Reklama

​"Ranczo": Pożegnanie Pawła Królikowskiego

Prochy zmarłego 27 lutego Pawła Królikowskiego spoczęły na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Pożegnali go nie tylko najbliżsi, ale też setki fanów, którzy kochali go za role, jakie stworzył na scenie oraz na małym i wielkim ekranie. 

5 marca to jeden z najsmutniejszych dni w życiu Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej, która przeżyła u boku Pawła Królikowskiego ponad 30 lat... Podczas uroczystości żałobnych w jej imieniu przemówił najstarszy syn - Antoni.

Poznali się w pierwszej połowie lat 80. ubiegłego stulecia podczas egzaminów wstępnych do szkoły teatralnej. Przez pięć lat byli w jednej grupie i razem studiowali aktorstwo we wrocławskiej filii krakowskiej PWST. Małgorzata Ostrowska-Królikowska, wspominając tamte lata, jeszcze niedawno żartowała, że Paweł Królikowski był ostatnim chłopakiem, jakiego brała pod uwagę jako ewentualnego kandydata na męża.

Reklama

- Był świetnym kumplem i fajnym człowiekiem, ale nie podobał mi się jako mężczyzna - opowiadała w wywiadzie.

- Podobał się za to wszystkim moim koleżankom. Pisał wiersze, a to przecież robi wrażenie na każdej kobiecie. W końcu i mnie "wzięło". Po prostu się w nim zakochałam, bo zafascynował mnie swoją niebanalnością, dojrzałością i wrażliwością - stwierdziła.

Na ślubnym kobiercu stanęli rok po ukończeniu studiów. Od 1988 roku byli ze sobą na dobre i na złe. - Nasze uczucie przetrwało wiele prób - wyznała jakiś czas temu Małgorzata Ostrowska-Królikowska, potwierdzając, że raz byli o krok od rozwodu...

- Nauczyliśmy się wybaczać sobie wzajemnie, rozumieć się i z pokorą podchodzić do własnych błędów. Nie było łatwo, ale w końcu każde z nas potrafiło uderzyć się w pierś i powiedzieć "moja wina". Przez pierwsze lata małżeństwa próbowałam zmieniać Pawła, chciałam znaleźć mu wygodną szufladkę i wcisnąć go do niej, ciągle z nim walczyłam i nie umiałam zaakceptować go takiego, jakim był. Potem zrozumiałam, że to ja powinnam się zmienić. By móc kochać, trzeba czasem zapomnieć o swoim ego - powiedziała.

Państwo Królikowscy doczekali się trzech synów i dwóch córek, niedawno po raz pierwszy zostali dziadkami.

Byli razem bardzo szczęśliwi, ale - co podkreślali w wywiadach - ich szczęście nie wzięło się z niczego.

- Nasze szczęście jest naszą zasługą, efektem naszej pracy i naszej miłości - mówili, proszeni o receptę na udany związek.

W czwartek 5 marca Małgorzata Ostrowska-Królikowska towarzyszyć będzie ukochanemu mężczyźnie w jego ostatniej drodze... Po raz ostatni złoży hołd mężowi, który - choć nie ma go już wśród żywych - zawsze żyć będzie w jej sercu.


Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje