Reklama

Rodzina na Maxa

Ocena
serialu
5,6
Przeciętny
Ocen: 15
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Anna Smołowik i "Rodzina na Maxa": Jesteśmy bardzo zgraną drużyną

Anna Smołowik to wszechstronnie uzdolniona aktorka. Na swoim koncie ma wiele ról, a obecnie wciela się w Karolinę w serialu "Rodzina na Maxa", emitowanym na kanale Polsat Box Go, gdzie gra u boku Nikodema Rozbickiego. W wolnym czasie podróżuje i pracuje nad autorskimi projektami.

Karolina, w którą się wcielasz w "Rodzinie na Maxa", to nowe aktorskie wyzwanie, czy zagrałaś już podobne role?

Anna Smołowik: - Nie grałam jeszcze takiej roli. Karolina to samotna matka trójki dzieci, wcale już nie takich małych. Ma dużo na głowie, jest waleczna, przedsiębiorcza, mocno stąpa po ziemi. Do czasu, aż ktoś skradnie jej serce i wywróci cały jej świat. Praca nad serialem "Rodzina na Maxa" była superintensywna. Cieszę się, że mogłam zmierzyć się z tą rolą.

Reklama

Utożsamiasz się w jakiś sposób z Karoliną?

- Życiowo jesteśmy dalekie od siebie, ale bardzo ją lubię.

Mieszkanie z eksteściową chyba nie należy do najłatwiejszych?

- Pewnie tak, ale jeśli teściową gra Ewa Kasprzyk, to nie ma nudy [śmiech - przyp. red.]. Jeszcze nie grałam mamy trójki takich dużych dzieci. Do tych ról wybrano wspaniałych młodych aktorów, dzięki nim atmosfera na planie była świetna i wszyscy bardzo się polubiliśmy.

Rodzina Karoliny nie przepada za Maxem. Karolina wbrew rodzinie zwiąże się z 25-latkiem?

- Karolinę poznajemy 10 lat po tym, jak porzucił ją mąż, kiedy mieli już dwie małe córeczki, a ona była w trzeciej ciąży. Poznajemy ją, gdy dzieci są już znacznie starsze. Siostra suszy jej głowę, że zapomniała o sobie i że powinna wreszcie zacząć realizować inne potrzeby niż tylko macierzyństwo. W końcu Karolina zaczyna się otwierać, zmieniać i podążać za marzeniami. To spotyka się z oporem ze strony dzieci i teściowej. Ta przemiana bohaterki będzie konkretnym szokiem dla jej najbliższych. Karolina będzie starała się uświadomić rodzinie, że nadszedł czas na zmianę, i że bycie szczęśliwym to nie egoizm. To opowieść o bohaterce, która dzięki nieplanowanej miłości odkryje swoje potrzeby i odważy się zadbać o swoje szczęście.

W Maxa wciela się Nikodem Rozbicki. Jak przebiegała wasza współpraca?

- Wspaniale. Jesteśmy bardzo zgraną drużyną. Praca na planie sprawiła nam dużo radości. Dość często zdarzało nam się improwizować, a ja uwielbiam improwizację i poczucie humoru, którego nam w grze nie brakowało.

Poza tym grasz także w "Braciach". Kim jest Eliza, w którą się wcielasz?

- Eliza jest Panią ordynator, która jest mamą dwójki maluchów i jest bardzo skupiona na rozwoju zawodowym. Ze swoim partnerem tworzą patchworkową rodzinę. Tu gram w duecie z Mateuszem Kościukiewiczem.

Gra tam również Nikodem Rozbicki. Wasze wątki się łączą?

- Nikodem gra brata Mateusza, więc pewnie spotkamy się na rodzinnym obiedzie.

Już w klasie maturalnej otrzymałaś Grand Prix w konkursie monodramów. Potem do grona twoich osiągnięć dołączyło kilka innych: zostałaś laureatką w konkursie "Pamiętajmy o Osieckiej", wyróżnienie za rolę Lubow Raniewskiej w "Wiśniowym Sadzie", "Feliks Warszawski", "Talenty Trójki", laureatka głównej nagrody aktorskiej na 53. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych w kategorii teatr i wiele innych. Co dla ciebie oznaczają te wyróżnienia?

- To są takie ciepłe wspomnienia z różnych etapów pracy. Fajnie jest być docenianym przez publiczność albo branżę, ale to nie jest najważniejsze. Nagrody to takie miłe motywatory do realizacji kolejnych planów. Ważnym wyróżnieniem był dla mnie "Talent Trójki", dawniej mojego ulubionego radia.

Którą ze swoich kreacji aktorskich wspominasz najlepiej?

- Każda rola to rozwój. Bardzo ważną rolą teatralną była dla mnie rola Katarzyny Ernshaw w "Wichrowych wzgórzach" w Teatrze Studio. Także "Kompleks Portnoya", w którym gram już 11 lat, jest wyjątkowy. Właśnie w tym przedstawieniu debiutowałam i mimo upływu lat, mam nadal ogromną satysfakcję po zagranym spektaklu, a sceniczni koledzy to już trochę rodzina. Z filmowych ról każda jest dla mnie ważna, ale zawsze skupiam się na tych, nad którymi pracuję aktualnie.

Jaka rola ci się marzy?

- Myślę, że jak każdemu aktorowi, taka trochę wbrew warunkom, pod włos, będąca wyzwaniem i wyzwalaczem nowych kolorów.

Meryl Streep, która jest twoją ulubioną aktorką, jest dla ciebie inspiracją?

- Meryl Streep jest jedną z wielu aktorek, które podziwiam. Jej droga aktorska, wybory oraz odwaga w kreowaniu postaci imponuje.

Pochodzisz z Radomia. Lubisz wracać w rodzinne strony?

- Bardzo. Mam tam wspaniałą rodzinę, przyjaciół. Lubię Radom, mimo wielu żartów na jego temat [śmiech - przyp. red.]. Mam też przyjaciółkę Julę, z którą siedziałam w jednej ławce w liceum. To taka mocna, piękna przyjaźń.

Na co przeznaczasz swój czas wolny?

- Jak tylko mogę, to podróżuję. Sporo chodzę po górach, uwielbiam też jazdę na nartach. Podróże to zawsze mocny ładunek endorfin.

Jaki kraj należy do twoich ulubionych?

- Każdy nieznany [śmiech - przyp. red.]. Wiele miejsc już poznałam, ale zawsze mam nowe destynacje w planach.

Wiem, że nie lubisz mówić o planach zawodowych, ale muszę o nie zapytać. Jaki scenariusz leży teraz na twoim biurku?

- Niedługo zaczynamy zdjęcia do drugiego sezonu "Rodziny na Maxa", pracuję też nad swoimi autorskimi projektami.

Rozmawiała: Edyta Dąbrowska/AKPA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy