Maja Ostaszewska pomaga uchodźcom
Podczas gdy kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej przybiera na sile, Maja Ostaszewska robi, co może, by pomóc migrantom.
Przez tych parę dni widziałam też rzeczy rozrywające serce. Wczoraj, chodząc po lesie z zupą, z rzeczami, w które będą mogły przebrać się ludzie, których spotkam, spotkaliśmy trzy puste obozy. W jednym z nich musiała być rodzina z malutkimi dziećmi. Były tam porzucone małe kaloszki, pieluchy i rzeczy, które bierze się do samolotu na krótką podróż. Nie zdążyliśmy im pomóc, nie wiemy, jak zostali zabrani, ale ten obóz wyglądał dramatycznie
Aktywizm społeczny Ostaszewskiej doceniają jej fani. Są jednak i takie osoby, w których działalność aktorki budzi skrajnie inne emocje. W najnowszym poście na Instagramie gwiazda opowiedziała, w jaki sposób radzi sobie z hejtem.
Cały czas jestem pytana o hejt, który spływa na mnie i inne osoby niosące pomoc na granicy. Nie mam czasu i nie chce zajmowac się hejtem. Przeraża mnie on jedynie w kontekście tego jak bardzo wiele osób straciło zdolność odczuwania empatii
W dalszej części wpisu zaapelowała do swoich fanów, prosząc, by nie stali się podatni na nienawistną narrację.
Nie ulegajcie tej nienawistnej narracji. Słuchajcie swojego serca
Maja Ostaszewska wybrała się do lasu, w którym obecnie przebywają uchodźcy, szukający schronienia.
Byłam tam, w tamtym lesie. Tak blisko niewyobrażalnego cierpienia oszukanych, bezbronnych ludzi uwięzionych wbrew swojej woli. W chłodzie, strachu, doświadczających przemocy. Całych rodzin. Malutkich dzieci nierozumiejących dlaczego mama i tata nie zabierają ich do ciepłego domu. Przerażonych, zrozpaczonych rodziców, którzy nie mogą dać im poczucia bezpieczeństwa, a nawet gwarancji ze nie umrą w tym lesie. Nastoletnich chłopców (w wieku mojego syna) przemarzniętych i wycieńczonych tak, ze nie potrafili sami się przebrać. Proszących żeby pobyć z nimi, bo nie chcą zostać sami. Pobitego małżeństwa, któremu zabrano wszystko co mieli. Ludzi, którzy płaczą z wdzięczności za łyk czystej wody
Na koniec Ostaszewska wyraziła nadzieję na to, że ludzie będą w stanie dostrzec ludzkie oblicze migrantów.
Czytający to, proszę zobaczcie w uciekających przed wojnami, biedą, terrorem drugiego człowieka. Zobaczcie siebie po prostu. W tych przerażonych, błagających o pomoc oczach. Nie możemy byc na to obojętni. Apelujmy o natychmiastowe dopuszczenie pomocy humanitarnej i medycznej. NIKT NIE ZASŁUGUE NA TO BY UMIERAĆ W LESIE.








