Reklama

Latynoska gwiazda potraktowana jak przedmiot

Mayrin Villanueva miała zagrać główną bohaterkę w nowej telenoweli Salvadora Mejíi. Niestety, jej rolę przejęła Claudia Alvarez. Dlaczego?

W listopadzie ub.r. producent "Burzy" i "Triumfu miłości" zaczął kompletować obsadę do swojego nowego serialu "En tierras salvajes". Kandydatkami do głównej roli kobiecej były m.in.: Danna García, Alejandra Barros, Marlene Favela, Claudia Álvarez i Mayrín Villanueva, która ostatecznie wygrała casting.

Reklama

46-letnia aktorka miała wcielić się w Isabel, kobietę, o której względy rywalizują bracia Otero - Diego (Cristián de la Fuente), Anibal (Diego Oliveira) i Sergio (Horacio Pancheri).

Nieoczekiwana zamiana

 22 lutego na planie "En tierras salvajes" padł pierwszy klaps. Na potrzeby roli Mayrín zdążyła już skrócić swoje długie włosy. Tydzień później okazało się jednak, że aktorka nie zagra w nowej telenoweli, a jej miejsce zajmie Claudia Álvarez. Oczywiście, wywołało to falę plotek i spekulacji.

Jedna z teorii głosiła, że Mayrín była za stara, by wcielić się w protagonistkę, zwłaszcza że jednym z jej adoratorów miał być 34-letni Pancheri. Dlatego producent postawił na Claudię, która jest o 11 lat młodsza od swojej poprzedniczki. Inni twierdzili, że to Villanueva postanowiła odejść z serialu, ponieważ nie dogadywała się z Cristianem de la Fuente, który często kłócił z kolegami z planu.

Przykre doświadczenie

W końcu głos w sprawie zabrała sama zainteresowana. Wyjaśniła, iż straciła rolę ze względu na to, że w tym samym czasie na Univision byłyby emitowane aż dwa seriale z jej udziałem - "En tierras salvajes" i "Kobiety w czerni". Polityka stacji zakłada natomiast, żeby nie eksploatować nadmiernie wizerunku swoich gwiazd.

Mayrin zaznaczała, że rozumie, iż decyzja, którą podjęło kierownictwo stacji, nie była podyktowana personalnymi względami.

Nie ukrywała jednak swojego rozgoryczenia: "Nie potrafię tego zrozumieć. Zastanawiam się, dlaczego nie pomyśleli o tym wcześniej i nie znajduję odpowiedzi. Wolałabym, żeby taka sytuacja nie miała miejsca, ponieważ wiązałam z tą telenowelą wielkie nadzieje - ma naprawdę dobry scenariusz. Zaczęłam tworzyć swoją postać, szukałam jej elementów we własnej osobowości".

Podkreślała, że nie ma pretensji do swojej następczyni: "Claudia jest cudowną osobą, dziękuję jej bardzo za telefony w tej sprawie, nie każdy zwraca uwagę na takie detale."

Dodała też, że była zaskoczona, gdy przekazano jej wiadomość o zwolnieniu: "Nikt z nas się tego nie spodziewał, myślę, że sam Chava (producent) nie przeczuwał, że nastąpi cos takiego. W przeciwnym razie nie marnowałby na mnie czasu ani pieniędzy. Cała sprawa wymknęła im się z rąk. To był błąd, który nie powinien się zdarzyć nikomu, ponieważ sprawił mi dużą przykrość. Poza tym tego typu sytuacje źle wpływają na pracę całego zespołu" - powiedziała.

Aktorka zapewniła, że nie zamierza się załamywać, szczególnie że niedługo, po 5 latach przerwy, powstanie nowy sezon komediowego serialu "Vecinos" z jej udziałem.

Z kolei jej mąż Eduardo Santamarina również powróci wkrótce do telewizji.

To jego wina!

 Nie wszystkich przekonały wyjaśnienia Mayrin. Znana meksykańska dziennikarka Maxine Woodside zasugerowała na swoim Twitterze, że aktorka odeszła z serialu przez de la Fuente.

Ten zdenerwował się i skomentował jej wiadomość: "Żeby wiedzieć, czy tak było, czy nie, dlaczego najpierw nie zapytasz, zamiast od razu rzucać kamieniem?".

Maxine nie dała zbić się z tropu i stwierdziła: "Nie pytam, ponieważ nigdy nie uzyskuję odpowiedzi. Zawsze twierdzicie, że nic się nie dzieje - dopóki nie skończy się telenowela. Dopiero wtedy poznajemy prawdę".

Wtedy do internetowej kłótni odniosła się Mayrin, która napisała: "Jeśli miałabym wymienić jedną osobę, która wspierała mnie od pierwszego dnia pracy, to byłby nią właśnie Cristian de la Fuente. Jest prawdziwym dżentelmenem i przyjacielem, zawsze gotowym nieść pomoc".

Świat Seriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje