Reklama

Willie Garson nie żyje. Aktor "Seksu w wielkim mieście" miał 57 lat

Willie Garson, aktor znany przede wszystkim z roli Stanforda Blatcha w serialu "Seks w wielkim mieście", zmarł w wieku 57 lat. Aktor przez lata zmagał się z ciężką chorobą, lecz oficjalna przyczyna jego śmierci nie została jeszcze ujawniona.

Willie Garson nie żyje

Willie Garson przez lata toczył walkę z rakiem, nie rezygnując przy tym z kariery. Zmarł w wieku 57 lat. Informację o jego śmierci potwierdził manager aktora John Carrabino.

Bliscy żegnają Williego Garsona

Nathen Garson, syn aktora, na swoim instagramowym profilu zamieścił wzruszający wpis, w którym pożegnał swojego ojca.

Willie Garson cieszył się dużą sympatią kolegów z branży. Gdy informacja o jego nagłej śmierci została upubliczniona, głos zabrali także przedstawiciele świata show-biznesu.

Aktora pożegnał gwiazdor "Zagubionych", zamieszczając na Twitterze następujący wpis:

Reklama

Występując w "Seksie w wielkim mieście", Willie Garson zdobył sympatię nie tylko widzów, ale także całej obsady. Aktorzy, z którymi miał okazję współpracować na planie przeżywają teraz wyjątkowo ciężkie chwile.

Wzruszający wpis pojawił się też na instagramowym profilu Cynthii Nixon, która w "Seksie w wielkim mieście" grała Mirandę Hobbes.

W swoim wpisie zwróciła się także do syna Williego Garsona, Nathena:

Willie Garson zagrał w ponad 70 filmach

Willie Garson urodził się 20 lutego 1964 roku w Highland Park w stanie New Jersey. Swoją karierę aktorską zaczynał od niewielkich ról w takich produkcjach jak sitcomy "Family Ties" i "Zdrówko". Wraz z upływem czasu rozwijała się jego kariera i wkrótce Garson mógł liczyć na bardziej znaczące kreacje. Wystąpił między innymi w telewizyjnych produkcjach o tytułach "Newhart" i "Mr. Belvedere".

Rok 1998 był prawdziwym przełomem w jego aktorskiej karierze. Willie Garson dołączył wówczas do obsady "Seksu w wielkim mieście". W serialu tym pojawił się w roli Stanforda Batcha - geja i najlepszego przyjaciela Carrie Bradshaw.

Osobliwy "coming out" Williego Garsona

Willie Garson był niezwykle utalentowanym aktorem. Kreowanie postaci Stanforda wychodziło mu na tyle dobrze, że niektórzy fani uwierzyli w to, że na ekranie aktor zachowywał się zupełnie naturalnie. Wskutek tego Willie Garson musiał dokonać "coming outu"... na opak!

Garson miał świadomość tego, że to, jaką ma orientację seksualną, ludzi bardzo interesowało. 

Rola Stanforda wywarła też wpływ na jego relacje z kobietami. 

Adopcja syna zmieniła jego życie

W 2008 roku Willie Garson podjął się adopcji siedmioletniego chłopca, Nathena. Wydarzenie to zmieniło jego życie. W taki sposób opowiadał o swojej relacji z dzieckiem w rozmowie z reporterami "People TV":

Pogrzeb Williego Garsona

Rodzina aktora nie wydała jeszcze oświadczenia w sprawie pogrzebu aktora.

swiatseriali/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama