Anna Polony i Marek Walczewski: Za dużo szaleństwa na jedno małżeństwo

Kiedy zdecydowali się na ślub w 1961 roku, ona miała 22 lata, on - 24. Rozwiedli się po 13 latach. "On szalony, ja szalona - widać za dużo było tego szaleństwa jak na jedno małżeństwo" - tak Anna Polony wspominała związek z Markiem Walczewskim. Nie wyszła już za mąż, bo, jak mówiła, "ślub kościelny jest tylko jeden".

"Hanka jest osobą zupełnie wyjątkową" - reżyser Józef Opalski mówił o Polony "Dziennikowi Polskiemu". "Rozkoszna w swoich awanturach, cudowna na scenie, uwielbiająca studentów. Matkowała im w chorobie i... ochrzaniała ich fundamentalnie. Ma cudowne poczucie humoru na swój temat. Jest kłębowiskiem sprzeczności" - dodał. 

Aktorka znana jest z żywiołowego temperamentu i niezłomnego charakteru. "To kula energii. Z jednej strony zrobiona jakby ze szkła, a z drugiej - z ognia. Jest niezniszczalna i prawa" - oceniła ją Anna Dymna.

Reklama

"Opatrzność obdarzyła mnie hojnie - dała mi zdolności, intuicję, wrażliwość - wszystko to, co potrzebne jest artyście. Natura natomiast obeszła się ze mną niedobrze. Nie otrzymałam od niej wzrostu, urody, kondycji - jestem trochę słaba i chorowita" - powiedziała PAP Anna Polony, która trzy lata temu świętowała 80. urodziny i 60-lecie pracy artystycznej.

Anna Polony i Marek Walczewski: Błędem było, że w ogóle się z sobą związaliśmy

Swojego jedynego męża - aktora Marka Walczewskiego - poznała w trakcie studiów na Wydziale Aktorskim PWST w Krakowie. 

Chyba od początku był to związek wysokiego ryzyka, nie tylko dlatego, że zamieszkali pod jednym dachem z matką Anny Polony. Oboje "ambicjonerzy", jak mówiła aktorka, zamiast cieszyć się nawzajem swoimi sukcesami, rywalizowali z sobą. Poza tym mieli różne pomysły na życie. "On szalony, ja szalona - widać za dużo było tego szaleństwa jak na jedno małżeństwo. Nienawidziłam stylu życia, który kochał mój mąż, czyli nocnych biesiad i wyciągania z lodówki wszystkiego, co się z trudem zdobyło" - zdecydowała się kiedyś na szczere wyznanie aktorka.

"Mąż był bardzo niecierpliwym człowiekiem, ja też nie miałam do niego cierpliwości, bardzo często dochodziło do kłótni, ale nie tylko o to chodziło, my mieszkaliśmy  z moją mamą, która była bardzo silną osobowością" - powiedziała podczas spotkania w warszawskim Instytucie Teatralnym. "Błędem było to, że w ogóle się z sobą związaliśmy, byliśmy w wiecznej konkurencji".  Tę wypowiedź poprzedziła jednak innym wyznaniem: "Mówić o sobie szczerze to niemożliwe, a nieszczerze, to jaki ma sens?".

Anna Polony: Ślub kościelny jest tylko jeden

Ostatecznie rozwiedli się po 13 latach. Było to głośne rozstanie. Polony nie wyszła już za mąż, bo, jak mówiła "ślub kościelny jest tylko jeden". 

"Życie, które prowadził Marek, kompletnie mi nie odpowiadało. Może byłam za bardzo zazdrosna. Więc kiedy odszedł do Warszawy, nasze drogi się rozeszły. A po paru latach uświadomiłam sobie, jakie to szczęście, że nie usiłowaliśmy ratować tego związku" - Polony mówiła w 2016 roku "Tele Tygodniowi".

"Jestem apodyktyczna, czasami wręcz despotyczna. Mężczyźni tego nie lubią i dlatego często popadamy w konflikty. Ale podobają mi się do dzisiaj. Chociaż teraz patrzę na nich już tylko okiem pedagoga i reżysera" - dodawała.

Po rozstaniu z Polony Walczewski w 1974 r. poślubił Małgorzatę Niemirską, z którą był do końca życia, 35 lat.    

Ostatnie lata Marka Walczewskiego były naznaczone cierpieniem. Przez kilkanaście lat zmagał się z chorobą Alzheimera. Jak przeżyła rozpad związku Anna Polony? Choć od dawna chylił się on ku upadkowi (mąż ją irytował, a ona była zakochana w swym mistrzu Konradzie Swinarskim), to jednak odchorowała małżeński krach. "Dotknęło mnie emocjonalnie i ambicjonalnie. Czułam, że ludzie patrzą na mnie z politowaniem. Kurczę, która kobieta to lubi..." - mówiła.

Anna Polony: Doznałam trochę krzywd od mężczyzn

W 2010 roku aktorka świętowała pięćdziesięciolecie pracy artystycznej na scenie Teatru Śląskiego w Katowicach rolą tytułową w "Wizycie starszej pani" Friedricha Duerrenmatta, w reż. Magdaleny Piekorz. "Byłam zarazem Klarą i sobą, grając Klarę Zachanassian w 'Wizycie starszej pani' (...). Doznałam trochę krzywd od mężczyzn, więc z satysfakcją wypowiadałam kwestie na ich temat" - mówiła Polony w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego" (2019 nr 2).

Anna Polony wciąż pozostaje aktywna zawodowo. "Wybieram role, ale jestem już stara i gwiżdżę na honor aktorski. Zagrałam w kilku odcinkach 'Na dobre i na złe', 'Magdy M.', w 'Stacyjce'. Przepraszam moich reżyserów, Michała Kwiecińskiego, który rozumie, że czasem aktorowi potrzeba pieniędzy, ale udział w serialach odczuwałam jako coś przykrego. Mam do siebie pretensję, że przyjęłam rolę szalonej babci w serialu dla młodzieży 'Trzy szalone zera'. Ale pieniądze były mi potrzebne, żeby pomóc bliskim" - wyjaśniła w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Marek Walczewski | Anna Polony
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy