Reklama

Westworld

Ocena
serialu
8,2
Bardzo dobry
Ocen: 26
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Westworld": Futurystyczna wizja Los Angeles [wywiad z Howardem Cummingsem]

O serialu "Westworld", budowaniu światów, inspiracji i karierze rozmawiamy ze współproducentem serialu, Howardem Cummingsem.

Katarzyna Ulman, Interia: Do ekipy "Westworld" dołączył pan przy okazji kręcenia drugiej serii? Jakie było pana pierwsze wrażenie po obejrzeniu pierwszej serii?

Reklama

- Od samego początku zaintrygowała mnie fabuła "Westworld". Zagadnienia dotyczące sztucznej inteligencji; tego jak jej obecność w świecie wpłynie na ludzi i jakie niebezpieczeństwa mogą z tego wyniknąć.

- Jestem fanem filmu "Świat Dzikiego Zachodu", na którego podstawie powstał serial; bardzo mnie wciągnął. Co do serialu, to byłem pod wrażeniem, jak twórcy stworzyli własny, unikalny "wizualny język". Praca przy tej produkcji to wyzwanie.

- Na początku trzeciej serii, przez może dwa odcinki, to pewna rutyna, a właściwy futurystyczny świat widzimy dopiero w trzecim epizodzie i dokładnie patrzymy, jak przyszłość mogłaby wyglądać.

W swojej karierze został pan wyróżniony dwiema nagrodami Emmy. Jedną z nich za serial "The Knick", który jest produkcją historyczną. Jak podszedł Pan do zadania zbudowania tak dwóch różnych światów na potrzeby dwóch tak odmiennych seriali?

- Moja kariera jest dość interesująca, ponieważ zaczynałem właściwie od filmów pełnometrażowych ["Długi pocałunek na dobranoc", "Contagion - Epidemia strachu", "Panaceum - przyp. red.] i dopiero później trafiłem do telewizji. Pierwszym serialem przy jakim pracowałem był "The Knick", którego akcja była osadzona w Nowym Jorku w 1901 roku. Twórcą i reżyserem był Steven Soderbergh.

- Kiedy tworzysz scenografię serialu historycznego za punkt odniesienia służą ci źródła, jednak musisz stworzyć niejako własną wersję tego świata - zastanowić się nie do końca jak wyglądał, ale jak mógłby wyglądać. W kręceniu filmów i seriali wspaniałe jest to, że opierasz się na faktach, na tym, co było, ale nadajesz temu swoją wizję; prezentujesz swój punkt widzenia. Nie inaczej jest w przypadku science fiction. Kreujemy własny świat, co przynosi ogromną satysfakcję - ja jestem autorem i staję się odpowiedzialny za wszystko, co widzisz na ekranie. To ekscytujące i wspaniałe.

Jak pana wcześniejsze doświadczenia w Hollywood wpłynęły na pracę przy "Westworld"?

- Szczerze mówiąc, to nic nie przygotowało mnie na "Westworld" w tym sensie, że raczej zatrudniono mnie ze względu na mój styl produkcji filmów, niż punkty z mojego CV. Jeżeli ktoś spojrzy na moje resume, to zobaczy, że nigdy wcześniej nie pracowałem przy projekcie science fiction. Dla mnie był to zupełnie nowy świat. Teraz bardziej wciągnąłem się w ten gatunek. Myślę, że otrzymałem tę pracę ze względu na właśnie inne podejście do tematu, takie, jakiego nie miały osoby obeznane w gatunku.

Na potrzeby serialu "Westworld" stworzono wiele "światów - parków rozrywki". Był świat szogunów i kowbojów. W trzeciej serii wprowadzono świat odzwierciedlający okres II wojny światowej, a oprócz tego są jeszcze przecież biura Delos i prawdziwy świat. Przygotowanie którego z nich było największym wyzwaniem?

- W drugim sezonie ukazaliśmy świat japońskich szogunów; w trzecim przedstawiamy okres II wojny światowej. Z racji tego, że te dwa światy to parki rozrywki, musieliśmy popatrzeć na ten świat tak, jak designerzy takich parków. Z jakimi problemami mogli się zmierzyć, jak musiał wyglądać cały koncept tej atrakcji. Później trzeba było oczywiście scalić tę wizję ze źródłami - inspiracją były dla nas obrazy, filmy, dokumenty.

- Odnosimy się do wielu filmowych hitów - przy tworzeniu scenografii do "świata wojny" zrobiliśmy ukłon w stronę "Casablanki" i produkcji, w których występowała Marlene Dietrich; przy świecie inspirowanym feudalną Japonią - filmami Kurosawy. Chcieliśmy, żeby widzowie zaangażowali się emocjonalnie; wrażenia z seansu, podobnie jak w prawdziwym parku rozrywki, muszą być ogromne. Nie dbamy więc do końca o historyczną dokładność. Skupiamy się na zbudowaniu takiego świata, z którego widz wyniesie jak najwięcej wrażeń.

W trzecim sezonie widzimy w końcu w całej okazałości świat rzeczywisty, świat poza parkiem rozrywki. Jest on uporządkowany, zaplanowany, czysty, nie dystopijny, jak w wielu podobnych produkcjach. Co zadecydowało o takim świadomym przedstawieniu przyszłości?

- Było dla nas bardzo ważne, aby przy okazji tworzenia tego futurystycznego świata, odnieść się do najpopularniejszych filmów z gatunku. Na myśl od razu przychodzi "Blade Runner" - prawdziwy klasyk, każdy z nas jest fanem. Jednak Joanthan Nolan [showrunner serialu - przyp. red.] powiedział stanowczo: "Nie. Ten świat nie może taki być". Ja myślałem o odniesieniu się do filmu "Ona", jednak i to nie do końca pasowało.

- Głównym zamysłem było pokazanie świata przyszłości, w którym wszystko jest pod kontrolą; ludzkość poradziła sobie z problemem zmian klimatycznych; panuje porządek; każdy z ludzi ma swój cel - nawet jeśli ktoś nie jest bogaty, ma zadanie do wykonania, które jest ważne.

- Szukaliśmy więc innej inspiracji dla naszej wizji Los Angeles w przyszłości i znaleźliśmy ją w ... Singapurze. Przyjrzeliśmy się architekturze miasta, jako miejsca, w którym były obecne wszystkie elementy, o których mówiłem powyżej. Zdjęcia kręciliśmy przede wszystkim w Los Angeles (tam powstaje zresztą cały serial), i w Singapurze.

W czwartym i piątym odcinku sporo się zmienia. Ten "porządek" chyba nie utrzyma się za długo, biorąc pod uwagę, jak często Dolores (Evan Rachel Wood) strzela do innych...

- Jedną z największych zalet pracy przy "Westworld" oraz oglądaniu serialu jest nieprzewidywalność scenarzystów. Czasami wydaje ci się, że akcja zmierza w określonym kierunku (często ze względu na bohaterów, którzy do końca nie wiedzą, czy są robotami czy nie), a tu nagle wszystko zmienia się o 180 stopni.

- Zawsze jest jakiś haczyk - na początku tego sezonu Maeve (Thandie Newton)  jest pewna, że nadal przebywa w parku rozrywki, jednak jak to możliwe skoro świat Dzikiego Zachodu został zniszczony? Co jest realne, a co nie? Co jest prawdą? W trakcie oglądania wiele rzeczy wydaje się oczywistych, ale wcale nie są. I to jest piękne - patrząc z punktu widzenia widza, jaki i scenarzysty.

W najnowszej odsłonie "Westworld" pełni pan funkcję współproducenta. Jak teraz wygląda pańska współpraca z twórcami serialu Jonathanem Nolanem i Lisą Joy?

- Funkcja współproducenta wynikła przede wszystkim z powodu specyfiki mojej specjalizacji. Przy "Westworld" nie pracują inni scenografowie planu zdjęciowego, wszystko przechodzi przeze mnie. Oprócz tego, niejako wspomagam reżyserów przy okazji kreowania nastroju serialu, sposobu kręcenia. O nowej funkcji zadecydowało więc to, że jestem odpowiedzialny za kilka "gałęzi".

- Podczas zdjęć do trzeciego sezonu pracowałem na planie w Hiszpanii (gdzie kręciliśmy sceny do parku odzwierciedlającego okres II wojny światowej) i równocześnie nadzorowałem ekipę w Los Angeles i Singapurze. Ta koordynacja na wielu szczeblach też pewnie miała wpływ na zaoferowanie mi posady współproducenta.

Trzeci sezon "Westworld" jest obecnie emitowany na antenie HBO w poniedziałki o godz. 20:10.

*Howard Cummings - scenograf planu zdjęciowego, kierownik artystyczny, producent. Pracował przy takich produkcjach jak "Jestem legendą", "Magic Mike", "Panaceum", "Rent", "The Knick". Dwukrotny laureat nagrody Emmy ("The Knick", "Wielki Liberace").

Jesteś fanem amerykańskich seriali? Zalajkuj nasz fan page "Zjednoczone Stany Seriali", czytaj najświeższe newsy zza oceanu oglądaj trailery, galerie, komentuj i czytaj opisy odcinków już dwa tygodnie przed emisją w Polsce.

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama