Reklama

Złotopolscy

Ocena
serialu
7,2
Dobry
Ocen: 695
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Złotopolscy": Paweł Wawrzecki jest bardzo dumny z córki

Paweł Wawrzecki, czyli niezapomniany Wiesiek Gabriel ze "Złotopolskich", w niemal każdym wywiadzie podkreśla, że najważniejszą kobietą w jego życiu jest córka. - Czuję jej miłość każdą komórką mojego ciała - twierdzi i dodaje, że Ania to jego największy skarb.

Nie jest tajemnicą, że córka Pawła Wawrzeckiego urodziła się z porażeniem mózgowym. Kiedy przyszła na świat, lekarze ostrzegli jej rodziców, że czeka ich ciężka walka o każdy dzień jej życia.

Reklama

- Było trudno, bardzo trudno, ale wtedy nie zdawałem sobie sprawy, że ten problem nigdy nie zniknie. Wierzyłem, że córkę da się wyleczyć - wspomina Paweł Wawrzecki.

- Miałem żonę, wspaniale nam się układało. Zabawa, wyjazdy, życie towarzyskie... I w jednej chwili to się urwało - dodaje.

Ania miała 21 lat, kiedy podczas wakacji w Kołobrzegu jej mama, Barbara Winiarska, nagle straciła przytomność z powodu wylewu krwi do mózgu. Trzy tygodnie później zmarła. Aktor został sam z chorą dziewczynką.

- Do mnie należało zarabianie pieniędzy, nie byłem wprowadzony w drobiazgi dnia codziennego i nagle musiałem sam nad wszystkim zapanować, zaplanować w najdrobniejszych szczegółach wszystko, co dotyczyło Ani - opowiadał w programie telewizyjnym.

Dziś Paweł Wawrzecki z dumą mówi, że udało mu się znaleźć w sobie siłę, by stworzyć córce cudowny dom, zapewnić jej wykształcenie, dopilnować, żeby niczego jej nie brakowało. Zrezygnował z własnego życia, bo najważniejsza była Ania. Dopiero gdy poznał mieszkającą w Chicago Izabelę Roman, postanowił zawalczyć o swoje szczęście. Nie wiedział, że pani Izabela jest milionerką... Ujęła go tym, że bardzo zainteresowała się Anią i zaproponowała mu pomoc w opiece nad nią. Pobrali się w 2009 roku. Paweł Wawrzecki nie zdecydował się jednak na stałe osiedlić w USA. Spędza tam zaledwie jedną trzecią roku. W czasie, gdy jest z żoną w Ameryce, Anną zajmuje się zaprzyjaźnione z nim małżeństwo. Córka aktora mieszka z nimi, a oni traktują ją jak własne dziecko.

Niedawno Paweł Wawrzecki dostał obywatelstwo amerykańskie, ale wciąż nie zamierza przeprowadzić się za ocean.

- Mógłbym Anię zabrać ze sobą, ale tu, w Polsce, mam zobowiązania zawodowe, jestem potrzebny - mówi.

Podczas pobytu w kraju cały wolny od pracy czas spędza z Anią. Jest szczęśliwy, że wyrosła na cudowną kobietę, że ma mnóstwo pasji, że codziennie pokonuje kolejne bariery, ciężko pracując nad sobą.

Paweł Wawrzecki wkrótce znów wybiera się do Ameryki. 16 maja po raz ostatni przed przerwą urlopową zagra w "Kłamstewkach" na scenie Teatru Kwadrat, a zaraz potem poleci do żony.

- W Stanach mam dom, psy, prowadzę normalne życie - opowiada.

Wie, że rodzinie, która zajmuje się jego córką, gdy jego nie ma w Polsce, może bezgranicznie ufać.

- Teraz, kiedy Ania jest samodzielna, jest mi dużo łatwiej wyjeżdżać, ale nigdy nie zostawiłbym jej zupełnie bez opieki - wyznał w programie "Dzień Dobry TVN".

- Jest szczęśliwa, bo realizuje się w swoich pasjach, a ja tylko staram się zabezpieczać ją materialnie i stwarzać jej taki świat, o jakim ona marzy - powiedział.

Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje