Reklama

Reguły gry

Ocena
serialu
6,6
Niezły
Ocen: 135
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Trzeba trzymać tempo!

Często obsadzany w rolach żołnierzy. Przyznaje jednak, że temperamentem bliżej mu do postaci komediowych. - Choć łatwiej jest ludzi wzruszyć, niż rozśmieszyć - mówi aktor Jan Jankowski.

Pamiętam Pana jeszcze z roli Pawła Hanisza z serialu "W labiryncie". To był prawdziwy szał, jak na tamte czasy...

Reklama

- Pracę przy nim wspominam zresztą bardzo dobrze. To była rzeczywiście pierwsza polska telenowela z niesamowitą oglądalnością. Ale wtedy też nie było niczego innego do oglądania, bo były tylko dwa programy. Może więc to sprawiło, że serial był tak popularny (śmiech). Ale poważniej, to grali tam przede wszystkim wspaniali aktorzy - Marek Kondrat, Leon Niemczyk, Wiesław Drzewicz. I choć dosyć szybko skończyłem pracę przy serialu, to dzięki wyśmienitej oglądalności zostałem zapamiętany, co mnie cieszy.

Później mogliśmy Pana oglądać w wielu produkcjach, często w rolach żołnierzy. Za jedną - porucznika Kmity w "Sam pośród swoich" - został Pan nagrodzony. Skąd u Pana taki wojskowy styl?

- To prawda, zdarzały się nierzadko takie role, ale nie wynikało to z jakiegoś mojego szczególnego zamiłowania do munduru. Wszystko było raczej dziełem przypadku, że obsadzano mnie jako żołnierza. A co do porucznika Kmity, to byłem zaraz po studiach, a reżyser Wojciech Wójcik od razu zaproponował mi główną rolę! No i po prostu, nie mogłem odmówić (śmiech). A we współczesnych produkcjach - w "Czasie honoru" i "Pierwszej miłości" bardzo spodobały mi się te postacie, które miałem zagrać.

Pytam o role wojskowych, bo Pana bohater z "Reguł gry" - Grzegorz charakterem także nieco przypomina surowego żołnierza.

- Może trochę (śmiech), ale on jest po prostu bardzo skrupulatnym księgowym. Nie ma w nim raczej drylu wojskowego. Ale jest tak skupiony na cyferkach i słupkach, że może stąd się bierze jego zamiłowanie do porządku. Zresztą to ta właśnie cecha wpływa pozytywnie na relację Grzegorza z Magdą, bo ona czuje się bezpieczna przy kimś, kto jest przewidywalny.

A czy z Grzegorzem nie jest właśnie tak, że ma być bohaterem, który śmieszy swoją powagą?

- Początkowo był pewien problem z tą postacią, bo mam całkowicie odmienny temperament od niego. Kiedy pracowaliśmy nad charakterystyką Grzegorza, doszliśmy do wniosku, że najlepszym wzorem będzie Steven Seagal (śmiech). Natomiast w ogóle komedia, co wszystkim powtarzam, jest bardzo trudna do zagrania, to prawdziwa harówka. Od dłuższego czasu pracuję przy farsach - w Teatrze Komedia m.in. w "Fotkach z wakacji" oraz w Teatrze Syrena i sądzę, że temu gatunkowi bliżej do matematyki. Trzeba ciągle trzymać tempo,  wszystko jest wyliczone, w serialu tym bardziej. Przy całej lekkości formatu należy przestrzegać pewnych reguł, a doświadczenie w farsie pomaga mi w tym. Naprawdę o wiele łatwiej jest ludzi wzruszyć, niż rozśmieszyć.


Rozmawiał Wojciech Skrok

 


Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Reguły gry | Jan Jankowski | seriale | Katarzyna Kwiatkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje