Reklama

Samo Życie

Ocena
serialu
8,3
Bardzo dobry
Ocen: 417
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

7. urodziny

W warszawskiej restauracji Rondo Royal ekipa "Samego życia" świętowała swoje 7. urodziny. Na rodzinnej uroczystości zjawili się prawie wszyscy aktorzy, reżyserzy oraz scenarzyści polsatowskiej produkcji.

"To sztandarowa produkcja Akson Studio, która odniosła olbrzymi sukces i dzięki której żyjemy" - stwierdził Michał Kwieciński.

Reklama

"Pamiętam, był taki czas, gdy pracowałam w innej stacji, i o godzinie dwudziestej pierwszej siadałam do Samego Życia, oglądałam i było pięknie, a dziś życzę serialowi Sto lat" - wyznała publicznie Nina Terentiew.

Były życzenia, gromkie "Sto lat" - zaintonowane przez samą Ninę Terentiew oraz urodzinowy tort. Tytułową piosenkę wykonał na żywo Jacek Stachursky, Stefano Terrazzino zatańczył ognisty taniec w objęciach pięknej tancerki, a Monika Jarosińska śpiewająco życzyła całej ekipie "Słodkiego miłego życia!".

Aktorka, której bohaterka - Jolka - wiele przeszła przez lata na stronach scenariusza, przyznała: "Cieszę się, że scenarzyści tak poprowadzili postać Jolki, aby mogła, a dzięki niej i ja, śpiewać w serialu".

Lekko nie było przez lata również Marii, która wielokrotnie wpadała w sidła nieszczęśliwej miłości. Scenarzystom jakoś dotychczas nie udało się zatrzymać przy niej żadnego partnera na dłużej. Szukają, szukają, szukają... A Edyta Olszówka, która wciela się w postać Marii, przyjmuje to z pokorą i nie zamierza tupać nogą ani brać spraw w swoje ręce.

"Sprawę ewentualnego narzeczonego Marii zostawię do załatwienia scenarzystom. Na tę chwilę pojawił się obok Marii młody, dużo chyba - za młody trener karate i nie wiem, co z tego wyniknie". Tymczasem wydaje się, że pozostałe wątki chwilowo zeszły na plan dalszy, ponieważ w serialu szykuje się prawdziwe, huczne, włoskie wesele.

"Dzięki roli Agnieszki dane będzie mi odwiedzić Sycylię. Będę miała też zapewnionego przewodnika, bo Sycylia to rodzinne strony Stefano. Już się nawet zaoferował" - zdradziła Aneta Teodorczuk-Perchuć.

A co sam Stefano Terrazzino mówi o swojej przygodzie w "Samym Życiu":

"We wszystkim, co robię, daje z siebie sto procent, tak jest również w aktorstwie. Od jakiegoś czasu jestem Pino, a niedługo biorę ślub. Więc będę szczęśliwym Pino. Cieszę się z tego, że mogę robić to, co daje mi życie. Mogę realizować swoje pasje".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje