Reklama

Jowita Budnik: Od nastoletniej aktorki przez agentkę gwiazd po wielki sukces na dużym ekranie!

Jowita Budnik popularność zdobyła już jako nastolatka. Jeszcze przed maturą miała na swoim koncie role w kultowych serialach i wydawało się, że aktorska kariera stoi przed nią otworem. Ku zaskoczeniu wielu, gwiazda nie zdecydowała się jednak zdawać do szkoły teatralnej. Wybrała zupełnie inny zawód i przez lata była agentką gwiazd. Mimo że doskonale odnajdowała się w swojej pracy, wciąż ciągnęło ją na scenę i przed kamerę. Jakiś czas temu zdecydowała się zaryzykować i całkowicie poświęciła się aktorstwu. Jak się okazuje, była to jedna z najlepszych decyzji w jej życiu. Dziś ma na koncie wielkie sukcesy, a każda z jej ról jest doceniania zarówno przez widzów, jak i krytyków.

Niezwykła kariera Jowity Budnik

Jowita Budnik, dziecięca i młodzieżowa gwiazda małego i dużego ekranu lat 80. i 90., wychowanka ogniska teatralnego Haliny i Jana Machulskich, której popularność przyniosła rola w pierwszej telenoweli "W labiryncie" nigdy nie została zawodową aktorką. Przed maturą świadomie podjęła decyzję, że nie będzie zdawać do szkoły teatralnej. 

Los bywa jednak przewrotny. Mimo iż w dorosłym życiu pracowała przez wiele, wiele lat jako agentka aktorów, również tych topowych, w jednej z największych polskich agencji Gudejko, i przez lata szukała pracy właśnie dla swoich znakomitych podopiecznych, aktorski bakcyl - od czasu do czasu - dawał o sobie znaki. Co kilka lat dostawała propozycje nie do odrzucenia, brała miesiąc urlopu, grała znakomitą rolę pierwszoplanową i wracała na pokład. Jak sama mówi, nigdy nie przebierała w scenariuszach. Po prostu miała szczęście, że role, które do niej przychodziły, były znakomite, a granie ich sprawiało jej przyjemność. Swój powrót na duży ekran, w dorosłym życiu, zawdzięcza odwadze Joannie Kos-Krauze i Krzysztofowi Krauze, którzy zaryzykowali, uwierzyli i obsadzili ją w swoim filmie telewizyjnym "Sieć" z cyklu "Wielkie rzeczy", a potem wzięli ją pod swoje opiekuńcze skrzydła i pozwalali rozwijać aktorski talent w "Placu Zbawiciela", "Papuszy" czy "Ptaki śpiewają w Kigali"

Reklama

Pewnego dnia Jowita Budnik uznała, że już nie da rady pogodzić pracy agentki z zajętościami aktorskimi. Podjęła ryzykowną decyzję i po czterdziestce zmieniła zawód. Postawiła na film i telewizję. Została aktorką, która przez kolejne dwa lata nie miała pracy. Wtedy Jerzy Gudejko, były szef, zaproponował jej rolę w monodramie "Supermenka". Zrobili to razem. On debiutował jako reżyser, ona w monodramie, najtrudniejszej formie, po którą nawet ci najwytrawniejsi artyści sięgają rzadko, a jeśli już to przy okazji złotego jubileuszu. 

Wciąż dostaje ciekawe propozycje

Dziś mija 37 lat od jej filmowego debiutu filmowego i jak mówi z uśmiechem, jest traktowana przez branżę poważnie, bo w końcu stoi za nią pokaźny dorobek zawodowy, a jej główne role filmowe, to prawdziwe aktorskie perły. 

"Życie to improwizacja. Nigdy nie zakładałam, że będę aktorką. Przed maturą, bardzo świadomie, podjęłam decyzję, że nie będę zdawała do szkoły teatralnej. Wybrałam inne studia, a aktorstwo wróciło do mnie trochę okrężną drogą. Nie planuję, nie wymyślam, bo w życiu bym nie wymyślała tego, co już się wydarzyło. Dostałam tyle prezentów i niespodzianek od losu, że gdybym teraz zaczęła wymyślać, co ja bym jeszcze chciała, podejrzewam, że skończyłoby się to rozczarowaniem. Dlatego spokojnie czekam, co dalej, co się jeszcze wydarzy. Mam nadzieję, że projekty, nad którymi teraz się pochylam nie są ostatnimi" - mówi z uśmiechem. 

Ostatnio dołączyła do obsady trzeciego sezonu serialu kryminalnego "Szadź", na podstawie powieści Igora Brejdyganta, a na premierę kinową czeka dramat wojenny "Orlęta. Grodno '39" w rez. Krzysztofa Łukaszewicza.

Jowita Budnik wspomina rolę w kultowym serialu

Mimo że od premiery serialu "W labiryncie" minęło już ponad 30 lat, Jowita Budnik wciąż chętnie wraca wspomnieniami do pracy na planie serialu. Kilka tygodni temu postanowiła nawet sprawić swoim fanom wyjątkową niespodziankę.

Najpierw aktorka udostępniła relację z kadrem z telenoweli "W labiryncie" w reżyserii Pawła Karpińskiego według scenariusza Wojciecha Niżyńskiego. Kadr przedstawiał ją samą (wtedy jeszcze nazywała się Jowita Miondlikowska) w towarzystwie Marka Kondrata, czyli serialowego Adama Racewicza.

"Nie spodziewałam się, że dostanę taką ilość wiadomości prywatnych z Waszymi wspomnieniami (w większości z dzieciństwa) o tym serialu. Dlatego teraz niespodzianka dla wszystkich fanów "Labiryntu", taka sprzed trzydziestu kilku lat - rodzina Racewiczów w komplecie. Joanna, Adam, Piotrek i Marta. Enjoy!" - napisała aktorka, udostępniając z kolei fotos, który zrobił furorę w sieci.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL