Reklama

Willie Garson nie żyje. Gwiazdy "Seksu w wielkim mieście" wspominają zmarłego aktora"

Jak donosi serwis „Variety”, uwielbiany przez widzów Willie Garson zmarł we wtorek na raka trzustki. Smutną informację potwierdził za pośrednictwem mediów społecznościowych syn aktora, Nethen. „Bardzo cię kocham, tato. Spoczywaj w pokoju. Dziękuję, że podzieliłeś się ze mną wszystkimi swoimi przygodami i że udało ci się tak wiele osiągnąć. Zawsze byłeś najdzielniejszą, najzabawniejszą i najmądrzejszą osobą, jaką znałem. Nigdy o tym nie zapomnę, zawsze będę cię kochać. Jestem z ciebie dumny” – napisał syn gwiazdora w zamieszczonym na Instagramie poście.

Willie Garson nie żyje

We wtorek po południu zmarł Willie Garson, czyli niezapomniany Stanford Blatch z serialu "Seks w wielkim mieście". Aktora, który przegrał walkę z rakiem trzustki, wzruszająco pożegnały gwiazdy kultowej produkcji. "Wszyscy go kochaliśmy i uwielbialiśmy z nim pracować. Był niesamowicie zabawny zarówno na ekranie, jak i w prawdziwym życiu. Był fantastycznym przyjacielem, źródłem światła i wiedzy o show-biznesie, wytrawnym profesjonalistą" - napisała na Twitterze Cynthia Nixon.

O śmierci aktora poinformowali przedstawiciele stacji HBO, która zrealizowała serial "Seks w wielkim mieście". To właśnie z roli Stanforda Blatcha w tej kultowej produkcji Garson był najbardziej znany, choć wystąpił w wielu uznanych filmach i serialach - dość wspomnieć "Dzień Świstaka", "Być jak John Malkovich" czy "Białe kołnierzyki". "Willie Garson był światłem dla wszystkich w swoim wszechświecie, zarówno na ekranie, jak i w prawdziwym życiu. Stworzył jedną z najbardziej lubianych postaci HBO, będąc członkiem naszej rodziny przez prawie 25 lat. Jesteśmy głęboko zasmuceni wiadomością o jego odejściu i składamy kondolencje jego rodzinie i bliskim" - czytamy w opublikowanym na Twitterze oświadczeniu stacji.

Reklama

Gwiazdy żegnają aktora

Garsona pożegnali również twórcy serialu "Seks w wielkim mieście" oraz jego koledzy z planu. "Willie poruszył nas wszystkich swoim złotym sercem i wielkodusznością. Człowiek znany widzom jako Stanford był w rzeczywistości kochającym ojcem, oddanym przyjacielem i chodzącą życzliwością. Odszedł zdecydowanie za wcześnie" - wyznał twórca produkcji Darren Star w rozmowie z "People". "Rodzina serialu straciła właśnie jednego z najwspanialszych członków. Jego oddanie rzemiosłu było widoczne każdego dnia. Wszyscy będziemy tęsknić za jego talentem i pogodą ducha. W tej smutnej, mrocznej chwili pociesza nas pamięć o jego radości i świetle, którym emanował" - dodał producent wykonawczy serii, Michael Patrick King.

Aktora wspomniała na Twitterze Cynthia Nixon, czyli serialowa Miranda Hobbes, podkreślając, jak bardzo był ceniony przez współpracowników. "Jestem głęboko zasmucona faktem, że straciliśmy Williego Garsona. Wszyscy go kochaliśmy i uwielbialiśmy z nim pracować. Był niesamowicie zabawny zarówno na ekranie, jak i w prawdziwym życiu. Był fantastycznym przyjacielem, źródłem światła i wiedzy o show-biznesie, wytrawnym profesjonalistą" - napisała aktorka. Wtórował jej Mario Cantone, który w serialu grał męża Stanforda Blatcha. "Nie mogę wyobrazić sobie lepszego telewizyjnego partnera. Jestem zdruzgotany i absolutnie przytłoczony smutkiem. Byłeś darem od bogów, Willie. Spoczywaj w pokoju" - wyznał w zamieszczonym na Instagramie poście.

Aktora w ciepłych słowach pożegnali również m.in. Chris Noth, Matt Bomer, Tiffani Thiessen, Julie Bowen, Rob Morrow oraz Ben Stiller. "Przesyłam wyrazy miłości i wsparcia synowi Williego, Nethenowi. Twój tata był silny i szanowany w aktorskiej społeczności, był też bardzo zabawnym człowiekiem. Jestem wdzięczny, że go znałem" - napisał na Twitterze gwiazdor "Zoolandera".

Garson przed śmiercią pracował na planie nadchodzącej kontynuacji "Seksu w wielkim mieście", "And Just Like That...". Nie wiadomo na razie, co stanie się z jego postacią. (PAP Life)

iwo/ gra/

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje