Ranczo

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 20464
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Ranczo": Elżbieta Romanowska cudnie chudnie

Elżbieta Romanowska wie, że współczesny show-biznes zdominowały kobiety-tyczki. Na szczęście sama jest inna. Lubi siebie. I namawia do tego zakompleksione Polki. Aktorka, znana m.in. z seriali „Ranczo” i „2XL”, niedawno postanowiła zrzucić kilogramy – nie dla mody, lecz dla zdrowia.

Potrafiłabyś podać definicję kobiecego piękna?

Reklama

- Trudna sprawa... Dla mnie kobieta jest piękna, gdy jest spełniona. Kiedy staje przed lustrem i podoba jej się to, co w nim widzi.

Jesteś piękna?

- Powiem tak - lubię to, co widzę codziennie w lustrze (śmiech).

Twoim zdaniem polski show-biznes jest w rozmiarze XS?

- Niestety... Mało jest ról dla aktorów charakterystycznych, do których zalicza się także tych w rozmiarze XL. Świat w filmach i mediach - w przeciwieństwie do realnego - jest jednowymiarowy. Ludzie sukcesu są piękni i szczupli. Na palcach jednej ręki można policzyć tych w większym rozmiarze, którzy odnieśli sukces w polskim show-biznesie.

Nie ma w Polsce miejsca dla aktorów charakterystycznych?

- Jest go mało i łatwo się takich aktorów szufladkuje. Myślisz, że ktoś obsadziłby w roli femme fatale kobietę w rozmiarze XL lub w roli amanta niskiego, łysego pana z brzuszkiem? Jest też taki stereotyp, że osoby z nadwagą są zaniedbane, że siedzą na kanapie przed telewizorem z paczką chipsów. To nie zawsze jest prawda. Otyłość może wynikać z wielu chorób i zaburzeń.

Odczułaś kiedyś na własnej skórze, że jak jest rola uwodzicielki, to musi ją dostać dziewczyna nosząca rozmiar 34-36?

- Spójrz na polskie seriale i filmy, a odpowiedź nasunie się sama. Nikt mi oczywiście nigdy nie powiedział: "Słuchaj Elka, jak chcesz tę rolę, to się odchudź". Albo: "Pani u mnie nie zagra, bo jest pani za dużo". Nie sądzę jednak, że ktoś kiedykolwiek obsadzi mnie np. w roli Małgorzaty w "Mistrzu i Małgorzacie", choć to moje marzenie. Bez względu na to, jak bardzo będziemy się zarzekali, że jest inaczej, trzeba się w ów kanon doskonałości wpisywać. I to jest smutne...

Na brak zajęć jednak nie możesz narzekać. Mówi się, że jesteś aktorką z ogromnym dystansem do siebie. To pomaga w walce o role.

- Tak się szczęśliwie złożyło, że pracy mam teraz sporo. Gram w kilku spektaklach, szykuję się do kolejnego teatralnego projektu, a później wracamy na plan "Rancza". Jasne, że mam dystans i często z siebie żartuję. Gdyby tak nie było, nie mogłabym wykonywać mojej pracy. Media potrafią być okrutne i osoby, które mają niską samoocenę, czytając opinie na swój temat, mogłyby się poddać...

Mężczyźni, z którymi rozmawiałam, uważają że jesteś "hot"!

- Dziękuję! Seksapil nie wynika z naszej wagi, wypełniaczy w ustach ani odchudzonych pośladków. To się ma lub nie. Trudno mi ocenić siebie. Powiem tylko, że jest mi ze sobą dobrze. Coraz częściej słyszę komplementy od kobiet. Podoba im się, gdy ktoś z plastikowego świata show-biznesu pokazuje, że nie trzeba być idealnym, żeby się cieszyć życiem!

Skoro czujesz się ze sobą tak znakomicie, dlaczego postanowiłaś zrzucić kilogramy?

- W trosce o zdrowie. Zaczęłam się uważnie przyglądać temu, co jem. Odżywiam się świadomie, a spadek wagi jest przyjemnym efektem ubocznym. Kocham też gotować, więc eksperymentowanie w kuchni jest przyjemnością. I wcale nie jest tak, że zdrowe równa się niesmaczne! A co do odchudzania, to kwestia kilku kilogramów, a nie drastycznego zejścia z obecnej wagi.

Z czego najtrudniej Ci było zrezygnować?

- Jest coś, co ma najwspanialszy smak na świecie, ale zostaje w biodrach. Kromka świeżego, pachnącego chleba z masłem!

Co powiedziałabyś paniom, które siedzą w domach, zamknięte przez niską samoocenę?

- Żeby wstały rano, zrobiły sobie pyszną kawę, wzięły relaksującą kąpiel, stanęły przed lustrem i powiedziały: "Jestem super!". Życie jest zbyt krótkie, by spędzać je na biadoleniu, że jesteśmy beznadziejne i nie lubimy siebie. Czujesz, że masz zbyt dużo kilogramów? Odżywiaj się racjonalnie, zacznij biegać! To naprawdę poprawia samopoczucie. A przede wszystkim, drogie Panie, bądźmy wobec siebie mniej krytyczne, bo jeśli my w siebie nie uwierzymy, to nikt w nas nie uwierzy!

Rozm. Ewelina Kopic

Dowiedz się więcej na temat: Ranczo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje