Reklama

Game of Thrones

Gra o tron

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 1477
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Gra o tron": Jaime Lannister nie chce umierać!

"Gra o tron" to epicka produkcja HBO, która zachwyciła świat. Brawurowa ekranizacja bestsellerowej sagi mistrza fantasy George’a R.R. Martina, uhonorowana Złotym Globem i dziesięcioma nagrodami Emmy. W związku z premierą trzeciego sezonu na Blu-ray i DVD, Nikolaj Coster-Waldau grający rolę Jaimego Lannistera opowiedział nam o swoim bohaterze i kulisach pracy na planie serialu.

Jak wspominasz pracę na planie trzeciego sezonu “Gry o tron"?

Reklama

- Trzeci sezon to było dużo zabawy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo znów mogliśmy pracować z ekipą znaną z poprzednich sezonów. Myślę, że każdy z nas uwielbia pracę w tym serialu, czujemy dumę mogąc w nim grać. Każdy z nas chce dobrze wykonać swoją robotę, chcemy być tak dobrzy, jak to tylko możliwe. To wszystko zaczyna się już na etapie scenariusza, który jest doskonały.  Świetnie było pracować przy trzecim sezonie.

Jak oceniasz pracę na planie serialu?

- Uwielbiam grać w filmach, w przypadku seriali masz jednak dużo więcej czasu nawet  50-60 godzin do wykorzystania, aby opowiedzieć historię. Dzięki temu można zrobić dużo więcej niż filmie fabularnym. Możesz zagłębić się w drobne szczegóły życia bohatera i jego osobowości. Występowanie w serialu “Gra o tron" to dla nas przywilej.

Jaime w serialu przebył długą drogę, zmienił się...

- On nie jest taki, jak myśleliśmy na początku . Myślę, że to jest jeden z powodów, dlaczego ludzie lubią ten serial. Możemy się sami rozpoznać w tych postaciach, nie różnimy się od nich aż tak bardzo. Jestem pewien, że większość ludzi zrobiła w swoim życiu rzeczy, z których potem nie są dumni. Z czasem zupełnie inaczej patrzą na to, co się wydarzyło w przeszłości i na siebie.  A jeśli robisz film, poza głównymi postaciami, większość z pozostałych ma pewne sytuacje, które je definiują - myślisz wtedy: on jest draniem, świetnym człowiekiem lub kimkolwiek innym. W serialach takich jak “Gra o tron" nawet postacie , które wydają się tylko wspierać głównych bohaterów, stają się kluczowe dla historii i możemy wniknąć w ich świat . To jest ciekawe , bo zawsze pojawiają się momenty związane z różnymi postaciami, kiedy można rozpoznać trudności życia i trudności w dokonywaniu właściwych wyborów . Można wtedy zobaczyć konsekwencje tych wyborów.

Choć bohaterowie żyją w świecie fantasy, mają do czynienia z problemami, które mogą dotyczyć współczesnych widzów. Dysfunkcyjne rodziny są takimi zarówno w serialu w Westeros, jak i współcześnie w Europie czy Ameryce?

- Tak, nie znam nikogo, kto nie miałby do czynienia z problemami życia rodzinnego. Przychodzą chwile, kiedy przenosimy własne frustracje na ludzi, których kochamy najbardziej. To jest bardzo niesprawiedliwe i tak właśnie dzieje się w “Grze o tron". Lannisterowie są rodziną, gdzie możesz znaleźć ludzi dobrych, złych, skomplikowanych, szalonych.

Uosobieniem wielu z tych cech jest Jaime Lannister. Zaczynamy myśleć, że jest głównym czarnym charakterem w serialu, ale kolejne odcinki odkrywają znacznie więcej. Czy ciebie też zaskoczył?

- Niezwykle przemyślane w “Grze o tron" jest to, że postać się nie zmienia, ale pojawia się coraz więcej szczegółów, które sprawiają, że można zrozumieć, z czego wynikają jego działania. Ważne jest także to, że większość z bohaterów serialu nie jest jednoznacznie czarna lub biała. Oni nie są tylko czarnymi charakterami czy dobrymi postaciami,  bo nikt z nas nie jest. Zrobiłem kilka lat temu norweski film - "Łowcy głów’. To jest naprawdę dobrze zrobiony film, ale facet, którego zagrałem jest zły w tym filmie, ale to jest inny rodzaj opowieści . Nie ma czasu, aby dowiedzieć się, dlaczego jest jak jest, on jest po prostu zły, a na ekranie widzisz tylko jego działania . Ale z "Grą o tron" jest inaczej . Na początku widzisz, że Jaime sypia ze swoja siostrą, a potem próbuje zabić chłopca - Brana Starka i to jest ekstremalne działanie. To jednak jest tylko pozorne, nie można go na tej podstawie ostatecznie osądzać.

Przypomnij nam, co się działo z twoim bohaterem pod koniec  drugiego sezonu serialu i co się wydarzy w trzecim...

- Pod koniec drugiego sezonu jest razem z Brienne z Tarth. W końcu uwalnia się z więzienia, ale teraz jest eskortowany przez Brienne. Są w drodze powrotnej do Królewskiej Przystani.

Jak można opisać relację między nim a Brienne?

- Oboje nie zdają sobie sprawy, ale są pewne rzeczy, które mają ze sobą wspólne. Jaime nigdy nie spotkał kogoś takiego jak ona, a ona nie zachowuje się tak jak on by tego oczekiwał. On jest śmiertelnie niebezpieczny mając do dyspozycji broń, jest świetnym żołnierzem. Myślę, że jego największym atutem jest jednak jego inteligencja i sposób w jaki jest w stanie rozpracować ludzi i znaleźć ich słabości. Próbuje tego rozpaczliwie z Brienne, a nie udaje mu się. To doprowadza go do szaleństwa, ale nie zamierza się poddawać.

Ich relacja jest dosyć zaskakująca...

- Nie wdając się w szczegóły mogę powiedzieć, że ich związek będzie ewoluował. Pod koniec drugiego sezonu jest taka scena, w której zostają zatrzymani przez mężczyzn z rodu Starków. Do tego momentu Jaime był zdesperowany, aby uciec i uwolnić się z niewoli. Nie mógł sobie także wyobrazić, że ta kobieta będzie w stanie go obronić. Kiedy dochodzi do takiej sytuacji, jest tym bardzo zaskoczony. Brienne trzyma się mocno swoich zasad, a to daje mu do myślenia .

Czy ze względu na to, że sam zapomniał o moralności i zasadach?

- To co zrobił, co jest powodem, dla którego stał się znany jako Królobójca jest bliskie temu, co ona robi teraz. Jaime dostrzega jej lojalność wobec  Starków, ale Brienne zabija w pewnym momencie ludzi z tego rodu i mówi: "Nie dbam o to, jestem lojalna tylko wobec  Catelyn Stark ". Wyraźnie widać, że przestrzega własnych norm moralnych i to jest dość wyjątkowe. Myślę, że to jest ta chwila, która powoduje, że Jaime rozpoznaje cząstkę siebie w niej.

Gwendoline Christie, która gra Brienne, mówiła, że wasza serialowa relacja widoczna jest także poza ekranem. Zgodzisz się z tym?

- Tak, myślę, że to się zaczęło od momentu, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy. Poznaliśmy się zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć do serialu i ćwiczyliśmy razem sceny. Zacząłem ją natychmiast dręczyć, żeby przełamać lody. Było przy tym dużo zabawy, nie mogłem przestać. Nie mogę nawet powiedzieć, co właściwie robiłem, bo to za​​brzmi, że jestem okropną osobą. To jest bardzo inteligentna kobieta, jest absolutnie genialna. Myślę, że musiało to ludzi wokół nas doprowadzać do szaleństwa . Sytuacja była pewnie bardzo denerwująca, bo między nami przez cały czas były tylko kłótnie (śmiech).

Czy jest jakaś scena w trzecim sezonie serialu, która szczególnie zapadła ci w pamięć?

- Nie mam wątpliwości, że to scena w łaźni. Wiedziałem, że zbliża się kręcenie tej sceny i pamiętam swoje pierwsze spotkanie, jakie miałem z Danem (Weissem, twórca serialu) i Davidem (Benioffem, twórca serialu ), podczas którego powiedzieli mi o tej scenie, która odgrywa ważną rolę w historii Jaimego. Jako aktor, co było dosyć niezwykłe, miałem aż 3 lata, aby przygotować się do jej zagrania, upewniając się, że zrobię to dobrze . Było wiele napięcia przy przygotowaniu do jej zagrania. Panowała atmosfera podniecenia i nerwowości, mieliśmy cały dzień na jej nakręcenie. I to naprawdę jest scena, która się wyróżnia. Jaime jest w kiepskim stanie, jest ranny. Idzie do łaźni , gdzie jak się okazuje Brienne bierze właśnie kąpiel. Dochodzi do fantastycznej rozmowy. Jaime wygłasza mowę , która wyjaśnia wiele z jego przeszłości i to dlaczego jest nazywany Królobójcą . To jest świetna scena. Pamiętam, że kiedy Dan i David pierwszy raz powiedzieli mi o tym byłem bardzo podekscytowany. Czekałem na jej zagranie od chwili naszej rozmowy i ta scena naprawdę sprostała moim oczekiwaniom.

Czytałeś książki George’a R. R. Martina przed zagraniem w serialu?

- Czytam je dopiero po tym jak już skończymy zdjęcia do danego sezonu. Wiem, co się wydarzy, ale nie chcę mieć zbyt wielu informacji, ponieważ jest wiele wydarzeń, które mają miejsce w książkach, a których nie ma w scenariuszu. Z oczywistych względów wolę mieć tę wiedzę dopiero po przeczytaniu scenariusza. Książki mogą uzupełniać informacje, jakie są w scenariuszu. Wolę tę kolejność. Pracujemy w oparciu o scenariusz, jest w nim wszystko i to jest materiał, z którym w pierwszej kolejności się zapoznaję.

Nie masz ochoty dowiedzieć się, co się wydarzy z twoim bohaterem?

- (śmiech). Nie zrozum mnie źle, jestem ciekawy jego losów jak każdy. Mam książkę na moim Kindle’u i przyznam, że zrobiłem szybkie wyszukiwanie i ulżyło mi, kiedy zobaczyłem, że był wciąż obecny w fabule książek. Kocham robić ten serial i nie chcę umierać (śmiech). Ale w sumie, nigdy nie wiesz, co się wydarzy ...

Czy George R. R. Martin był na planie trzeciego sezonu?

- Nie wtedy, gdy ja tam byłem. Kiedy mówisz "na planie", to musisz wiedzieć, że są tam co najmniej trzy lub cztery plany jednocześnie. Ja głównie przebywałem w Belfaście, potem szybko przenosiliśmy się na kolejny plan do Dubrownika.  To jest ogromny wysiłek. Sposób, w jaki produkcja to robi jest dość niezwykły. Serial kręcony jest także na Islandii, w Chorwacji i Maroku. To jest imponujące.

Jak dużo czasu zabiera ci granie w serialu “Gra o tron"? Grasz przecież także w filmach fabularnych...

- To był szalony rok w moim życiu. Zacząłem grać w serialu w lipcu i zakończyłem zdjęcia w październiku, więc zajęło mi to ok. czterech miesięcy. Przed zagraniem w trzecim sezonie serialu wystąpiłem w filmie "Mama". Zagrałem także małą rolę w “Niepamięci". Potem znalazłem się w Dublinie na planie dramatu "And then this year", gdzie zagrałem razem z Juliette Binoche. To był film norweskiego reżysera Eirka Poppe.

Czy twoja rodzina podróżuje z tobą, kiedy kręcisz serial?

- Przyjeżdżają do mnie czasami, ale jeśli mam zdjęcia w Belfaście,  próbuję dostać się do domu na weekend. To  tylko kilka godzin lotu. Przyjechali ze mną do Dubrownika, który jest wspaniałym miejscem. Belfast jest świetny, uwielbiam tu być, ale dla dzieci odwiedziny tego miejsca po raz kolejny nie są niczym specjalnym. Szczególnie, jeśli pada deszcz (śmiech). W Dubrowniku jest znacznie więcej zabawy.

"Gra o tron" ma ogromne rzesze fanów, w tym także tych obsesyjnych. Czy zwracasz uwagę na opinie, które można znaleźć internecie na temat serialu czy raczej próbujesz tego unikać?

- Nie jestem obojętny na to, ale nie chcę dać się w to wciągnąć. Można spotkać różnych fanów. Dla niektórych z nich, szczególnie dla tych najbardziej oddanych, serial jest jak hobby - dla mnie to praca.

W serialu grają gwiazdy ekranu, ale pojawiają się także młodzi, nieznani aktorzy...

- Tak, i tu na uznanie zasługuje Nina Gold, reżyser castingu oraz cały jej zespół. Nowi aktorzy pojawiają się dzięki nim na planie przez cały czas. To jest zawsze trudna sytuacja, kiedy nowe osoby mają dołączyć do serialu, ponieważ nie znają tu nikogo. Jest tak wielu wspaniałych aktorów w Wielkiej Brytanii, to robi na mnie duże wrażenie. Widzisz tych młodych aktorów, którzy przychodzą na plan, aby zagrać kilka scen, a to jest bardzo trudne. Nie spotkałem jednak jeszcze nikogo, kto by nie dał sobie z tym rady - oni są po prostu tak dobrzy.

Co mógłbyś powiedzieć o trzecim sezonie serialu w porównaniu z poprzednimi?

- To była świetna zabawa. Sprostał moim oczekiwaniom.

swiatseriali.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Gra o tron | Nikolaj Coster-Waldau

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje