​Lucyna Malec o chorej córce. "Brakuje pomysłu na przyszłość"

Lucyna Malec
Lucyna Malec TricolorsEast News

"Kiedy spałam, córka umierała"

Nie ukrywam, trochę się boję, bo tej siły fizycznej mam już coraz mniej, podobnie jest z cierpliwością. Ale to przecież normalne, że z wiekiem nie będzie ich przybywać. (...) A ja jestem chyba tak skonstruowana, że staram się być odpowiedzialna. I za swoje życie, i za życie Zosi. Samotne macierzyństwo też nie jest łatwe. Ale ten problem dotyczy wielu kobiet na świecie, nie tylko mnie. Po prostu tak już jest, że związki czasem się rozpadają. I to jest zupełnie normalne, bo czasem lepiej się rozstać niż tkwić w relacji, która nie daje nam szczęścia
wyznała w rozmowie z "Dobrym Tygodniem".

Roby wszystko, by pomóc córce

Lucyna Malec z córką
Lucyna Malec z córkąPodlewski AKPA
"Najbardziej brakuje pomysłu na przyszłość, ale też staram się nie za bardzo o tym myśleć, bo nie wiem, co mogę wymyślić. Staram się to "puścić". Coś samo musi przyjść, bo sama tego nie wymyślę. Nie wiem, jak będziemy funkcjonowały. Tak samo jak Zosia była mała, to nie miałam pojęcia, jak ona będzie funkcjonowała, jak będzie miała 10, 15, 20 lat. Tej przyszłości naszej też nie wymyślę. Możemy tylko cieszyć się każdym kolejnym dniem
przyznała Malec.
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?