Reklama

To nie koniec świata

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 142
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Klnę i grzeszę jak każdy!

Powodzenie albo się ma, albo nie. On akurat nie może na to narzekać. Chodzący ideał? W tej rozmowie Krystian Wieczorek udowadnia, że niekoniecznie!

Uwodziciel mimo woli. Żeby oczarować kobiety, Krystian Wieczorek nie musi robić nic. Wystarczy, że po prostu jest. Ale, jak sam przyznaje, powodzenie bardziej go onieśmiela niż cieszy. Dziwi się, że ludzie tak go postrzegają. Czy uda nam się sprowadzić go na złą drogę i namówić do... grzechu?

Siedem grzechów głównych pan zna?

Krystian Wieczorek: - Znam.

Chyba lenistwo jest panu obce?

- No cóż... tak bywa. I już wiem do czego pani zmierza...

Dziwi mi się pan? Umówienie się z panem na wywiad graniczy z cudem!

- Grzechy, cuda... religijna robi nam się ta rozmowa.

A może wcale nie jest pan tak zajęty? Może po prostu nie lubi pan wywiadów?

- Lubię mądre wywiady. Ale sama musi pani przyznać, że nie jest to proste zadanie. Jest to przecież dosyć intymne spotkanie. Człowiek otwiera się przed nieznajomą osobą. Muszę natychmiast pani zaufać a w normalnych sytuacjach potrzebowałbym na to kilkunastu dni, albo przynajmniej kilku godzin. Dzielę się w końcu pewnym etapem swojego życia.

W takim razie jak określiłby pan etap życia, na którym aktualnie się znajduje?

- Trudne pytanie. Nie chcę opowiadać pani teraz o duchowości i o tym, że z wiekiem odnajduję w sobie zupełnie inne pokłady wrażliwości.

Dlaczego? Z chęcią o tym posłucham...

- Po prostu nie chciałbym, aby to wszystko się strywializowało.

Dobiega pan do czterdziestki. To dla mężczyzny moment graniczny?

- Czterdziestka mnie w ogóle nie przeraża. Może dlatego, że wewnętrznie czuję się jeszcze młody. Zresztą mam świetny przykład obok siebie.

Zdradzi pan, kogo ma na myśli?

- Mojego ojca, który jest równo 20 lat starszy ode mnie. Jest dla mnie wzorem, do którego dążę. Widząc jego wygłupy, witalność i świeżość intelektualną, żaden wiek nie wydaje mi się straszny.

Pewne rzeczy po prostu nie są związane z wiekiem...

Reklama


- Dokładnie! Tak samo jest przecież z dojrzałością. Znam ludzi, którzy są ode mnie o wiele starsi, ale ich sfera emocjonalna pozostawia wiele do życzenia. To zresztą działa również w drugą stronę. Spotykam młodych ludzi, którzy zaskakują mnie swoją wrażliwością, mądrością i dojrzałością. I pewnie właśnie dlatego nie traktuję wpływu czasu na ludzi zbyt dosłownie.

Inteligentny, dobrze wychowany, przystojny, utalentowany mężczyzna z pasją... Niestety, wielu ludzi przerażają takie chodzące ideały!

- Kto w ogóle powiedział, że jestem idealny? Atrakcyjność jest przecież pojęciem względnym. Dziwię się, że ludzie właśnie tak mnie postrzegają.


Nie chciałby pan choć trochę się wykoleić?

- Albo "zapuścić"?

Tak naprawdę nie mam na myśli "zapuszczenia" ani porażki. Chodzi mi raczej o zejście z obranej drogi i zaprzestanie bycia "świętym".

- Ale ja nie jestem święty!

Chce mi pan powiedzieć, że Krystian Wieczorek potrafi się wkurzyć?

- Nie chcę powtarzać banału, że wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono, ale rzeczywiście tak jest. Oczywiście, że potrafię się wkurzyć! Jestem żywym człowiekiem, który reaguje na pewne sytuacje. Jeżeli z jakiegoś powodu jestem niezadowolony, to po prostu o tym mówię i daję temu wyraz.

I naprawdę potrafi pan być niegrzeczny?

- Widzę, że bardzo chce się pani o tym przekonać na własnej skórze. Bywam niegrzeczny, ale tylko przy ludziach, przy których mogę sobie na to pozwolić.

Klnie pan?

- Brzydkich wyrazów używam z lubością. Język polski jest naprawdę barwny, więc dlaczego mam się go wstydzić? Dlatego klnę i... grzeszę jak każdy! Z wizerunkiem grzecznego chłopca zrywam też w najnowszym serialu "To nie koniec świata". Mojemu bohaterowi brakuje piątej klepki i ilorazu inteligencji. A może przesadzam? Być może jest tylko egocentrykiem, który wielu rzeczy nie zauważa?

Prywatnie nie ma pan z tym problemu?

- Wydaje mi się, że nie.

A stworzył pan w swoim życiu miejsce na miłość?

- Zdecydowanie tak. Myślę, że właśnie na tym polega dojrzałość, aby w pewnym momencie dostrzec, co jest w naszym życiu najważniejsze. A najważniejsze jest według mnie... dzielenie.

Dzielić może się pan z przyjaciółmi!

Oczywiście, ale nie zaprzeczy pani, że te najgłębsze relacje to więzi powstałe między kobietą i mężczyzną.

A później także i dzieckiem. Czy pana zdaniem jest jednak inaczej?

- Czyżby chciała mnie pani zapytać, czy widzę się w roli ojca? W takim razie odpowiem, że jak najbardziej tak. Szukam stałości.

Myślałam, że tego poszukują tylko kobiety...


- Może dlatego ludzie mówią mi, że mam wiele kobiecych cech...

Kolejne zaskoczenie!

- Bardzo dobrze, bo lubię to robić! Ale dzieje się tak głównie dlatego, że media wiele rzeczy upraszczają. Musiałem się z tym jednak pogodzić. I po prostu staram się przeżyć to życie najlepiej jak potrafię. Nie podporządkowuję każdej wolnej chwili aktorstwu. Nie zostawiam mózgu przy kasie. A poza tym postępuję tak, aby nigdy nie ranić innych osób.

To czego życzyłby pan naszym czytelnikom?

- Zdrowia, szczęścia i pomyślności!

Mógłby się pan bardziej postarać!

- Ale powiedziałem to świadomie! Jakby głębiej zastanowić się nad sensem tych życzeń, to dochodzi się do wniosku, że w nich tak naprawdę zawarte jest wszystko.

Alicja Dopierała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje