Chodzące poczucie humoru
Bałtroczyk urodził się 4 grudnia 1961 roku w Olsztynie. Jak wspominał w jednym z wywiadów - dzieciństwo jawi mu się jako okres, podczas którego rzeczywistość obserwował zza... krat. Dorastał bowiem w samotnym domu w lesie, w którego oknach były kraty.
Ja się wychowałem w miejskim lesie, w domu, który był zbudowany dla pracowników leśnictwa olsztyńskiego przed wojną, w 1928 r., a mój pokój, gdzie mieszkałem przez całe lata, to podobno był areszt dla kłusowników, jeszcze kraty w oknach były. Ta krata w oknie mnie nie dołowała - mówił w wywiadzie dla "Polityki".
Ze swojego olsztyńskiego domku postanowił jednak wyprowadzić się na czas studiów. Marzył o karierze poety, ale ostatecznie zdecydował się studiować w Warszawie filozofię i nauki polityczne. Ostatecznie poszedł jednak w ślady ojca i został absolwentem Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Podczas studiów szybko okazało się, że ma talenty konferansjerskie. Wsławił się prowadzeniem różnego rodzaju imprez i eventów, ale swoją przyszłość początkowo wiązał pracą naukową. Szybko jednak porzuciła te plany i wrócił do rodzinnego Olsztyna, gdzie dalej rozwijał swoje talenty konferansjerskie.

Bałtroczyk w krótkim czasie stał się prawdziwą legendą przeglądów kabaretowych oraz festiwali aktorskich. Zaproponowano mu również pracę w telewizji. W 1995 r. po raz pierwszy stał się gospodarzem programu "Zwyczajni niezwyczajni", w którym prowadził rozmowy z ludźmi, którzy nie wahali się ruszyć z pomocą, widząc osoby, będące w opałach.
W kolejnych latach konferansjer prowadził jeszcze program kulturalny "Pegaz" oraz znacznie bardziej rozrywkowo-komediowy "Kochamy polskie komedie".
Zobacz również:
Od 2006 roku poświęcił się głównie pracy związanej z kabaretami, czyli swojej największej życiowej pasji. Rozpoczął współpracę z telewizją Polsat, otwiera się w nowym oknie i właśnie na antenie stacji miał możliwość realizować swój autorski program - "Piotr Bałtroczyk przedstawia", którego jednym z elementów był popularny, improwizowany na żywo show, "Spadkobiercy". Do programu Bałtroczyk zapraszał lubianych satyryków i kabareciarzy, którzy odgrywali różne scenki bez stałego scenariusza.
W 2009 roku Piotr Bałtroczyk pożegnał się z telewizją i skupił na innych projektach, związanych z humorem. Występował m.in. w kabaretonach. Jeździł też po całej Polsce z monologami, które prezentował na scenie.

Życie prywatne: Nieudane związki i walka z nałogami
Chociaż kariera Piotra Bałtroczyka rozwijała się doskonale, w jego życiu prywatnym nie zawsze było kolorowo. Szczególnie burzliwie było w sferze uczuciowej. Tuż po studiach związał się z aktorką Joanną Fertacz, która miała syna z poprzedniego związku. Bałtroczyk usynowił chłopca, a w 1993 r. powitał na świecie kolejne dziecko.
Związek nie został jednak nigdy sformalizowany, a para ostatecznie zdecydowała o rozstaniu. Bałtroczyk później związał się z Katarzyną Jasińską. Relację tę później w wywiadach określał jednak jako toksyczną i bardzo niekorzystną.
Niedawno zdałem sobie sprawę, jak wiele zła we mnie, nieposkładania wynikało z nieuświadomionej toksyczności poprzedniego związku - wyznał.
Sukcesy w życiu zawodowym i ciągłe bycie na świeczniku niosło za sobą również inne problemy w sferze mentalnej. Kabareciarz przez lata zmagał się z depresją.
Mam depresję od wielu lat. Moje życie jest próbą oswojenia jej i walki z nią - przyznał w wywiadzie dla serwisu Wodzislaw-Slaski.pl.

Praca estradowa na pewno z jednej strony, w jakimś sensie, mi w tym pomaga, ale z drugiej strony pewnie też szkodzi. A to dlatego, że niewątpliwie jestem perfekcjonistą. Na scenie, wystawiając się na ocenę innych, też próbuję osiągnąć perfekcjonizm, co skazane jest na niepowodzenie i jest kolejnym kamyczkiem negatywnym do ogródka mojej choroby - dodawał.
Wszystkie problemy w życiu prywatnym przełożyły się na dodatkowe problemy. Bałtroczyk smutki zaczął topić w alkoholu i często przyznawał, że jest "alkoholistą".
Ta moja koncepcja alkoholistyczna była upowszechniana wielokrotnie. W którymś momencie zaczęło mi to przeszkadzać, a też zaczęło być niebezpiecznie. Rzeczywiście było tak, że nie nadążałem z wynoszeniem flaszek. Jak goście jacyś przyjeżdżali, to uważałem, że stoi tych flaszek tyle, że trzeba je pochować, żeby goście nie pomyśleli, że dzieje się coś złego - powiedział w wywiadzie dla "Polityki".
Ostatecznie Bałtroczyk postanowił wycofać się nieco z życia publicznego i zaszyć w małym domu pod Olsztynem, by poskromić swoje demony.
Tę chałupę podniosłem z ruin, potem dokupiłem jeszcze trochę ziemi, potem jeszcze trochę ziemi, potem zaczęło być mi lepiej finansowo, zacząłem szukać jakiegoś dworu czy pałacu, żeby zrobić gdzieś tam hotel i restaurację. Lubię to. Chodziłem, szukałem i kupiłem zabytkowy młyn w Smolajnach, działający cały czas. I potem z tego poszły kolejne inwestycje i kolejny plan działania: maszyny rolnicze, kolejne hektary dzierżawione, teraz gospodarstwo ma charakter ekologiczny, uprawiamy łubin, orkisz, jęczmień, owies - wytłumaczył.

Piotr Bałtroczyk: Jak żyje dziś?
Kabareciarz osiadł w Tuławkach i przyznaje, że nie żałuje swojej decyzji. Tam poczuł się swobodnie i odnalazł wewnętrzny spokój. Nie zrezygnował jednak całkowicie z występów na scenie. Co jakiś czas wyjeżdża w trasę ze swoimi programami i monologami. Prezentuje m.in. swój stand-up "Starość nie jest dla mięczaków".






