Reklama

Sylwia Wysocka cierpiała przez faceta!

Sylwia Wysocka, czyli niezapomniana Barbara Wojciechowska z "Plebanii", wciąż dochodzi do siebie po tym, jak na początku maja została pobita przez byłego partnera... Niewielu fanów aktorki pamięta, że przed laty - gdy była jeszcze studentką - inny mężczyzna chciał ją sobie podporządkować i zrobić z niej kurę domową!


Sylwia Wysocka była na drugim roku studiów w łódzkiej filmówce, gdy straciła głowę dla studiującego na tej samej uczelni reżyserię Mariusza Trelińskiego (późniejszego partnera Edyty Herbuś) . Przyszła aktorka świata nie widziała poza przystojnym chłopakiem, któremu wróżono wielką karierę...

Odrzuciła nawet zaloty samego Bogusława Lindy, żeby nie robić przykrości Mariuszowi, który wręcz oszalał na jej punkcie. Byli nierozłączni. Kiedy Sylwia miała przygotować na zajęcia jakąś scenkę, ukochany reżyserował ją, co nie zawsze podobało się profesorom z wydziału aktorskiego, bo Mariusz Treliński już wtedy słynął z oryginalnych pomysłów i wizjonerskiego spojrzenia na teatr.

Reklama

Sylwia i Mariusz byli parą przez pięć lat. Wszyscy ich znajomi wiedzieli, że planują wspólną przyszłość i spodziewali się, że gdy tylko zaczną pracować w swoich zawodach, staną na ślubnym kobiercu. Oboje przeżywali pierwszą miłość... - on był jej pierwszym chłopakiem, ona jego pierwszą muzą. Myśleli, że będą mieć u swych stóp cały świat! Wierzyli, że są razem na dobre i na złe, że nikt i nic nie jest w stanie zniszczyć uczucia, które ich połączyło.

Żeby zarobić na wspólne życie, podczas wakacji wyjeżdżali na "saksy" do Szwecji. Bardzo chcieli kupić sobie mieszkanie i w końcu im się to udało! Po studiach zamieszkali razem w maleńkiej - ale własnej - kawalerce i żyli jak mąż i żona.

- To była bardzo trudne uczucie, pełne namiętności i pasji ale też zaborcze i burzliwe - pisała o nich "Rewia", powołując się na wspomnienia jednej z przyjaciółek aktorki.

Mariusz Treliński cały swój czas poświęcał pracy nad kolejnymi spektaklami i filmami. Jako reżyser odnosił sukces za sukcesem, jako mężczyzna... nie radził sobie z wyzwaniami, które stawiała przed nim codzienność. Wszystkie obowiązki związane z prowadzeniem domu zrzucił na barki Sylwii. A ona, cóż, też miała marzenia zawodowe i chciała je realizować. Bardzo przeżyła fakt, że krytycy nie zostawili suchej nitki na debiutanckim filmie Mariusza "Zad wielkiego wieloryba", w którym zagrała główną rolę kobiecą.

Porażka ich pierwszego wspólnego przedsięwzięcia artystycznego okazała się początkiem końca ich związku. Treliński uznał, że miejsce jego partnerki jest w kuchni, a ona nie chciała być jedynie... gosposią świetnie zapowiadającego się reżysera.

Gdy przyjęła rolę w serialu "W labiryncie", Mariusz nie mógł jej wybaczyć, że wybrała karierę zamiast niego. Zdecydowali wtedy, że każde pójdzie własną drogą.

Wkrótce potem Sylwia Wysocka spotkała mężczyznę, któremu urodziła syna Piotra i który - jak się okazało dopiero niedawno - urządził jej piekło na ziemi. Rozstali się w 2019 roku, ale wciąż wiele ich łączyło.

W maju w ich domu doszło do tragedii, o której wciąż mówi cała Polska...

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne