Pitbull

Ocena
serialu
7,9
Dobry
Ocen: 249
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Pitbull": Twardziele na służbie

Tylko w amerykańskich filmach ich codzienność wygląda fascynująco. Gdy powstaje obraz zbliżony do rzeczywistości, włos jeży się na głowie.


Reklama

Przygoda Patryka Vegi ze środowiskiem stołecznych policjantów zaczęła się od realizacji cyklu dokumentalnego "Prawdziwe psy". W 2001 roku reżyser wkroczył z kamerą do pałacu Mostowskich i zaczął dokładnie obserwować funkcjonariuszy z wydziałów: zabójstw, kryminalnego, prewencji, wywiadowczego i do spraw terroru.

Przez trzy lata jeździł z nimi na akcje, uczestniczył w przesłuchaniach i rozmowach z informatorami. Natomiast po godzinach rozmawiał z policjantami o ich życiu prywatnym i stosunku do pracy. A potem wszystko to zapragnął przenieść na ekran w formie fabularnej - najpierw w filmie, a potem w serialu.

- Niestety, dokument nie przekazał całego nagromadzenia emocji i przemiany bohaterów, jakiej byłem świadkiem - opowiadał reżyser. - Do napisania scenariusza serialu skłonił mnie przejmujący i nieznany dotąd obraz polskiej policji.

Nie wystarczy dobra rola

Tworząc scenariusz do "Pitbulla", Patryk Vega starał się, by postacie przez niego wykreowane były wielowymiarowe. - Nie gramy w filmie o policjantach i złodziejach, tylko o kawałku życia tych ludzi - świetnie spuentował wysiłki scenarzysty Janusz Gajos, czyli serialowy Zbigniew Chyb. Ale przecież nawet najlepiej napisana rola musi mieć odpowiedniego odtwórcę. Trzeba przyznać, że reżyserowi udało się do swojego projektu namówić prawdziwe tuzy polskiego kina.

Wprawdzie Marcin Dorociński, wcielający się w Despero w 2005 roku był właściwie na początku swojej kariery, podobnie zresztą jak Rafał Mohr, grający Nielata, ale innych odtwórców głównych ról chyba nie trzeba reklamować. Jednak niezależnie od aktorskiego stażu, wszyscy artyści wcielający się w głównych bohaterów serialu "Pitbull" zgodnie przyznają, że praca z Patrykiem Vegą była... wyczerpująca.

- Bardzo ważnym elementem w przygotowaniu się do tej roli było odbycie mnóstwa prób - wspomina Marcin Dorociński. A Andrzej Grabowski dodaje: - Patryk jest bardzo wymagający, ilość dubli była ogromna. Czasem człowiek myślał, że już nic więcej nie jest w stanie z siebie dać. A reżyser zarządza kolejną powtórkę - opowiada aktor.

Natomiast Krzysztofowi Stroińskiemu, czyli serialowemu Metylowi, w głowie szczególnie utkwiła jedna komenda reżysera: "Skup się!".

- W momencie kiedy byłem przekonany, że już jestem maksymalnie skupiony, okazywało się, iż było jeszcze ogromne pole do skupienia - z uśmiechem wspomina artysta. Ale aktorzy podkreślają także, że to było niezapomniane doświadczenie. - Współpraca z reżyserem nie zawsze układała się kolorowo. Ale dała mi dużą szkołę, nauczkę i doświadczenie - mówi Marcin Dorociński. - Patryk jest osobą, która doskonale wie, co chce zrobić. Wydaje mi się, że potrafi przekonać każdego aktora do tego, co on chce osiągnąć. Jestem pełen podziwu - dodaje.

Uwiarygodnienie postaci

Większość z aktorów grających w "Pitbullu" swą wiedzę na temat codzienności policjantów z wydziału zabójstw czerpało z długich rozmów z reżyserem. Ale Marcin Dorociński miał szansę nieco lepiej przyjrzeć się życiu prawdziwych "psów" - jego dwaj rodzeni bracia są stróżami prawa. Ale oprócz długich godzin przyswajania sobie sposobu myślenia czy komunikowania się charakterystycznego dla policjantów, role w serialu wymagały też od aktorów zmian w wyglądzie zewnętrznym.

Krzysztof Stroiński zapuścił włosy i przestał się golić, a Andrzej Grabowski zrobił coś dokładnie odwrotnego - ogolił głowę i wąsy.

Ale chyba na największe poświęcenie zdobył się Marcin Dorociński - zgodził się na mało twarzową fryzurę i... spiłował sobie jedynkę. - Fryzura i ząb były niczym w porównaniu z rozbieraną sceną. Tu miałem największe opory. Ze spiłowaniem zęba poszło znacznie prościej. Więcej - to właśnie usunęło blokadę w myśleniu o postaci Despera - zwierzał się aktor.

Smutny koniec prawdziwego psa 

Pierwowzorem serialowego podkomisarza Sławomira "Despero" Desperskiego był stołeczny policjant Sławomir Opala. Szerokiej publiczności stał się znany dzięki filmowi dokumentalnemu "Prawdziwe psy". Niestety obraz niezłomnego stróża prawa został mocno zmącony, gdy w maju 2011 roku CBA aresztowało Opalę ze względu na podejrzenie m.in. o współpracę z odłamem mafii pruszkowskiej. W lipcu 2014 roku policjant popełnił samobójstwo. hm

Dowiedz się więcej na temat: PitBull

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje