Reklama

"Zemsta": Dokąd zmierza Emily?

Wydaje się, że Emily Thorne (Emily Van-Camp) jest gotowa porzucić misterny plan zemsty. Nic bardziej mylnego. Przed nami kolejne zdrady, knowania i morderstwa.

Od wyjazdu Emily Thorne z Hamptons upłynęły dwa miesiące. W tym czasie Daniel związał się z Ashley i zapałał chęcią przejęcia rodzinnego biznesu. Wszyscy uważają, że Victoria Grayson nie żyje, a jej córka Charlotte wylądowała na odwyku po próbie samobójczej. Conrad wreszcie sądzi, że jest wolnym człowiekiem, ale ku swojemu wielkiemu rozczarowaniu odkryje, że jego żona ma się lepiej, niż przypuszczał. Wygląda na to, że Emily zrezygnowała z zemsty na Graysonach. Pochłania ją nowa misja - chce odnaleźć swoją matkę, Karę Clarke. Kiedy jednak odkrywa, że jej wrogowie maczali palce w zniknięciu rodzicielki, obmyśla nowy makiaweliczny plan. W wykonaniu zadania pomoże Thorne jej japoński mistrz Takeda i jego uczeń. Emily pozostaje uporać się uczuciami do Jacka Portera, który wyruszył w romantyczną podróż z ciężarną Amandą Clarke. Z trudem radzi sobie z okiełznaniem zazdrości.

Kogo wybrać?

Reklama

Na szczęście w życiu uczuciowym Thorne będzie miało miejsce spore zamieszanie, a to za sprawą Aidena Mathisa, dawnego znajomego Emily, czyli tajemniczego ucznia Takedy.

- To relacja, która pokaże Thorne w innym świetle. Do Jacka ma ogromny sentyment i idealizuje wspomnienia. Zaś Danielem ciągle manipuluje. On jest jej zabawką. Z Aidenem nie pójdzie jej tak łatwo. Widzowie poznają go już w pierwszym odcinku 2. serii. Aiden jest jedyną osobą w zwariowanym świecie Thorne, która potrafi wyrwać ją z tego zafiksowania na zemście i przypomnieć, że jest człowiekiem i piękną kobietą. On ciągle rzuca jej wyzwania. Pojawianie się Aidena w życiu Emily sprawiło, że zaczęłam inaczej patrzeć na moją bohaterkę i jej relacje z mężczyznami. Może Jack już nie będzie na pierwszym planie? - pyta VanCamp.

Niereformowalna


Co sądzi Emily VanCamp o drodze, jaką obrała jej bohaterka?

- Pamiętam, że po pierwszym sezonie brakowało mi tchu, bo był taki dynamiczny. W drugim rozpoczyna się prawdziwe szaleństwo. Byłam wyczerpana i nie wysypiałam się, bo tak intensywnie kręciliśmy kolejne odcinki - wspomina aktorka pracę na planie w 2012 roku.

- Pamiętam pierwsze spotkanie z Jennifer Jason Leigh, która wciela się w Karę, matkę mojej bohaterki. Nie spodziewałam się tego, bo początkowo zakładaliśmy, że ona nie żyje. Później okazało się, że z jej zdrowiem psychicznym nie jest najlepiej. Byłam podekscytowana kolejnymi scenopisami, bo Emily wreszcie zaczęła zadawać sobie pytania o to, kim jest, czyimi śladami podąża. Wreszcie zaczęła się zastanawiać nad swoim postępowaniem. Może ta zemsta wcale nie jest jej potrzebna do szczęścia. Czy to początki obłędu? Dla mnie to doskonała okazja do lepszego poznania Thorne i odkrywania tego, jaka jest. Analizowanie swoich czynów postawi Emily w bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Mam nadzieję, że taka emocjonalna huśtawka zaintryguje widzów - dodaje VanCamp.

Czy jednak jej bohaterka będzie w stanie odpuścić chociaż trochę plan zemsty na rodzinie Graysonów i wszystkich tych, którzy skrzywdzili jej ojca?

- Najbardziej lubię w Emily to, że chociaż zachowuje się, jak socjopatka, to pod tą zewnętrzną skorupą jest wrażliwą, zranioną i bardzo rozgniewaną dziewczynką, która chce się pozbyć tych wszystkich negatywnych uczuć. Niestety, tragedia polega na tym, że chociaż każdy z bohaterów może przez chwilę cieszyć się spokojem, to jednak nie ucieknie przed konsekwencjami swoich czynów. Tym razem Emily próbuje poznać bliżej organizację, z którą są związani Graysonowie. Będzie starała się wkręcić do firmy, w której karierę robi Daniel. Sprytnie pomoże jej w tym Aiden. Oczywiście, Victoria żyje, nadal nie ufa Emily i zna prawdę o Karze, która przerazi jej córkę. Jak sobie z tym poradzi? O tym musicie przekonać się sami oglądając "Zemstę" - zachęca z uśmiechem Emily.

nex

Świat Seriali

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Emily Van-Camp | Zemsta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje