Reklama

Knightfall

Templariusze

Ocena
serialu
7
Dobry
Ocen: 7
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Templariusze": "Nie mogłem przepuścić okazji do zagrania w serialu" - rozmawiamy z Tomem Cullenem

O drugim sezonie "Templariuszy", współpracy z Markiem Hamillem, "Orphan Black", filmie "Pink Wall" i Tatianie Maslany rozmawiamy z odtwórcą roli Landriego, Tomem Cullenem.

Katarzyna Ulman, Interia: Co zaciekawiło cię w postaci Landriego i skłoniło do przyjęcia roli w "Templariuszach"?

Reklama

Tom Cullen: Landry jest znakomitym, niejednoznacznym bohaterem. Landry nie jest typem klasycznego bohatera, który zawsze postępuje właściwie. Popełnia błędy, ma wady, cały czas wątpi... w swoje człowieczeństwo, w swoją wiarę... To podbudowa do dobrego materiału na serial telewizyjny (śmiech). W "Templariuszach" spodobała mi się również skala produkcji. Jak byłem mały zawsze marzyłem o byciu rycerzem i chciałem brać udział w epickich bitwach.

- Nigdy wcześniej nie miałem takiej możliwości. Jestem wielkim fanem "Wikingów" oraz "Gry o tron", więc nie mogłem przepuścić okazji do zagrania w podobnym serialu.

W "Templariuszach" możemy zobaczyć świetnie zrealizowane i epickie bitwy. Jaka jest twój ulubiony moment/twoja ulubiona scena z najnowszego sezonu?

- W piątym odcinku drugiego sezonu miałem szansę zagrać w o wielu więcej scenach akcji niż dotychczas. Podczas drugiego dnia zdjęć do nowego sezonu, w momencie kiedy kręciliśmy jedną z bardziej skomplikowanych scen, złamałem oba duże palce u nóg. Przez dwa miesiące grałem więc kontuzjowany, co było dość ciężkie, ale to właśnie specyfika serialu telewizyjnego. Nie możesz się zatrzymać, musisz grać dalej.

- Staram się brać udział w scenach kaskaderskich za każdym razem i o ile pozwoli mi na to ubezpieczyciel (śmiech). W trzecim odcinku najnowszej serii jest scena, w której leżę na ziemi i w jednym momencie muszę skoczyć na galopującego konia i zrzucić z siodła innego aktora. Kiedy dowiedziałem się, że mam to zrobić w pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś oszalał. Jednak po paru godzinach przygotowań dałem radę, a tę scenę udało się nakręcić w jeden dzień.

W swojej karierze wielokrotnie występowałeś w dramatach historycznych ("Templariusze", "Spisek prochowy", "Downton Abbey"). Preferujesz seriale tego typu, czy to jednak szczęśliwy przypadek?

- To raczej przypadek. Od zawsze interesowały mnie intrygujące, dobrze napisane historie oraz postaci. Dramaty historyczne uwielbiam z kolei jako widz, ponieważ mogą nas wiele nauczyć. Kiedy oglądamy takie produkcje uczymy się sporo o nas samych; to nie nasze czasy, ani nasz świat, więc prościej nam zauważyć pewne rzeczy. Tak jak w przypadku seriali i filmów science fiction dramat historyczny może posłużyć jako metafora.

Jak bardzo scenarzyści starają się odwzorować prawdę historyczną w serialu?

- Przede wszystkim staramy się zapewnić widzom rozrywkę, więc scenarzyści starają się napisać taką historię, jaka przyciągnie fanów. Twórcy wykorzystali ważne momenty historyczne, aby oprzeć na czymś fabułę serii, ale ponieważ nie ma za wiele materiałów dotyczących codziennego życia templariuszy, więc trochę zapełniamy luki. Staramy się jak najdokładniej przedstawić fakty historyczne. W tym sezonie (w porównaniu do pierwszego) staramy się nieco odejść od przedstawienia mitów związanych z zakonem.

- Druga seria jest bardziej prawdziwa - tym razem przyglądamy się jak mogło wyglądać życie w zakonie. Jednym z głównych wątków w pierwszej połowie sezonu jest historia nowicjuszy, którzy dopiero zaczynają... nazwijmy to... szkolenie. Wymyśliliśmy ich historię i sądzę, ze to fajne spojrzenie na to, jak mogło wyglądać ich życie.

Jak potoczą się dalsze losy Landriego? Co możesz zdradzić na temat jego wątku w nowych odcinkach?

- W tym sezonie historia Landriego to historia bohatera, który pragnie odkupić swoje winy. Landry popełnił wiele błędów i zapłacił za nie najwyższą cenę. Na początku drugiej serii nie znajduje się w najlepszej kondycji psychicznej, nie jest sobą; uważa, że jest toksyczny, a wszystko czego się tknie obraca się w pył. Jednak teraz ma córkę i żeby stać się lepszym ojcem musi na nowo odkryć siebie.

- Pragnie też zyskać szacunek swoich braci. Ma wokół siebie sporo osób, które głęboko wierzą w to, że Landry jest dobrym człowiekiem oraz świetnym dowódcą i liderem. On się jednak z nimi nie zgadza. Poza tym mój bohater nadal pragnie zemścić się na swoim wrogu, który zabił jego ukochaną.

Do obsady drugiego sezonu "Templariuszy" dołączył Mark Hamill. Jak układała ci się współpraca z legendarnym Luke'em Skywalkerem?

- Praca z Markiem była po prostu fantastyczna. To był zaszczyt. W drugim sezonie "Templariuszy" gra również mój brat. Kiedy byliśmy dziećmi Mark był naszym idolem; udawaliśmy, że jesteśmy reżyserami i kręciliśmy filmiki w nadziei, że kiedyś staniemy za kamerą "Gwiezdnych wojen" (śmiech), więc praca z Markiem była spełnieniem marzeń. To skromny, zabawny i uroczy człowiek, który szybko stał się częścią naszej ekipy. Był tylko jeden problem... podczas kręcenia scen akcji nie mogliśmy się powstrzymać i naśladowaliśmy dźwięk miecza świetlnego.  

Cały świat szaleje na punkcie "Gry o tron". Razem z Kitem Haringtonem zagraliście w miniserialu "Spisek prochowy", ale podobno znaliście się przed rozpoczęciem zdjęć?

- Kita Haringtona po raz pierwszy spotkałem na studiach. Mieliśmy wtedy z jakieś osiemnaście lat. Byłem wtedy w dość długim związku, chyba trzyletnim, i kiedy postanowiłem zostać aktorem przeprowadziłem się z moją dziewczyną do Londynu. Niestety nasz związek się rozpadł - ja byłem załamany, nie znałem nikogo, a do tego zaczynałem studia... W Wielkiej Brytanii w pierwszym tygodniu roku akademickiego odbywają się tzw. dni adaptacyjne, więc każdego wieczoru organizowane są imprezy tematyczne.  Jednego dnia mieliśmy przebrać się za dziewczyny, a dziewczyny za chłopków, więc nałożyliśmy cień do powiek (wyglądaliśmy głupio) i poszliśmy na imprezę. Kit praktycznie wziął mnie pod swoje skrzydła. To naprawdę świetny facet.

Często współpracujesz na planie filmów i seriali ze swoją partnerką życiową, Tatianą Maslany ("Orphan Black"). Teraz wyreżyserowałeś film, w którym zagrała główną rolę. Możesz zdradzić nieco szczegółów na temat "Pink Wall"?

- To wspaniałe doświadczenie. W zeszłym roku pracowaliśmy razem nad czterema lub pięcioma różnymi projektami. Nakręciliśmy teledysk, film krótkometrażowy; w międzyczasie spotkaliśmy się na planie odcinka "Orphan Black". Teraz na ekrany trafi mój film, w którym Tatiana zagrała główną rolę, a ja stanąłem za kamerą. "Pink Wall" to film o związkach - starałem się w nim pokazać moje sukcesy i porażki, jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie. Na jego realizację nie miałem zbyt dużego budżetu, a zdjęcia trwały dziewięć dni.

- Ten film to w zasadzie sześć scen, przedstawiających historię związku bohaterów przez lata - jedna scena prezentuje jedno odrębne wspomnienie. Eksperymentowaliśmy z formą “Pink Wall", ponieważ zależało mi na tym, aby widzowie mogli utożsamić się z bohaterami; żeby mogli w tej historii zobaczyć, jakie błędy w związkach popełniali (tak jak mój bohater) i co zrobili dobrze. To szczery, artystyczny film, który pojawi się w kinach jeszcze w tym roku. Nie mogę się doczekać, aż widzowie go zobaczą. Zawsze chciałem stanąć za kamerą i mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł wyreżyserować coś jeszcze.

Chciałbyś wyreżyserować kolejne filmy czy jednak odcinki seriali telewizyjnych?

- Raczej filmy, i to bardziej niezależne. Nie sądzę, żeby ktoś był na tyle szalony, żeby powierzyć mi reżyserowanie serialu. To byłby dla mnie, jak na razie, za duży projekt.

Jakie są twoje dalsze plany? Nad czym pracujesz teraz?

- Właśnie zakończyłem zdjęcia do filmu ["Castle in the Ground" - przyp. red.], w którym wcielam się w postać uzależnionego od heroiny geja-psychopaty. To dość ciekawa rola - chłopak mojego bohatera został brutalnie zamordowany, więc zaczynam siać spustoszenie; pragnę zemsty. W filmie występują  Imogen Poots, Neve Campbell, Alex Wolff. Alex ma zaledwie dwadzieścia lat, ale już jest wspaniałym aktorem. Świetnie się bawiłem na planie non stop strasząc go i doprowadzając do szału.

- W maju rozpocznę z kolei pracę nad filmem, w którym gram amerykańskiego policjanta, ale nie jestem pozytywnym bohaterem. Tym razem będę naprawdę niemiły oraz niebezpieczny.

Premiera drugiego sezonu "Templariuszy" została zaplanowana na 24 maja 2019 o godz. 21:10 w HBO. Serial dostępny jest również w HBO GO.

Jesteś fanem amerykańskich seriali? Zalajkuj nasz fan page "Zjednoczone Stany Seriali", czytaj najświeższe newsy zza oceanu oglądaj trailery, galerie, komentuj i czytaj opisy odcinków już dwa tygodnie przed emisją w Polsce.

swiatseriali.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje