Przepis na życie

Ocena
serialu
7,9
Dobry
Ocen: 1062
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Sposób na playboya

Borys Szyc za kilka tygodni wejdzie w wiek chrystusowy. Może dlatego stara się spoważnieć i zmienić swoje życie. Na przykład się ożenić...

To zwykły pierścionek z opalem - powiedział, kiedy zapytano go, czy na palcu jego narzeczonej, Kai Środki, lśni pierścionek zaręczynowy. Ale podobno mówi tak, by zmylić dziennikarzy i paparazzich. Borys oświadczył się podczas wiosennej podróży do Australii, a ślub ma się odbyć jeszcze w tym roku. Tak twierdza znajomi aktora.

Reklama

W świecie krasnoludków

Bo historia Szyca i Środki zasługuje na takie zakończenie. W końcu jeśli ktoś zna się prawie całe życie...

- Poznaliśmy się, gdy miała trzy latka i oboje byliśmy na planie "Kingsajzu" Machulskiego. Chodziliśmy tam za rączkę. Mamy zdjęcia z tamtych czasów. I jak to się nazywa? Prze...? zna...? cze...? nie! - opowiedział w jednym z wywiadów Borys.

Fascynacja była obustronna, ale trudna - w tak mało samodzielnym wieku - do kontynuowania. Ich drogi rozeszły się na wiele lat. Borys korzystał z życia, rozwijał karierę, zdążył zostać ojcem i dorobić się etykietki playboya i imprezowicza. O jego podbojach i romansach rozpisywała się prasa i portale plotkarskie. Z Kaja los zetknął go ponownie dopiero w 2009 roku. Wszystko wskazuje na to, ze tym razem na dłużej.

Odrobina przemocy wskazana

Środka prawdopodobnie znalazła na niego sposób. - Każdy facet lubi laski. Ale nie można powiedzieć, że z każda da się potem żyć. Jeśli jest zbyt uległa, szybko tracę zainteresowanie. Zauważam w sobie tendencje masochistyczne. Lubię, jak mnie kopna w tyłek i trochę ustawia - wyznał odważnie. A trzeba przyznać, że regularnie i entuzjastycznie dostarcza ku temu powodów. Podczas czerwcowego festiwalu filmowego w Gdyni nie rozstawał się z drinkiem i szalał jak za starych, kawalerskich czasów. Środka musiała ponoć zagrozić, że jeśli się nie uspokoi, to ze ślubu nici.

Wieczne dziecko dorasta

Być może jednak nadciągające 33. urodziny sprawiły, że Szyc zaczął trochę poważniej zastanawiać się nad sobą i swoja przyszłością.

- Z ta moja dojrzałością bywają problemy. Wieczne dziecko jest częścią mnie - przyznał w jednym z wywiadów. Pewnie dlatego bez większych trudności przeżył ostatnich kilkanaście miesięcy, podczas których zagrał jednocześnie hetmana wielkiego koronnego, skina, karciarza, intryganta i poetę. Dzieci przecież lubią bawić się w przebieranki.

Ewa Gassen-Piekarska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje