Reklama

Olivia Wilde i Jason Sudeikis walczą o dzieci. Jest już pierwszy wyrok

Przez dziewięć lat byli parą, dziś są wrogami, którzy toczą zaciętą walkę o opiekę nad dwójką kilkuletnich dzieci. Jason Sudeikis ubiegał się o to, by postępowanie w tej sprawie toczyło się w Nowym Jorku, gdzie planuje sprowadzić swoje pociechy. Sąd oddalił jednak wniosek gwiazdora, argumentując, iż rodzinnym stanem maluchów jest Kalifornia, więc to przed tamtejszym sądem Sudeikis powinien dochodzić swoich racji w sporze z Olivią Wilde.

W listopadzie 2020 roku Olivia Wilde i Jason Sudeikis zerwali zaręczyny po dziewięciu latach bycia razem. Para poznała się na planie programu "Saturday Night Live", a po zaledwie kilku miesiącach znajomości gwiazdor "Teda Lasso" oświadczył się ukochanej. Choć początkowo wydawało się, że rozstanie przebiegło w pokojowej atmosferze, nieco później światło dzienne ujrzały sensacyjne doniesienia na temat rzekomej zdrady gwiazdy "Dr House'a". Spekulowano, iż główną rolę w zerwaniu pary odegrał Harry Styles, z którym Wilde miała ponoć romans. Z młodszym o 10 lat brytyjskim piosenkarzem Wilde oficjalnie związała się tuż po ogłoszeniu zakończenia relacji z Sudeikisem i jest z nim do dziś.

Reklama

Olivia Wilde i Jason Sudeikis walczą o dzieci

Od chwili rozstania dawni ukochani toczą zaciętą walkę o opiekę nad dwójką dzieci - 8-letnim Otisem i 5-letnią Daisy Josephine. Batalia Wilde i Sudeikisa wkroczyła na nowy etap wiosną tego roku. Głośnym echem odbił się wówczas incydent, do jakiego doszło w czasie konwentu CinemaCon odbywającego się w Las Vegas. Do przemawiającej na scenie Wilde, która promowała tam swój nowy film "Nie martw się, kochanie", nagle podeszła pewna kobieta i wręczyła jej kopertę z napisem "Osobiste i poufne".

Jak w rozmowie z "People" relacjonował jeden z reporterów, gwiazda sądziła, że w kopercie jest scenariusz przesłany przez reżysera, który chce ją zaangażować. Myliła się. Jak ustalił magazyn "Variety", w przesyłce były dokumenty sądowe dotyczące współdzielenia opieki nad dziećmi pary. "Sporządzono dokumenty w celu ustanowienia jurysdykcji w odniesieniu do dzieci pani Wilde i pana Sudeikisa" - ujawniło źródło pisma.

Sudeikis, który mieszka na Brooklynie, domagał się, by postępowanie w tej sprawie toczyło się w Nowym Jorku, gdyż planował sprowadzić tam swoje pociechy. Wilde natomiast chciała, aby maluchy zostały z nią w Los Angeles. Aktorka planuje ponoć w niedalekiej przyszłości przenieść się wraz z nimi do Londynu, gdzie mieszka jej chłopak. 5 sierpnia sąd rozstrzygnął spór dotyczący dalszego postępowania na korzyść aktorki. "Nowy Jork nie jest stanem rodzinnym dzieci, których dotyczy wniosek. Jest nim Kalifornia" - czytamy w udostępnionym właśnie przez "Page Six" orzeczeniu.

Z pozyskanych przez media dokumentów sądowych wynika, że Wilde zarzuciła byłemu partnerowi niedotrzymanie warunków wcześniejszej umowy. Para miała bowiem uzgodnić, że na nadchodzący rok szkolny pośle swoje dzieci do szkoły w Los Angeles. Sudeikis zmienił jednak zdanie i wyprowadził się do Nowego Jorku. Aktorka podkreśliła, że ostentacyjne wręczenie jej dokumentów, w czasie, gdy przemawiała na scenie, było formą "zastraszania".

"Jason postanowił wyjechać i chciał, żeby dzieci pojechały z nim. Kiedy się na to nie zgodziłam, wystosował wniosek, który dostarczono mi w połowie mojego scenicznego przemówienia. To oczywiste, że działania Jasona miały na celu zastraszenie mnie. Mógł zrobić to dyskretnie, ale wolał postąpić agresywnie. Zawstydzenie mnie na oczach współpracowników, a co za tym idzie upublicznienie naszego prywatnego konfliktu, jest skrajnie sprzeczne z najlepszym interesem naszych dzieci. Ponieważ Jason dał jasno do zrozumienia, że nie będziemy w stanie rozwiązać tej sprawy polubownie, złożyłam wniosek o to, by opieka nad naszymi dziećmi była sprawowana w Los Angeles" - wyjaśniła Wilde. Sąd, jak widać, podzielił jej zdanie na ten temat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy