Reklama

Jane Fonda zdradziła, jak radzi sobie z bólem po rozstaniu

Jane Fonda w najnowszym wywiadzie poruszyła temat swoich nieudanych związków z mężczyznami. Gwiazda, która ma na koncie trzy rozwody, wyznała, że nie czuje żalu do dawnych ukochanych. Przeciwnie, jest im wdzięczna. "Moi mężowie pomogli mi się rozwijać" - zaznaczyła gwiazda. Przy okazji zdradziła, jak sobie radzi ze złamanym sercem. Aktorka zadaje sobie fizyczny ból, który ma odwrócić uwagę od emocjonalnego cierpienia.

Jane Fonda słynie z burzliwego życia miłosnego. Gwiazda takich produkcji, jak "Nazajutrz" czy "Powrót do domu", ma na koncie trzy małżeństwa i liczne romanse. Jak mówiła wielokrotnie w wywiadach, wszystkie jej małżeństwa były nieudane. Pierwszym mężem aktorki był francuski reżyser Roger Vadim, który - delikatnie rzecz ujmując - miał bardzo liberalne podejście do wierności. Fonda wybaczała mu jednak kolejne zdrady i hojnie obdarowywała pieniędzmi, które ten notorycznie przepuszczał w kasynie. Drugi wybranek aktorki, aktywista Tom Hayden, też nie dał jej szczęścia. Jak twierdzi biografka gwiazdy, Patricia Bosworth, był on obsesyjnie zazdrosny i miał skłonność do kontrolowania partnerki.

Reklama

Po raz trzeci i ostatni Fonda stanęła na ślubnym kobiercu w 1991 roku. Aktorka wyszła wówczas za potentata medialnego Teda Turnera. Ich związek zakończył się w skandalem - jak donosiły media, kolejny mąż gwiazdy zdradził ją zaledwie... miesiąc po ślubie. Dwukrotna laureatka Oscara była później w związku z producentem Richardem Perrym. Rozstała się w 2017 roku, po ośmiu latach wspólnego życia.

Jane Fonda o małżonkach

Patrząc na swoje miłosne relacje z perspektywy czasu, Fonda nie czuje jednak do byłych mężów żalu. Przeciwnie, jak wyznała w rozmowie z "The Daily Telegraph", jest im... wdzięczna. Aktorka żywi bowiem przekonanie, że każdy związek czegoś ją nauczył, a życiowi partnerzy pomogli jej stać się kobietą, która jest dzisiaj. "Wszyscy moi trzej mężowie poprowadzili mnie ścieżkami, na które prawdopodobnie bym nie wkroczyła, gdybym ich nie poślubiła. Miałam w międzyczasie różnych chłopaków, ale żaden z nich niczego mnie nie nauczył i mnie nie inspirował, więc bardzo szybko się nimi nudziłam. Jestem osobą, która ma silną potrzebę rozwijania się, uczenia, poznawania nowych rzeczy. A moi mężowie pomogli mi się rozwijać" - zaznaczyła.

Fonda podzieliła się przy okazji dość oryginalnym sposobem na radzenie sobie z cierpieniem po rozstaniu. Jej metoda polega na zadawaniu sobie fizycznego bólu, który ma odwrócić uwagę od emocjonalnych katuszy. "Za każdym razem, gdy czuję się z tego powodu zła lub smutna, zakładam na nadgarstek gumową opaskę i mocno ją naciągam. Ten nagły ból zmienia ścieżki neuronowe w mózgu i pomaga na chwilę pokonać fatalne samopoczucie" - wyjawiła aktorka.

Obecnie 84-letnia gwiazda nie jest z nikim związana. Deklaruje też, że nie szuka miłości, bo jako singielka jest szczęśliwa. Zapytana niedawno przez dziennikarza "Page Six" o to, czy jest coś, czego jeszcze nie osiągnęła, odparła: "Tym czymś jest dla mnie udane małżeństwo. Z tym, że nie chcę w przyszłości brać ślubu. Żyję sama, mogę robić, co chcę, oglądać w telewizji to, na co mam ochotę. Nie planuję już nigdy wychodzić za mąż. Ale żałuję, że nie jestem w tym lepsza". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL