Reklama

Szpilki na Giewoncie

Ocena
serialu
7,8
Dobry
Ocen: 789
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Ta dziewczyna ma potencjał

Najpierw było "Teraz albo nigdy!", potem... przerwa. Dziś Katarzyna Maciąg znowu idzie jak burza.

- Moja bohaterka zaczęła pracę w redakcji "Tu i teraz" w Zakopanem, bo chciała spotkać kochankę ojca. Lubię tę dziewczynę, ma potencjał - mówi aktorka o swym udziale w "Szpilkach na Giewoncie".

Reklama

Pani Katarzyno, gdzie pani była, gdy pani nie było?

- W Niemczech, w Austrii. Podjęłam świadomą decyzję o chwilowej zmianie środowiska. Robiłam inne projekty, które niekoniecznie ujrzały światło dzienne w Polsce. To więc trochę złudzenie, że mnie nie było. Byłam, jestem.

Widzowie są świadkami wielkiej kumulacji z pani udziałem: "Szpilki na Giewoncie", "Linia życia", "1920. Wojna i miłość"... W "Linii życia" pani bohaterka, Olga, pada ofiarą zaborczego męża...

- To kobieta o artystycznej duszy, która dusi się w związku z apodyktycznym mężem. W końcu coś w niej pęka i doprowadza do tragedii. Świadomie przyjęłam tę rolę. Podoba mi się, że ona jest tajemnicza, że przeżywa konflikt.

Marta ze "Szpilek..." jest inna?

- Wątek Marty ma potencjał. Dziewczyna dostała pracę w "Tu i teraz" dzięki Rafałowi, ale tak naprawdę przyjęła ją ze względu na byłą kochankę swojego ojca, którą gra Iza Kuna.

Sopot, Zakopane. Aktorstwo pozwala na pracę w pięknych miejscach. Bliżej pani do morza czy gór?

- Dziś do morza. Góry wydają mi się zbyt niebezpieczne. Dawniej chodziłam zimą po szlakach i nie myślałam o tym, że coś może mi się stać. Teraz mam tę świadomość i zachowuję dużą ostrożność.

Pesymizm?

- Realizm. Podejmując decyzje, staram się brać pod uwagę także sytuacje, na które mogę nie mieć wpływu.

Myślała pani o tym, gdy stopem przemierzała Europę?

- Absolutnie nie. Chyba się starzeję! Kiedy miałam 20 lat, nie myślałam o tym wcale. Wtedy wszystko wydawało się bezpieczne.

A lubi pani być sama ze sobą?

- Czasami, ale nie za dużo. Jak chyba każdy.

Potrafi pani dać się ponieść instynktowi?

- Potrafię, ale potem... różnie kończę (śmiech). Jestem praktykiem. Muszę sama spróbować, żeby się o czymś przekonać. Wtedy wiem, że piszę scenariusz swego życia. Kiedy przyjmujesz cudze rady, to tak, jakbyś wybierał bezpieczne wyjście.

Ludzie potrzebują różnych bodźców, by podnieść poziom adrenaliny.

- Ja jestem od niej chyba uzależniona, inaczej pewnie wykonywałabym inny zawód. Aktorstwo to czyste szaleństwo!

Miała pani kiedykolwiek plan B na życie?

- Nigdy nie myślałam o wyjściu awaryjnym. Na razie wszystko toczy się swoim rytmem. Mam poczucie, że nadaję ten rytm. Dopóki jestem młoda i niezależna, nie mam potrzeby rzucać kotwicy.

A boi się pani tego, co zmieni 30. w Pani życiu?

- Nie wiem, jak to będzie. Czy to ma jakieś znaczenie? Pomyślę o tym za dwa lata.

Rozmawiała Beata Banasiewicz

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Szpilki na Giewoncie | Katarzyna Maciąg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje