Reklama

1920. Wojna i miłość

Ocena
serialu
6,7
Niezły
Ocen: 206
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Piotr Gąsowski "zapiekłym siepaczem"

Aktor zagra w nowym serialu TVP1 - "1920. Wojna i miłość". Aktor opowiada o swojej roli w tej wojennej produkcji oraz o pracy w "Tańcu z gwiazdami".

PAP Life: - Postać, którą pan gra, w nowym serialu TVP, raczej nie należy do przyjemnych...

Reklama

Piotr Gąsowski: - Właściwie to jest postać dwuznaczna. Lipman to bolszewik, Żyd, Rosjanin i zapiekły siepacz, ale z duszą słowiańską. Lubi śpiewać, wzrusza się. Wykonuje polecenia, zabija, żeby nie zostać zabitym, ale i tak w końcu traci życie.

czytaj dalej

Czyli jednak pała pan sympatią do swojego bohatera.

- Aktor stara się znaleźć coś pozytywnego w swojej postaci nawet wtedy, gdy jest negatywnie napisana. W tym serialu Rosjanie mają pobrudzone zęby lakierem, a ja sobie nie dałem pobrudzić. Nie chciałem, żeby mój bohater był taki zupełnie brudny i odrażający. Chciałem, żeby tliła się w nim odrobina człowieczeństwa. Zobaczymy, co z tego zostanie, bo to jest bardzo duży serial.

Czy "1920. Wojna i miłość" to odskocznia od "Tańca z gwiazdami"?

- Nie jestem zawodowym prezenterem, choć być może już się nim stałem. Na dyplomie mam napisane 'Aktor dramatu'. 'Taniec z gwiazdami', to pochodna wszystkich moich działań. Ten program zbyt bardzo mnie nie absorbuje. Zajmuje tylko niedzielne wieczory przez trzy miesiące w trakcie jednej sesji. Moja główna praca, to teatr, serial i film. Prowadzenie programu przydarzyło się po drodze. Lubię to robić i traktuję to tak samo poważnie, jak wszystkie inne swoje role.

Może pan zdradzić tajemnicę żartów, sypanych jak z rękawa w "Tańcu z gwiazdami"?

- Wymyślam je na bieżąco. Tylko zapowiedzi par redagujemy z Rafałem Sławoniem. Przygotowujemy dwa zdania na ich temat, natomiast wszystko, co dzieje się później, to reakcja na bieżące wydarzenia.

Nie uważa pan, że tych edycji jest już trochę za dużo?

- Obecna ma większą oglądalność niż poprzednia. Nikt nikomu na siłę niczego nie narzuca. Ludzie chcą to oglądać. Można zapytać czy 2852. odcinek, to nie jest za dużo? Oczywiście, że za dużo. Ale ludzie to oglądają i już.

Jury powtarza często, że ta edycja jest najlepsza. Czy pan się z tym zgadza?

- Przy każdej edycji jury mówi, że jest najlepsza, bo już zapomina, co było w poprzedniej. To jest faktycznie dobra edycja, ale mnie już się to wszystko zlewa, bo prowadzę już siódmą. Pamiętam, kto wcześniej wygrał i kto zatańczył naprawdę zjawiskowo, a poza tym, to już wszystko mi się miesza. A teraz ma być jeszcze trzynasta edycja.

Gdy kończy się "Taniec z gwiazdami", to tęskni pan za studiem?

- Gdy nie prowadzę 'Tańca z gwiazdami', to siedzę w domu i zajmuję się dzieciakami. Odpoczywam albo gram w tenisa albo w golfa. Staram się pamiętać o kondycji fizycznej, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch!

Z Piotrem Gąsowskim rozmawiała Dominika Gwit (PAP Life).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje