Reklama

Przyjaciółki

Ocena
serialu
9,3
Super
Ocen: 5310
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Nie chce zdradzić swych najskrytszych marzeń

Joanna Liszowska, czyli Patrycja z "Przyjaciółek", przyznaje, że bywa przesądna. Wiele razy przekonała się na przykład o tym, że można coś zapeszyć, dlatego stara się nigdy nie wypowiadać na głos swoich marzeń!


Reklama

- Nie wierzę, że czarny kot przynosi pecha, ufam, że piątek trzynastego może być dniem szczęśliwym, ale jestem pewna, że można coś zapeszyć - mówi Joanna Liszowska.

Aktorka kilka razy przekonała się na własnej skórze, iż nie warto opowiadać o czymś, o czym się marzy, bo marzenia wypowiedziane głośno zazwyczaj nie zostają spełnione.

- Nie zapomnę, jak bardzo cieszyłam się, gdy Kazimierz Kutz zaproponował mi rolę w swoim filmie, o czym bardzo, bardzo marzyłam. Wróciłam do domu szczęśliwa i od razu opowiedziałam o tym ojcu. A on spojrzał na mnie znad gazety i zapytał, czy podpisałam umowę. Nie podpisałam! - wspomina aktorka, dodając, że film nigdy nie powstał.

- Od tamtej pory wiem, że nie należy o niczym mówić za wcześnie i za dużo - śmieje się gwiazda nowego serialu "Przyjaciółki".

Joanna Liszowska nie kryje, że ma mnóstwo marzeń, ale za nic w świecie nie chce zdradzić, czego dotyczą te najskrytsze.

- Jako aktorka marzę o tym, żebym w dalszym ciągu nie miała powodów do narzekania i wciąż miała możliwość sprawdzania się w kolejnych rolach. Jako kobieta pragnę po prostu być kochana, a jako mama - by moje dziecko było zdrowe i szczęśliwe - mówi wymijająco, pytana o marzenia.

Agencja W. Impact

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Przyjaciółki | seriale | Joanna Liszowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje