Reklama

Przepis na życie

Ocena
serialu
7,9
Dobry
Ocen: 1077
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Pola idzie na żywioł

Na antenie TVN ostatni już sezon " smacznego" serialu "Przepis na życie". - Trzeba się godzić z tym, co niesie czas i umieć się rozstać - mówi Edyta Olszówka. Aktorka przyznaje, że bardzo polubiła Polę i cieszy się, że mają sporo wspólnych cech.


Reklama

Poprzedni sezon "Przepisu..." skończył się dla Pani bohaterki dosyć dramatycznie. Pola jest w ciąży, a jej partner i ojciec bliźniąt - śmiertelnie chory. Jak rozwinie się ten wątek?

- Jestem bardzo wdzięczna za pewną życiową autentyczność, jeśli chodzi o tę postać. Okazuje się, że u Poli, tak jak u każdego człowieka, nawet w momencie wielkiego dramatu, prześwituje jakieś światło, słońce. Spotkała miłość i oczywiście musi za to zapłacić swoją cenę, ale też doświadcza nowego życia. Ciąża bardzo dużo zmienia w jej sposobie widzenia świata. Z jednej strony łatwiej jest jej znieść przeszkody losu, z jakimi musi się zmierzyć. Była korporacyjną gwiazdą, skupioną na sobie, a dom i dzieci nigdy nie były jej marzeniem. Z drugiej strony dość trudno jest się jej odnaleźć w tej nowej roli. Nie chce się rozstać z życiem, jakie dotychczas prowadziła. I to - te wahania, lęki i rozterki - są dla mnie bardzo prawdziwe.

Czy Tadeusz całkiem wyzdrowieje?

- Ukochany Poli pojedzie do Berlina i tam mu pomogą.

Może liczyć na wsparcie Anki i reszty przyjaciół?

- Oczywiście, chociaż każdy z bohaterów będzie trochę bardziej skupiony na sobie. Ankę pochłonie związek z Jerzym, a Beata odnajdzie się w działalności społecznej i politycznej. Zupełnie tak, jak w normalnym życiu, gdzie często jesteśmy samotni - nawet w otoczeniu bliskich. Tadeusz również będzie ją wspierał, ale jak to facet, nie do końca zrozumie uczucia i emocje, które będą nią miotać.

Czy w Poli jest dużo Pani?

- Po tak długim czasie obcowania z moją bohaterką dostrzegłam, że mamy dużo cech wspólnych i to mnie bardzo cieszy. Ta rola daje mi szansę wypowiedzenia się. Pola nie jest ideałem, ale mimo wszystko widzowie bardzo ją polubili. Są też płaszczyzny, na których się różnimy - ja mentalnie jestem monogamistką i dużo analizuję, w przeciwieństwie do mojej bohaterki, która zazwyczaj idzie na żywioł, a potem ponosi tego konsekwencje.

A co poza wysokimi obcasami, o których kiedyś Pani mówiła, jest trudne w graniu Poli?

- Chyba to, że nieustannie jestem na granicy emocjonalnego wrzenia. Bo Pola nie jest delikatna ani pastelowa. Dlatego muszę uważać, żeby nie przesadzić, nie zmienić tej postaci w karykaturę.

To ostatni sezon "Przepisu na życie". Będzie Pani tęsknić?

- Jasne, będzie mi jej brakowało, bo przecież fajna z niej babka (śmiech). Jednak mam świadomość niebezpieczeństwa robienia czegoś bardzo długo, chodzi o stałe trzymanie jakości - wysokiego C. Trzeba się godzić z tym, co niesie czas i umieć się rozstać.

Gdzie jeszcze, poza serialem, będziemy mogli Panią zobaczyć?

- Zapraszam do Teatru Powszechnego na "Klarę" - sztukę na podstawie doskonałej książki Izy Kuny. Klara to kobieta nieszczęśliwie zakochana, przesadzająca z używkami, która w końcu rezygnuje z życia. Pola nieustannie walczy, ale obie postaci mają ze sobą wiele wspólnego. 

Rozm. JOANNA BOGIEL-JAŻDŻYK

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Przepis na życie | seriale | Edyta Olszówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje