Reklama

Friends

Przyjaciele

Ocena
serialu
9
Bardzo dobry
Ocen: 855
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

​Dzięki "Przyjaciołom" stali się sławni. Jak dostali swoje role?

Schwimmer odmówił roli napisanej specjalnie dla niego, Perry pozostał bez grosza przy duszy i gorączkowo poszukiwał nowej pracy, Kudrow dwoiła się w telewizji, Cox wiele zawdzięcza Bruce’owi Springsteenowi, LeBlanc przyszedł na przesłuchanie na kacu, a Aniston była niemal dosłownie rozrywana przez producentów. Serial "Przyjaciele" stał się telewizyjnym hitem, który dziś zna praktycznie każdy. W książce "Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie" Kelsey Miller przybliża, jakie były kulisy zatrudnienia odtwórców głównych ról.

Obraził się na telewizję, ale w końcu dał się przekonać

David Schwimmer, czyli serialowy Ross, znał duet Crane-Kaufmann już wcześniej, gdy próbował dostać rolę w pilotażowym odcinku ich pierwszego serialu "Couples" i chociaż współpracę zaproponowano komuś innemu, już wtedy spodobał się scenarzystom. Kaufmann mówiła o nim: "David miał ten niesamowity urok smutnego psa".

Reklama

Rolę Rossa napisano specjalnie pod niego. Stworzona przez autorów postać ekscentrycznego paleontologa pasowała zresztą do Schwimmera, który nie dość, że otrzymał doskonałe wykształcenie i pochodził z dobrze sytuowanej rodziny, to w młodości był specyficznym typem ucznia. 

Miller pisze o nim: "Nosił aparat na zębach i skupiał się głównie na nauce" - czy to nie brzmi jak prawdziwa przeszłość młodego Gellera? Jednak jego prawdziwą miłością nie była nauka, ale teatr, i to właśnie jemu Schwimmer miał zamiar się poświęcić. Wraz z grupą przyjaciół ze studiów założył nawet własną trupę, w której działał non profit.

Dostrzeżono w nim jednak talent i zaproponowano pracę w telewizji. Po kilku pierwszych próbach w serialach, udanych i nie, zraził się do takich produkcji przede wszystkim przez koszmarną "współpracę" z Henrym Winklerem na planie "Monty". Autorka książki "Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie" zaznacza, że "Schwimmer prezentował własne pomysły i chciał je omawiać ze scenarzystami, ale zdanie jakiegoś tam aktora nikogo nie interesowało". "Uciekł od telewizji najdalej, jak się dało" i wtedy zadzwoniła do niego agentka z informacją, że Crane i Kaufmann napisali specjalnie dla niego rolę. 

"On jeden otrzymał rolę w ciemno. I odmówił". Jak dowiadujemy się z książki, do wystąpienia w odcinku pilotażowym namawiał go wtedy sztab ludzi: jego agentka, scenarzyści, aktor i reżyser Robby Benson, a nawet sam Jim Burrows - dopiero jego namowy, jak i fakt, że jest to serial o przyjaciołach, oparty na współpracy, a nie na pracy dla kogoś, przekonały go do powrotu do Los Angeles. I tam już został.

Znajomi dzwonili do Perry’ego: "Tam jest taki jeden koleś. To po prostu ty!"

"Matthew Perry nie miał grosza przy duszy" - tak zaczyna się historia aktora opisana w książce. Perry w desperacji obdzwaniał wtedy swoich agentów, błagając o angaż w jakiejkolwiek produkcji. Chociaż można było się spodziewać, że utalentowany syn znanego Johna Benneta Perry’ego, ówczesnej twarzy Old Space’a, będzie rozchwytywany przez producentów, stał wówczas na skraju bankructwa.

Matthew poznał Kauffman i Crane’a na planie ich serialu "Życie jak sen", w którym występował w jednym odcinku, jednak o castingu do "Przyjaciół" dowiedział się nieco za późno. W wyniku gorączkowych poszukiwań zarobku dostał angaż w pracy nad "LAX 2194". Jak komentuje Miller: "Przeciwko temu serialowi przemawiało naprawdę wiele", i dodaje, że perspektywa wypuszczenia go "wydawała się jednak mało prawdopodobna wszystkim zainteresowanym". To właśnie ta rola zamknęła mu drzwi przed wystartowaniem do roli Chandlera Binga.

O samym castingu i zbudowanej przez Kauffman i Crane’a postaci Perry dowiadywał się od swoich kolegów. "Co chwila któryś z jego znajomych wracał z przesłuchania i dzwonił do niego z wiadomością: »Tam jest taki jeden koleś. To po prostu ty!«", i przychodzili do niego po pomoc, żeby pokazał im, jak być nim. Perry pasowałby idealnie, również przez wzgląd na swój życiorys: został wychowany przez matkę, ojca oglądał tylko w telewizji i zawsze musiał liczyć się z jego popularnością, przez co zrezygnował też z kariery sportowej na rzecz aktorstwa i stale, czasem nawet rozpaczliwie, zabiegał o uwagę. Ostatecznie to właśnie jeden ze znajomych Perry’ego, Craig Bierko, dostał rolę. Miller pisze o nim, że "przyjaźnił się z Perrym i został przez niego dobrze przygotowany".

I wtedy Bierko zrezygnował. Perry już wcześniej wydzwaniał do swoich agentów, żeby dostać się na przesłuchanie do "Przyjaciół", nawet jeśli miałaby to być jego druga rola w tym sezonie. W książce czytamy: "Agenci zadzwonili poinformować go o przesłuchaniu, a on poczuł coś bardzo dziwnego. »Od razu wiedziałem, że moje życie wkrótce się zmieni. Nigdy wcześniej ani nigdy później niczego takiego nie doświadczyłem«". Cały proces przesłuchania przeszedł bardzo szybko i gdy tylko Matthew Perry pojawił się na planie, nie było wątpliwości, że to "Chandler Bing wcielony".

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje