Reklama

Za marzenia

Ocena
serialu
7,3
Dobry
Ocen: 376
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Za marzenia": Paulina Chruściel świętuje 20-lecie pracy artystycznej

Mija właśnie 20 lat od dnia, kiedy Paulina Chruściel, czyli Inga Malik z serialu "Za marzenia", po raz pierwszy stanęła na profesjonalnej scenie i zagrała Izę w "Iwonie, księżniczce Burgunda". Teatr wciąż jest dla aktorki miejscem niemal świętym...


Kiedy 29 maja 1999 roku 19-letnia wówczas Paulina Chruściel zadebiutowała na profesjonalnej scenie, była przekonana, że teatr jest jej przeznaczeniem, a aktorstwo czymś, czym chce zajmować się do końca życia. Wkrótce potem dostała się do Akademii Teatralnej... Jeszcze będąc studentką zaczęła dostawać zaproszenia na zdjęcia próbne do seriali, ale kategorycznie odmawiała udziału w nich. Dlaczego?

Reklama

- Teatr był dla mnie święty. Wiedziałam, że moja zawodowa droga musi zacząć się od sceny. Wiedziałam, że muszę zacząć od teatru i na tym zbudować swoje rzemiosło. Dopiero po kilku latach konsekwentnego grania w teatrze zaczęłam grać w serialach - wspomina.

W dniu ukończenia studiów Paulina Chruściel miała na swoim biurku trzy umowy na role w serialach. Mogła rozpocząć karierę od udziału w "M jak miłość", "Pierwszej miłości" lub "Plebanii". Zdecydowała się odrzucić wszystkie te oferty.

- Młodym aktorkom i aktorom wydaje im się, że jak grają w serialu, to znaczy, że coś umieją. A przecież żeby grać w serialu, nie trzeba niczego umieć! Ale już żeby zrobić to dobrze i fachowo, potrzebne jest rzemiosło - stwierdziła w wywiadzie.

- Uważam, że zaraz po szkole nie powinno się iść do serialu. A jeśli już, to równolegle grać w teatrze, żeby uczyć się warsztatu - dodała.

Faktem jest, że zanim Paulina Chruściel zagrała swą pierwszą w karierze dużą rolę serialową - detektyw Bertę Stockman w "Złotopolskich" - miała już na swoim koncie mnóstwo wcieleń teatralnych - Julię w "Romeo i Julii", Sonię w "Wujaszku Wani" i... Hamleta w najsłynniejszej sztuce Szekspira (za tę kreację otrzymała wyróżnienie na XI Międzynarodowym Festiwalu Szekspirowskim).

Teatr w pewnym momencie przestał Paulinie Chruściel wystarczać. Zapragnęła nowych wyzwań, chciała sprawdzić się przed kamerą. Zanim się spostrzegła, była już w gronie najpopularniejszych polskich aktorek... serialowych. Zgodziła się nawet zagrać w telenoweli! Rola Eli Kowalik w "Singielce" uczyniła z niej gwiazdę pierwszej wielkości.

Dziś - dokładnie 20 lat po debiucie - Paulina Chruściel wciąż czeka na moment, kiedy wreszcie upomni się o nią kino. Do tej pory na wielkim ekranie pojawiła się tylko raz i to zaledwie na kilka sekund. W 2004 roku wcieliła się w straganiarkę w angielskim dramacie wojennym "The Aryan Couple" i na tym - na razie - jej kariera filmowa się zakończyła.

- Tak ułożyło się moje życie zawodowe, że najpierw był teatr, a później serial... A film? Chciałabym zagrać w fabule i mam nadzieje, że mi się to jeszcze zdarzy - mówi.

Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje