Reklama

Jak doszło do śmierci Halyny Hutchins? Policja bada okoliczności tragedii

Policja wciąż bada sprawę śmierci Halyny Hutchins, która zginęła wskutek postrzału na planie filmu "Rust". Osobą, która pociągnęła za spust naładowanego ostrą amunicją pistoletu był znany aktor Alec Baldwin. Wciąż nie są znane okoliczności, w jakich doszło do tego wypadku.

Czy Alec Baldwin jest niewinny?

W piątek na planie filmu "Rust" Alec Baldwin wymierzył w kamerę z pistoletu, który był rekwizytem. Nacisnął cyngiel. W efekcie strzału, który miał być zamarkowany, zginęła Halyna Hutchins, a reżyser Joel Souza, został ranny. Aktor rzekomo miał wcześniej sięgnąć po rewizyt, uznany przez asystenta reżysera Dave’a Hallsa, za sprawdzony i bezpieczny. Jak doniósł tajemniczy informator magazynu "People" - aktor zawiesił w wyniku tej tragedii swoje dalsze plany zawodowe, a policja nie postawiła jeszcze nikomu zarzutów w tej sprawie. Czy jednak rzeczywiście Baldwin jest całkowicie niewinny?

Reklama

Zobacz też:Leon Niemczyk: Przed śmiercią chciał ożenić się po raz siódmy

Według CNN, śledczy departamentu szeryfa hrabstwa Santa Fe wciąż czekają na raport sądowy z biura koronera, który, jak ma nadzieję, określi rodzaj pocisku, jaki zabił Halynę Hutchins. Przypomnijmy, że pocisk, wystrzelony z pistoletu-rekwizytu przez Baldwina śmiertelnie ugodził operatorkę kamery, a następnie ranił reżysera filmu Joela Souzę. Miał to być pocisk "ślepy", czyli taki, który daje efekt rozbłysku i dymu. Wszystko wskazuje jednak na to, że w magazynku rekwizytu filmowego znalazł się źle spreparowany nabój. Można się spodziewać, że kolejnym posunięciem śledczych (jeśli wykluczą morderstwo) jest sprawdzenie, jak na ową sytuację wpłynęły decyzje producentów dotyczące oszczędności przy realizacji filmu, o czym media donosiły w kontekście wcześniejszej rezygnacji z pracy części ekipy filmowej.

Producenci wstrzymują prace nad filmem "Rust"

W liście do obsady i ekipy westernu "Rust", wysłanym w niedzielę, producenci filmu (jednym z nich jest Alec Baldwin) ogłosili, że wstrzymują prace w Nowym Meksyku "przynajmniej do czasu zakończenia śledztwa". Jak podaje amerykański portal "The Hill", w trakcie feralnej sceny Baldwin sięgał do kabury i strzelił jak rewolwerowiec. Celował w kamerę. Souza pamięta, że usłyszał coś jakby strzał z bicza. Według "The Hill", Baldwin może stanąć przed sądem stanowym Nowego Meksyku (gdzie kręcono film) za nieumyślne spowodowanie śmierci w wyniku braku zachowania należytej ostrożności. Za to grozi mu kara do 18 miesięcy więzienia i do 5000 dolarów grzywny. (PAP Life)

pba/ moc/

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Alec Baldwin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje