Adam Ferency: Popularność
Adam Ferency urodził się w 1951 roku w Warszawie. Jest aktorem filmowym, teatralnym i telewizyjnym, a także reżyserem.
W 1976 roku Ferency ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Jeszcze w tym samym roku debiutował w telewizji rolą w serialu "07 zgłoś się" i na scenie stołecznego Teatru Dramatycznego rolą Stachowskiego w "Karykaturach" Jana Augusta Kisielewskiego w reżyserii Gustawa Holoubka.
"Jak ktoś jest niski, łysy i kwadratowy, to nie może być pozytywnym bohaterem".
Tak o swoich rolach mówił kiedyś Adam Ferency Gazecie Wyborczej. I rzeczywiście jest w tych słowach sporo prawdy. Aktor jest bowiem specjalistą od ról policjantów, kryminalistów i pracowników UB. Zadebiutował rolą w "07 zgłoś się", by potem kolejno dostawać role milicjantów, czy ważnych dygnitarzy partyjnych. Zagrał m.in. milicjanta w "Zmiennikach", czy sekretarza KC PZPR w " Domu".
Jest jednak wyjątek od tej reguły. Widzowie szczególnie pokochali go za rolę kamerdynera Konrada w popularnym serialu "Niania". Aktor wykazał się niezwykłym talentem komediowym i dzięki roli przysporzył sobie wielu fanów.
Jego romans wywołał ogromny skandal
Adam Ferency bardzo rzadko wypowiada się na temat swojego życia prywatnego. Wiadomo, że od wielu lat jest związany z Małgorzatą Dziewulską - eseistką, pisarką teatralną, reżyserką. Małżonkowie doczekali się dwójki dzieci - córki i syna - i przez wiele lat wiedli spokojne życie rodzinne.
Sytuacja zmieniła się w 2006 roku, kiedy na planie filmu "Jasminum" Jana Jakuba Kolskiego, Ferency poznał o 30 lat młodszą aktorkę - Patrycję Soliman. Między parą wybuchł romans, którego owocem jest córka Franciszka.
Jak się później okazało, aktor wcale nie planował kolejnego dziecka i nie chciał burzyć swojego poukładanego życia. Mimo romansu i dziecka z nowego związku, małżeństwo Ferencego i Dziewulskiej przetrwało. To właśnie żona opiekowała się aktorem, gdy jego zdrowie się załamało w 2016 roku.
Adam Ferency przeszedł wówczas rozległy zawał, z powodu którego po prawie 50 latach rzucił palenie. Mimo tak poważnych problemów zdrowotnych aktor nie zdecydował się jednak porzucić alkoholu.
- Znowu przyjdą święta i znowu się upiję. Bo to jest fajne. Czy alkohol jest fajny? Pewnie. Jeszcze jak! A co? Człowiek zawsze musi uciekać, bo życie samo w sobie go przeraża. Pomyśl sobie: nie jesteś nawet łebkiem od szpilki na tym świecie pier... Jesteś kichnięciem metafizyki jakiejś. Ja mam wygodniejsze życie. Bo pracuję w sztuce. A czym jest sztuka? Udawaniem, że jest inaczej, niż jest - powiedział Ferency "Gali".
Niedawno Adam Ferency skończył 72 lata i wciąż jest aktywny zawodowo. W ostatnim czasie można go było zobaczyć m.in. w filmie "Pan Samochodzik i templariusze".







