Krzysztof Janczak: Co się stało z Panem Yapą?
Bawił w "5-10-15" i młodzieżowych serialach "Wow", "Tajemnica Sagali" czy "Siedem życzeń". Wiele lat pracował na swój wizerunek dobrego wujka, witając się z dziećmi słynnym "Witka, witeczka". Wielu oceniało go przez pryzmat wykreowanego wizerunku. Co robi i jak zmienił się po latach Krzysztof Janczak, szerzej znany jako Pan Yapa?
Krzysztof Janczak: Co się stało z Panem Yapą? 7
zobacz zdjęcia
Krzysztof Janczak: Co się stało z Panem Yapą?
Bawił w "5-10-15" i młodzieżowych serialach "Wow", "Tajemnica Sagali" czy "Siedem życzeń". Wiele lat pracował na swój wizerunek dobrego wujka, witając się z dziećmi słynnym "Witka, witeczka". Wielu oceniało go przez pryzmat wykreowanego wizerunku. Co robi i jak zmienił się po latach Krzysztof Janczak, szerzej znany jako Pan Yapa?
1 / 7
"Jestem facetem z kabaretu, teatru, filmu. Zupełnie nie myślałem, że wyląduję w programie dla dzieci. Okres był mroczny, nieprzychylny - przez cały czas trwał bojkot telewizji. I wtedy Bożena Walter powiedziała do mnie i do Wojtka Manna, że czas, by coś zrobić dla dzieci, cóż one są winne. Powiedziałem jej, że będę robił absurdalne filmiki ze swoją sunią Fasolą. Potem pojawiła się kultowa 'Czy wydra wygra' i zaczął się szał" – opowiadał w wywiadzie dla Gazety.pl o początkach swojej popularności.
2 / 7
Po latach wyznał jednak, że jego alter ego, zdecydowało o jego dalszej karierze i sprawiło, że wpadł w pewną szufladkę. "Pan Yapa otworzył i zamknął mi świat. Kochałem go, ale ta rola zaszufladkowała mnie, ustawiła mnie w pewnej pozycji, w której w ogóle nie zamierzałem trwać. Nie myślałem, że będę showmanem, fajnym panem dla dzieci. Ale po tym przyszła rodzina, którą trzeba było utrzymać, a ta rola pozwalała mi na to. Miałem swój program i to dawało bezpieczeństwo" – kontynuował w tym samym wywiadzie.
Źródło: materiały prasowe
3 / 7
Dzieciaki uwielbiały postać Pana Yapy. Głównie dlatego, że nie traktował ich z góry, tylko po partnersku. Rozmawiał z nimi, nie stawiał się w pozycji mędrca: "Dzieci zawsze mi wierzyły, bo ja się do nich nie umizgiwałem. Nie mówiłem 'klaszczemy rączkami, klap, klap, klap!'. Mówiłem do nich po prostu: "słuchajcie ludzie" – tłumaczył na łamach "Gazety Olsztyńskiej".
4 / 7
Koniec lat 90. był również końcem Pana Yapy. Janczak próbował jeszcze ratować swoją karierę nagrywając "Beczkę śmiechu" i występując w serialach "Na dobre i na złe" czy "Tygrysy Europy". Jeździł po całej Polsce występując m.in. na koncertach Lata z Radiem. Ratował się, jak mógł…
5 / 7
W 2015 roku razem z aktorem i komikiem Mariuszem Czajką założył kanał na YouTube, niestety, nie spodobał się on widzom. Ostatecznie panowie pokłócili się i ich przyjaźń zakończyła się… w sądzie!
6 / 7
Mariusz Czajka początkowo chciał pomóc swojemu koledze w powrocie do pracy. Aktor pomógł Janczakowi w nagraniach i wyreżyserował nagranie, po którym znowu było głośno o Papie Yapie.
"Po tygodniu okazało się, że odniósł wielki sukces w internecie. I w tym momencie zrozumiałem, że człowiek oszalał. Wziął kukiełkę pod pachę i poszedł do telewizji, gdzie nie wspomniał nawet o mnie. Powiedziałem mu, że powinniśmy we dwóch bywać w mediach. Odparł, że mam aspiracje jak wielki artysta, a dla niego jestem, tu cytat, 'psikutek'" – mówił później Czajka na łamach "Faktu". Dodał również, że Janczak nie wywiązał się z umowy i Czajka zaczął domagać się wynagrodzenia za swoją pracę.
W rozmowie z tabloidem Czajka nazwał Janczaka "chamem" i "pierd****** złodziejem". Satyryk uważał, że Pan Yapa jest mu winien 6600 zł. Sąd zdecydował jednak, że Czajka obraził kolegę publicznie i powinien go przeprosić
Źródło: AKPA
Autor: Engelbrecht
7 / 7
Dziś również działa w przestrzeni internetowej. Prowadzi kanał pod swoim własnym nazwiskiem, gdzie przypomina swoje dawne występy, a także zamieszcza nowe filmiki. Aktor i showman mieszka pod Warszawą, w małym drewnianym domku, który własnoręcznie zbudował. Pisze sztuki teatralne i przygotowuje książkę.