Reklama

Stranger Things

Ocena
serialu
9
Super
Ocen: 161
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Stranger Things": Finał? Czegoś takiego jeszcze nie było

Trzeci sezon hitowego serialu "Stranger Things" pełen był spektakularnych scen zrealizowanych z użyciem komputerowych efektów wizualnych. Jeśli wierzyć zapowiedziom twórców tej produkcji, to wszystko zblednie w porównaniu z finałowym odcinkiem czwartego sezonu tego serialu. Bracia Dufferowie zapewniają, że umieścili w nim więcej efektów specjalnych niż we wszystkich odcinkach sezonu trzeciego.

Pierwsza część czwartego sezonu "Stranger Things" zadebiutowała na platformie streamingowej Netflix przed niecałymi dwoma tygodniami i już zdążyła zachwycić fanów serialu, którzy zapewnili mu rekordową oglądalność. Na zakończenie czwartego sezonu przyjdzie jednak jeszcze trochę poczekać, bo dwa jego finałowe odcinki dostępne będą na Netfliksie dopiero od 1 lipca.

O rozmachu czwartego sezonu "Stranger Things" świadczy już sam budżet produkcji - na realizację pojedyńczego odcinka wydano około 30 milionów dolarów. Wiele wskazuje na to, że kulminacji atrakcji można spodziewać się w trwającym ponad dwie godziny ostatnim odcinku serii.

Reklama

"Finałowy odcinek ma więcej ujęć z efektami wizualnymi niż cały trzeci sezon. Znalazła się w nim godzinna sekwencja, w trakcie której akcja się nie zatrzymuje. To najbardziej skomplikowana rzecz, jaką kiedykolwiek próbowaliśmy zrobić. Jest pełna napięcia i przerażenia. Cały odcinek trwa tyle, że jest dłuższy od wielu filmów" - zapowiadają w rozmowie z magazynem "Empire" bracia Matt i Ross Dufferowie.

Finałowy odcinek czwartego sezonu "Stranger Things" trwać będzie dwie godziny i dziewiętnaście minut. To oznacza, że bracia Dufferowie postanowili go skrócić, bo wcześniej zapowiadali, że potrwa on ponad dwie i pół godziny. Z kolei przedostatni odcinek trwać będzie godzinę i dwadzieścia pięć minut. Obydwa trafią na Netflix 1 lipca 2022 roku.

W czwartym sezonie "Stranger Things" bohaterowie serialu stawiają czoła kolejnemu upiorowi z Drugiej Strony, krwiożerczemu Vecnie. Można się spodziewać, że w finale dojdzie do konfrontacji Vecny z Jedenastką, w którą wciela się Millie Bobby Brown.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL