Reklama

Ranczo

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 20889
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Ranczo": Katarzyna Żak: - Kryzysy w związku są potrzebne

Katarzyna Żak, czyli Kazimiera Solejukowa z "Rancza", przyznaje, że kilka razy chciała spakować walizkę i uciec od męża. - Bez kryzysów nie byłoby mocnego związku - mówi aktorka.


Reklama


- Kryzysy są w małżeństwie potrzebne, żeby oczyścić, wzmocnić relacje. Po takim kryzysie jesteśmy mądrzejsi, silniejsi, ale i ostrożniejsi - wyznała niedawno w wywiadzie Katarzyna Żak, pytana o jej związek z Cezarym Żakiem, czyli Pawłem/Piotrem Koziołem z "Rancza".

Jedna z najbardziej lubianych aktorskich par lada moment świętować będzie perłowe gody, czyli 30. rocznicę ślubu. Historia związku Katarzyny i Cezarego Żaków rozpoczęła się jak piękna bajka. Była ciepła letnia noc, gdy aktorka (wtedy jeszcze studentka) pojawiła się na otoczonej łąkami i lasami plaży z zamiarem wykąpania się w jeziorze...

- Zeszłam na plażę i dostrzegłam siedzącego nad brzegiem jeziora Cezarego. Ten moment zdecydował o moim dalszym życiu. Nie było to jednak nasze pierwsze spotkanie - wcześniej widywaliśmy się na korytarzach wrocławskiej szkoły teatralnej. Cezary wydawał mi się wówczas zarozumiałym, bardzo niedostępnym człowiekiem, a ja, całkowicie pochłonięta zajęciami na uczelni, nie miałam czasu, żeby go lepiej poznać.

Mówiąc szczerze - w ogóle nie zwracałam na niego uwagi. Po pierwszym roku studiów pojechałam na obóz do Lubniewic i właśnie wtedy przekonałam się, że Czarek jest mężczyzną, z którym mogłabym być szczęśliwa - wspomina serialowa Solejukowa z "Rancza".

Niestety, proza życia i codzienne problemy sprawiły, że uczucie, jakie połączyło tych dwoje, często wystawiane było na poważne próby. Pierwszy kryzys dopadł ich zaledwie 7 lat po ślubie. 

- Byliśmy wtedy o krok od rozstania. Na szczęście udało się nam przetrwać kryzys, ale patrząc na wszystkie nasze wspólne lata muszę powiedzieć, że ta linia miłości nie zawsze była prosta, a raz zdawało mi się nawet, że moje uczucie do niego całkowicie się wypaliło - przyznaje Katarzyna Żak.

W 30-letniej historii małżeństwa państwa Żaków było wiele cichych dni. Aktorka potwierdziła kiedyś w wywiadzie, że potrafiła całymi tygodniami nie odzywać się do męża...

- Kiedyś byłam mistrzynią cichych dni! - powiedziała w wywiadzie.

Katarzyna Żak uważa, że jej małżeństwo (nazywa je "dziwnym układem matrymonialnym") ocaliła... przyjaźń.

- Przyjaźń jest solidną podstawą naszego związku. Śmiało i zdecydowanie mogę nazwać Cezarego swoim najlepszym przyjacielem. Na dobre i na złe - twierdzi.

Dziś aktorce szkoda jest czasu na kłótnie z mężem.

- Kryzysy paradoksalnie wzmocniły nas. A poza tym, my po prostu lubimy być razem - mówi.

 

Dowiedz się więcej na temat: Ranczo | Katarzyna Żak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje