Ranczo

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 19907
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Ich raj na ziemi

On w serialu "Ranczo" gra bywalca przysklepowej ławeczki, Patryka Pietrka, ona - dyrektorkę szkoły w Wilkowyjach. Piotr Pręgowski i Ewa Kuryło prywatnie są małżeństwem. Zobacz ich własny raj na ziemi.

Wiejski filozof z ławeczki w Wilkowyjach, Pietrek, uwielbia spokój. Podobnie grający go Piotr Pręgowski.

Reklama

- W życiu jednak spokoju jest mało. By go znaleźć, stworzył razem z żoną Ewą Kuryło, swój własny raj na ziemi.

On w serialu "Ranczo" gra bywalca przysklepowej ławeczki, Patryka Pietrka, ona - dyrektorkę szkoły w Wilkowyjach. Prywatnie od lat są małżeństwem. Teraz zaprosili nas do miejsca, w którym mogą się wyciszyć, odpocząć, zrelaksować. Krótko mówiąc - być tylko dla siebie.

- To takie uroczysko. Nazywamy je naszym małym rajem na ziemi, magicznym zakątkiem, do którego zawsze chce się wracać - mówią zgodnie Ewa Kuryło i Piotr Pręgowski.

Dlaczego?

- Żyjemy bardzo intensywnie, ciągle jesteśmy na walizkach, bo ze spektaklem "Smak Mamrota" na motywach "Rancza" przemierzamy tysiące kilometrów. A tu możemy zapomnieć o całym bożym świecie - tłumaczą bez cienia wahania w głosie. Kiedy ponad dwadzieścia lat temu kupowali podupadłe gospodarstwo na Kujawach, nie przypuszczali, że będą tam wracać dosłownie w każdej wolnej chwili. Nawet w zimie.

- Oprócz rozlatującej się obory, po polu hulał tylko wiatr. W lecie spaliśmy z naszą małą córką na materacach, pod gołym niebem, a z nami nasze ukochane zwierzaki. Psy, koty i owca Mela, która uwielbiała całe nasze towarzystwo - śmieje się na to wspomnienie Piotr Pręgowski, któremu codzienne poranne pluskanie w lodowatej rzeczce tuż za ich płotem sprawia niesamowitą frajdę, dodaje wigoru i energii.

Podobnie jak rąbanie drewna do kominka czy... koszenie trawy. Wcześniej, kiedy było tu tylko puste pole, pan Piotr z zapałem sadził drzewa, z polnych dróg zwoził kamienie, a z drewnianej konstrukcji zatopionego w pobliskim jeziorku 400-letniego młyna wydobył solidne belki.

- Napracował się przy tym i ledwo zipał, ale warto było. Belki świetnie sprawdziły się przy remoncie obory, którą po kilku latach przerobiliśmy na dom - chwali męża Ewa Kuryło i wskazując na kuchenkę dodaje, że w tym miejscu kiedyś "urzędowały" kury.

- Zresztą nie tylko one tu mieszkały. Tam, gdzie teraz jest wersalka, spał koń, a tam, gdzie zlew żyły świnki. Ale świeże powietrze, kojąca cisza, las na wyciągnięcie ręki, woda i najbliższe zabudowania znajdujące się kilka kilometrów od ich posiadłości, to tylko jedna strona medalu. Aktorska para z jeszcze jednego powodu darzy to miejsce szczególnym sentymentem.

- To właśnie tutaj pewnej mroźnej zimy żona zrobiła panu Piotrowi "nagą sesję", kiedy kąpał się w przeręblu dla dobrego samopoczucia i krążenia.

- Zawiozłem je do agencji castingowej i niedługo potem dostałem propozycję zagrania w serialu "Camera Cafe". To był przełomowy moment w moim życiu i karierze, wcześniej przez wiele lat nie grałem nic oprócz Elvisa Presleya na firmowych imprezach - opowiada Piotr Pręgowski, a pani Ewa dodaje:

- To miał być letniskowy dom, a okazało się, że nawet święta spędzamy tutaj we dwoje. Nie oglądamy telewizji, nie obżeramy się i zawsze mamy czas na refleksję. Jesteśmy szczęśliwi.

Artur Krasicki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje