. Jego ulubionym jest “Battlestar Galactica"

"Jestem wielkim fanem nowej wersji serialu 'Battlestar Galactica'. Nie ma w nim kosmitów czy magicznego systemu teleportacji. Wszystko podlega zasadom fizyki. Oczywiście mamy Cylonów, którzy są jedynym ‘obcym’ elementem, ale najważniejsze było to, że fantastyka naukowa została użyta, aby bliżej przyjrzeć się  współczesnym problemom takim jak izolacja, emigracja, autorytaryzm, ruchy oporu. To właśnie mi się spodobało - jak bardzo wszystko było osadzone w rzeczywistości i ukazuje hipotetyczną przyszłość. Greg Egan, australijski pisarz science fiction, którego uwielbiam, ma podobne podejście".

Tematem serialu jest kosmiczna turystyka. Czy ludzie powinni ruszać na podbój kosmosu?

"Czy ludzie powinni podbijać kosmos? Moje pytanie brzmiałoby: ‘Dlaczego chcemy lecieć na Marsa, kiedy mamy Ziemię, a tam dokąd zmierzamy może być jeszcze gorzej?' Świetnie jest mieć plan ucieczki, ale zajmijmy się najpierw problemami, które są na naszej planecie. Od zawsze byłem zafascynowany możliwością lotów w kosmos, dorastałem śledząc program Apollo, ale im głębiej zastanowić się nad tym tematem, tym bardziej zdajesz sobie sprawę z tego, że to strasznie skomplikowany proces. Promieniowanie, brak tlenu, brak jakiejkolwiek formy życia, to wszystko przemawia przeciwko takim planom. I trochę pokazuje jak absurdalnym jesteśmy gatunkiem - nasz instynkt podpowiada nam, żebyśmy zabierali się w diabły, z miejsca, który utrzymuje nas przy życiu, aby udać się w miejsce, które może nas już na wstępie zabić".

Armando Iannucci nie wyobraża sobie spędzenia ośmiu lat na statku kosmicznym


"Zacząłbym panikować. Ogromną radość sprawiłoby mi przeklinanie wszystkiego i wszystkich... Pewnie byłbym pijany już o 10 rano. To, że możesz zjeść tyle ile chcesz w barze pewnie znudziłoby mi się dość szybko, a co dopiero mówić o ośmiu latach. Nie, nie sądzę, żebym przyjął taką wiadomość dobrze" - opowiada twórca, którego specjalnością są czarne komedie.

Armando Iannucci: Bieganie z miejsca na miejsce w “Avenue 5" to oznaka desperacji

"Wydaje mi się, że zawsze jest coś śmiesznego w tym, że dorośli, poważni aktorzy biegają z jednego miejsca w drugie. Robiliśmy to w każdym odcinku 'The Thick of It' z Peterem Capaldim - kazaliśmy mu biegać, bo było to zabawne. Takie bieganie to także oznaka desperacji naszych bohaterów - biegają w kółko wiedząc, że nie ma to sensu, bo przecież niczego nie stracą, ponieważ wciąż są w jednym miejscu. Lubię tę energię - energię takiej spontanicznej paniki".

Obsada "Avenue 5" jest jak rodzina. Nie ma w niej miejsca dla popaprańców

"Jesteśmy zgranym zespołem" - mówi Iannucci. "Mam taką zasadę, że nie przyjmuję żadnych dupków, nieważne jakimi świetnymi aktorami byłyby te osoby, ponieważ mogą zniszczyć zdjęcia. Jeżeli wiemy, że ktoś może stwarzać problemy, to do nas nie dołączy. Film czy serial to praca grupy i każdy musi grać zespołowo. Oczywiście, Hugh Laurie i Josh Gad, to wspaniali aktorzy i wielkie nazwiska, ale oni cieszą się, że są częścią większego zespołu. Jesteśmy jak rodzina - aby komedia naprawdę wyszła, każdy na planie musi czuć się komfortowo i być szczęśliwy. Nie może tam być nikogo, kto psułby atmosferę".

"Avenue 5": Kiedy i gdzie oglądać?

Serial "Avenue 5" jest dostępny w serwisie HBO Max.

Zobacz też:

"The Last of Us" z oficjalną datą premiery na HBO Max

Theo James o serialu "Biały Lotos 2": Co się kryje pod amerykańskim snem?

Seriale o śmierci, żałobie i przemijaniu, które trzeba zobaczyć

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: HBO Max

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy