Reklama

Dom nad rozlewiskiem / Miłość nad rozlewiskiem / Życie nad rozlewiskiem/ Cisza nad rozlewiskiem

Pensjonat nad rozlewiskiem

Ocena
serialu
6,9
Niezły
Ocen: 822
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Cisza nad rozlewiskiem": Małgorzata Braunek z optymizmem patrzy w przyszłość

Małgorzata Braunek, czyli Basia Jabłonowska z mazurskiej sagi "Nad rozlewiskiem", zmaga się od kilku miesięcy z poważną chorobą. Dziś - 30 stycznia - w dniu swoich 67. urodzin aktorka z optymizmem patrzy jednak w przyszłość. - Idzie ku dobremu! - napisała niedawno na swej tablicy na jednym z portali społecznościowych.


Reklama


Małgorzata Braunek jest przekonana, że trzecia chemioterapia, jakiej została poddana na początku grudnia, była ostatnim z serii wyniszczających jej organizm zabiegów. Aktorka powoli odzyskuje siły i wierzy, że wkrótce będzie znów mogła cieszyć się normalnym życiem!

Ubiegły rok przyniósł Małgorzacie Braunek wiele cierpienia i bólu. Ona sama twierdzi, że gdyby nie joga i medytacja, której oddawała się codziennie, z pewnością nie udałoby się jej wygrać z chorobą tak szybko. Miała ogromne wsparcie w mężu Andrzeju Krajewskim i córce Orinie Krajewskiej, czyli Agacie z "Ciszy nad rozlewiskiem". Prawie całe lato spędziła w ich towarzystwie w Dębkach nad morzem, gdzie często odwiedzał ją przyjaciel, autor wywiadu z aktorką opublikowanego rok temu w formie książki "Jabłoń w ogrodzie. Morze jest blisko", a będącej opowieścią o fascynującym życiu pani Małgorzaty.

Niewykluczone, że w 2014 roku ukaże się drugi tom "Jabłoni...", w którym gwiazda mazurskiej sagi "Nad rozlewiskiem" podzieli się z czytelnikami swoimi doświadczeniami z ostatnich miesięcy. Jej przemyślenia mogą przecież pomóc wielu ludziom zmagającym się z nowotworem, a nie wiedzącym, jak stawić czoła chorobie.

Małgorzata Braunek kilka lat temu została wolontariuszką w hospicjum onkologicznym na warszawskim Ursynowie, więc doskonale wie, jak ważna w procesie leczenia chorób nowotworowych jest wiara, że wszystko dobrze się ułoży.

- Z powodu raka przedwcześnie zmarło wielu moich przyjaciół - wyznała w wywiadzie.

- Zostałam wolontariuszką w hospicjum, bo chciałam czuć się przydatna i móc odwdzięczyć się za to, co dostałam od ludzi, którzy odeszli - powiedziała, zanim jeszcze sama zachorowała.

Kiedy dowiedziała się, że musi poddać się chemioterapii, nie była pewna, czy powinna to robić. Bała się, że jej organizm - od lat przyzwyczajony wyłącznie do zdrowej żywności i bardzo restrykcyjnej diety wegańskiej - nie zniesie potężnej dawki leków. Do tego, by jednak wypowiedzieć wojnę nowotworowi, przekonał ją mistrz buddyzmu i jej dobry przyjaciel Dennis Genpo Roshi.

To z kolei, że można pokonać nawet najcięższą chorobę, udowodnił pani Małgorzacie jej syn z małżeństwa z Andrzejem Żuławskim, Xawery, który 2 lata temu sam bardzo poważnie zachorował i niemal otarł się o śmierć, ale nawet na chwilę się nie poddał.

Swe przypadające dziś - 30 stycznia - 67. urodziny Małgorzata Braunek spędzi w towarzystwie najbliższych i przyjaciół.

Agencja W. Impact

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Braunek | Cisza nad rozlewiskiem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje