To miała być miłość na całe życie. Rozwód odbił się na jej zdrowiu

Dorota Naruszewicz - pierwsza odtwórczyni roli Beaty Chojnickiej w "Klanie" - przez ponad ćwierć wieku tworzyła szczęśliwy związek z prawnikiem Tomaszem Żórawskim. Para doczekała się dwóch córek i... rozwodu. Mija właśnie 5 lat od chwili, gdy ich małżeństwo rozpadło się jak domek z kart. Aktorka dopiero od niedawna potrafi bez emocji mówić o tym, że po rozstaniu z mężem musiała poddać się terapii, żeby - jak twierdzi - odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Dorota Naruszewicz i Tomasz Żórawski uchodzili za jedną z najszczęśliwszych praw polskiego show-biznesu, a ci, którzy mieli okazję poznać ich jako parę, zarzekali się, że są wzorowym - wręcz idealnym - małżeństwem. 

Na początku 2021 roku aktorka niespodziewanie opublikowała komunikat, w którym potwierdziła, że od kilku miesięcy jest... rozwódką

Dorota Naruszewicz i Tomasz Żórawski: to była klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia

Aktorka poznała swego przyszłego męża, gdy była na drugim roku studiów. Przeżywała wtedy rozpad swojego poprzedniego związku, była pewna, że minie dużo czasu, zanim los postawi na jej drodze kogoś, kto będzie godny jej miłości. 

Reklama

Pewnego dnia koleżanka wyciągnęła ją na spacer po warszawskiej Starówce. 

"Weszłyśmy do przytulnej kawiarni, usiadłyśmy i nagle poczułam, że za chwilę wydarzy się coś ważnego. Po pięciu minutach do naszego stolika podszedł młody mężczyzna i zaproponował, abyśmy dołączyły do grupy, z którą akurat był w kawiarni" - tak o początkach swojego związku z Tomaszem Żórawskim opowiadała w wywiadzie dla "Echa dnia". 

"Bawiliśmy się całą noc, a rano byliśmy już w sobie do szaleństwa zakochani. Klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia" - wspominała. 

Okazało się, że Tomasz przyleciał do Polski tylko na wakacje i lada moment będzie musiał wracać do Stanów, gdzie pracował. 

Dorota Naruszewicz: dla ukochanego gotowa była zrezygnować z aktorstwa

Gdy Tomek powiedział Dorocie, że jego czas w Warszawie dobiega końca, była niepocieszona i nie wiedziała, co ma robić. 

"Nie chciałam rezygnować ze studiów, by jechać z nim, bo wierzyłam, że jego wyjazd nie oznacza, że już nigdy się nie spotkamy. Zostałam w kraju, skończyłam szkołę teatralną i dopiero wtedy poleciałam do Ameryki. Tak mi kazało serce" - wyznała po latach w rozmowie z "Galą" 

O tym, by robić za oceanem karierę aktorską, Dorota Naruszewicz w ogóle nie myślała. 

"Można powiedzieć, że dla miłości zrezygnowałam wtedy z aktorstwa, ale nie czułam, że wyrzekam się marzeń i poświęcam dla mężczyzny. A nawet jeśli by tak było? Tomasz jest tego wart" - zapewniała na łamach "Echa dnia". 

Była gwiazda "Klanu" dopiero po kilku miesiącach życia z dala od Polski uznała, że jej miejsce jest jednak nad Wisłą. Nie musiała namawiać ukochanego do powrotu, twierdzi, że powoli dojrzewali do tego kroku, aż w końcu podjęli decyzję, by osiedlić się w Warszawie. 

"Wróciliśmy, bo okazało się, że Tomek może z równym powodzeniem wykonywać swój zawód także tutaj" - tłumaczyła w cytowanym już wywiadzie. 

Dorota Naruszewicz: na to, by zostać żoną, czekała 10 lat

Dorota i Tomek długo zwlekali ze sformalizowaniem swojego związku. Byli już razem 10 lat i mieli 2-letnią córkę, gdy w końcu uznali, że niepotrzebny im dotąd papierek z Urzędu Stanu Cywilnego jednak do czegoś im się przyda. Jesienią 2005 roku powiedzieli sobie "tak". 

"Bez wątpienia nasza córeczka Nina pomogła w podjęciu decyzji o małżeństwie. Ciąża, poród i wszystko, co przeszliśmy przed narodzinami dziecka i po nich. Wspólne silne przeżycia są bardzo scalające dla związku, jeśli się przez nie razem uda przejść" - opowiadali we wspólnym wywiadzie dla "Gali". 

Rok po ślubie rodzina aktorki i prawnika powiększyła się o Nellę. 

Dorota Naruszewicz nigdy w żadnym wywiadzie nawet słowem nie zasugerowała, że w jej małżeństwie dzieje się coś złego. Pewnie dlatego wieść, że rozwiodła się z Tomaszem, była dla jej fanów szokiem. Potwierdziła ją kilka dni po swoich 50. urodzinach. 

"Było mi już niezręcznie czytać w mediach o moim długoletnim małżeństwie, a sporo się̨ o tym mówiło choćby w związku z moimi urodzinami. Z powodu pojawiających się coraz częściej pytań od mediów, bliższych i dalszych znajomych, postanowiłam oficjalnie poinformować́, że kilka miesięcy temu wzięłam rozwód" - napisała na Instagramie. 

Dorota Naruszewicz: po rozwodzie uznała, że jej życie nie ma sensu

Dorota Naruszewicz nie kryje, że rozpad swego małżeństwa traktuje jak wielką porażkę. Nie jest tajemnicą, że po rozwodzie musiała skorzystać z pomocy terapeuty, by odzyskać wiarę w siebie i w to, że jej życie wciąż na sens. 

"Stwierdziłam: 'Nie poddam się! Pójdę do lekarza'. Sięgnęłam po farmakologię i to mi bardzo pomogło. Przebrnęłam szybko przez ten trudny okres. Nauczyłam się powolutku, krok po kroku, pokonywać te wszystkie trudności, których się obawiałam" - wyznała podczas wizyty w studiu "Dzień Dobry TVN". 

Dziś aktorka potrafi znów cieszyć się każdym dniem, deklaruje, że jest gotowa na nową miłość. Wciąż nie chce zdradzić, dlaczego jej związek z Tomaszem nie przetrwał próby czasu, ale zapewnia, że ma z byłym mężem dobry kontakt. 

"Zależało nam na tym, by go utrzymać ze względu na nasze dzieci. Przecież do końca życia będziemy mamą i tatą. I chciałabym, żeby córki miały jak najlepsze relacje ze swoim ojcem" - wyznała “Dobremu Tygodniowi.

Źródło: AIM
Dowiedz się więcej na temat: Dorota Naruszewicz | Klan
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL