Hanna Śleszyńska wspomina stan wojenny
40. rocznica stanu wojennego. Pamiętam ten widok, mieszkałam niedaleko i z przystanku koło kina Moskwa jeździłam na zajęcia do szkoły teatralnej, na Miodową. Byliśmy studentami czwartego roku, kilka dni po premierze naszego przedstawienia dyplomowego "Opera żebracza" Johna Gaya, kiedy 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny
Zamknięto uczelnię na jakiś czas, studenci spoza Warszawy musieli opuścić akademik. Wojsko na ulicach, internowania, atmosfera strachu. Nie tak wyobrażaliśmy sobie początku w zawodzie aktora
Swój wpis wieńczy fragmentem utworu "Ta nasza młodość", która był jednym z hymnów Piwnicy pod Baranami:
Ta nasza młodość, ten szczęsny czas/ Ta para skrzydeł zwiniętych w nas...
Przed laty w wywiadzie dla Radiowej Czwórki podkreśliła, że stan wojenny wyraźnie wpłynął na tok jej kariery.
Nie jestem aktorką filmową, bo też nie miałam okazji, żeby się nią stać. Startowałam w trudnym momencie. W środę zrobiliśmy dyplom, w niedzielę wprowadzono stan wojenny
Byłam szczęśliwa, że w ogóle udało mi się dostać jakiś angaż. Trafiłam do Komedii (teatru w Warszawie - red.) i spędziłam tam siedem lat. Zajmowałam się tylko teatrem i to mi zostało do dziś
Trudność w zdobyciu w tamtym czasie angażu wynikała głównie z faktu, że obawiano się, że teatry mogą w ogóle nie przetrwać w związku z sytuacją, jaka nastała w Polsce.
Zobacz też: "Skandal w angielskim stylu": Claire Foy i Paul Bettany w zwiastunie drugiego sezonu serialu







