Reklama

Szadź

Ocena
serialu
4,6
Przeciętny
Ocen: 1049
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Szadź": Maciej Stuhr tłumaczy się z abstynencji!

Maciej Stuhr, którego wkrótce oglądać będziemy jako Piotra Wolnickiego w nowym serialu TVN "Szadź", nie kryje, że kiedyś bardzo dużo pił, ale od kilkunastu miesięcy jest abstynentem. - Swoje w życiu wypiłem – mówi i kategorycznie zaprzecza, jakoby swój słynny filmik „z paluszkiem”, którym niedawno rozgrzał internet do czerwoności, nagrał, będąc pod wpływem alkoholu.

Maciej Stuhr potwierdził niedawno w wywiadzie, że był o krok od zmarnowania sobie życia przez... alkohol. Aktor wyznał, że pił m.in. dlatego, by zapomnieć o hejcie, jaki się na niego wylewał.

- Kieliszek próbował mi uporać się z hejtem, ale mało skutecznie - powiedział, pytany, co pomagało mu zagłuszyć słowa, jakie czytał na swój temat w sieci.

Dziś Maciej Stuhr w ogóle nie pije, choć wciąż jest ulubionym celem hejterów i wciąż musi stawiać czoła tym wszystkim, którzy wylewają mu na głowę kubły pomyj. Wkrótce po swych 40. urodzinach doszedł po prostu do wniosku, że drugą połowę życia chciałby przeżyć bardziej świadomie.

Reklama

***Zobacz także***

- Stwierdziłem, że kilkanaście lat spożywania alkoholu być może wystarczy... Swoje wypiłem, nabawiłem się tym. Poza tym z wiekiem alkohol przestaje działać na człowieka tak, jakby chciał, bardziej zaczyna truć niż rozweselać - wyznał na łamach książki "Stuhrmówka. A imię jego czterdzieści i cztery" Beaty Nowickiej.

Maciej Stuhr, który niedawno rozgrzał internet do czerwoności, publikując słynny filmik "z paluszkiem" (obejrzało go ponad 10 milionów osób), nie zgadza się z oskarżeniami, że zbyt często miesza się do polityki, choć politykiem nie jest i być nie zamierza.

Aktor uważa, że czasem po prostu musi zabrać głos na temat tego, co aktualnie dzieje się w Polsce, ale robi to nie częściej niż... dwa razy w roku!

***Zobacz także***

- Częstotliwość moich wystąpień tego typu jest bardzo rzadka. Raz, dwa razy w roku... Jednak siła rażenia jest ogromna. Jeśli miałbym wysnuwać jakieś militarne analogie, to bardziej przypominam snajpera niż żołnierza z linii frontu - mówi.

- Często mam swoje spostrzeżenia, przemyślenia, targają mną różne emocje, ale najczęściej się hamuję i staram się skupić na tym, do czego zostałem powołany, czyli na teatrze i na filmie - dodaje.

Maciej Stuhr przyznaje, że zabiera głos tylko wtedy, gdy jest absolutnie przekonany, że pewne rzeczy muszą zostać powiedziane.

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL