Reklama

Dziennikarka TVP walczy o życie! Wsparcie, jakie otrzymała, wbija w ziemię

Ewa Zielińska to dziennikarka, o której w ostatnich dniach zrobiło się głośno ze względy na jej ogromne problemy zdrowotne. Okazało się, że od miesiąca zmaga się z nowotworem, a szansą na pokonanie choroby jest droga terapia. W związku z tym uruchomiono zbiórkę na leczenie dziennikarki. Potrzebowano niebagatelnej kwoty, bo aż 300 tysięcy złotych. Po kilku dniach kwotę udało się zebrać, jeszcze z nadwyżką. Wsparcie, jakie otrzymała Ewa Zielińska, przeszło jej najśmielsze oczekiwania.

Ewa Zielińska zasłynęła wpadką

O Ewie Zielińskiej głośno zrobiło się kilkanaście lat temu. To właśnie wtedy, tworząc relację z wypadku kolejowego, wpisała się w historię polskiego internetu. Wszystko za sprawą pewnej wpadki. W 2007 roku dziennikarka zjawiła się na miejscu wykolejenia pociągu towarowego w Nowogardzie i próbowała odpowiedzieć na pytanie o przyczyny wypadku.

- Najprawdopodobniej albo... albo... szyny, które nie są równie, albo tak jak mówiłam we wcześniejszym wejściu, szyny były złe... a podwozie... podwozie... też było złe" - tłumaczyła.

Relacja ze zdarzenia do dziś krąży w internecie. Dziś Ewa Zielińska może właściwie cieszyć się z tego, co wydarzyło się przed laty. Dzięki popularności, którą wówczas zyskała, dość szybko udało jej się uzyskać pomoc w... walce o życie. 

Reklama

Dziennikarka zmaga się z chorobą

Obecnie 43-letnia dziennikarka przeżywa bardzo trudne chwile. Okazuje się, że Zielińska zmaga się z nowotworem, o czym poinformował jej mąż Damian Zieliński - kolarz i trener kadry narodowej juniorów w kolarstwie torowym.

- Nie minął jeszcze miesiąc, od kiedy moja żona dowiedziała się o raku piersi z przerzutami na węzły chłonne, potrójnie ujemnym, z największym stopniem złośliwości. Dla naszej rodziny to wielki szok - tłumaczył sportowiec.

- W jednej chwili życie zmieniło się diametralnie. Na szczęście pani doktor przywróciła nadzieję i - poza chemioterapią - zaproponowała dodatkową immunoterapię. Problemem okazały się pieniądze, bo lek trzeba podawać przez rok co trzy tygodnie. Jedna dawka kosztuje prawie 14 tys. zł - mówił w rozmowie z Mateuszem Puką.

22 września uruchomiono specjalną zbiórkę na portalu siepomaga.pl. Szybko okazało się, że odzew był ogromny. W kilkanaście dni zebrano całą kwotę, a nawet więcej! Na koncie pojawiło się 340 tysięcy złotych, a zbiórka potrwa jeszcze do 30 listopada. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy