Reklama

Laura Breszka lubi być niewidzialna!

Laura Breszka, czyli aplikantka Ada Wójcik z "Tajemnicy zawodowej", nie kryje, że dzięki graniu w serialach czuje się komfortowo, bo po prostu zarabia i musi martwić się o finanse. Aktorka coraz częściej myśli jednak o tym, by zrobić coś, z czego niekoniecznie będzie miała pieniądze, ale co da jej satysfakcję i sprawi radość.

- Jestem spragniona indywidualnych projektów, czyli takich, na które miałabym większy wpływ niż na... seriale - twierdzi Laura Breszka, którą tylko w ciągu ostatnich dwóch lat mieliśmy okazję oglądać w sześciu wcieleniach serialowych.

Choć studia w łódzkiej filmówce aktorka ukończyła już ponad dekadę temu, do tej pory zagrała jedynie w dwóch filmach. Ma za to na swoim koncie udział w ponad dwudziestu serialach. Żartuje, że - na szczęście - nie gra ról, które odebrałyby jej... anonimowość.

- To dla mnie komfortowa sytuacja, bo nie jestem wielką fanką bycia rozpoznawalną. Popularność nie jest dla mnie żadnym problemem, bo po prostu aż tak popularna nie jestem... Część osób mnie kojarzy, ale raczej na zasadzie: "My to chyba byliśmy razem na jakimś weselu" - powiedziała "Życiu na gorąco".

Reklama

Laura Breszka uważa, że granie w serialach to doskonała szkoła zawodu, a każdy dzień na planie jest bezcennym doświadczeniem. Oczywiście, ogromne znaczenie ma też dla niej fakt, że praca przy produkcjach telewizyjnych daje jej bardzo konkretne pieniądze.

- Przyznaję, że po kilku latach grania w serialach, co daje mi finansową stabilizację, marzy mi się dobra fabuła - twierdzi i dodaje, że nie oznacza to wcale, iż ma dość seriali.

Laura Breszka stara się trzymać z daleka od tabloidów. Przed laty - gdy spotykała się z Antonim Królikowskim - na własnej skórze przekonała się, co to znaczy "mieć na karku" tłum paparazzi i wie, że to naprawdę nic przyjemnego. Dziś nie musi się na każdym kroku oglądać za siebie.

- Pod moim domem od dawna już nikt nie stoi - żartuje i dodaje, że mieszkanie poza ścisłym centrum Warszawy, w pobliżu lasu, ma naprawdę wiele dobrych stron.

Aktorka jest też zadowolona, że nie ma rzeszy wiernych... hejterów. Nie ma nic przeciwko krytyce, ale hejtu nie znosi.

- Nie lubię, gdy ktoś patrzy na mnie i ocenia przez pryzmat kogoś "znanego". Wolę być niewidzialna i ściągać tę niezauważalną pelerynkę-niewidkę, tylko kiedy czuję taką potrzebę - mówi.

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje