Pierwsza miłość

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 8557
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Pierwsza miłość": Michał Koterski oszalał na punkcie syna!

Michał Koterski, czyli Henryk "Kaśka" Staniewski z "Pierwszej miłości", niespełna cztery miesiące temu został ojcem i... oszalał na punkcie małego Fryderyka. - Bycie tatą jest najcudowniejszą rzeczą w moim życiu - wyznał w wywiadzie.


Michał Koterski twierdzi, że moment, kiedy po raz pierwszy trzymał synka w ramionach, zapamięta do końca życia jako niezwykle wzruszający i piękny.

Reklama

- Ten pierwszy oddech, pierwszy płacz... to prawdziwa magia. Nie ma takich rzeczy na świecie, które mogłyby równać się z tą chwilą - powiedział w rozmowie z tygodnikiem "Twoje Imperium".

Odtwórca roli "Kaśki" w "Pierwszej miłości" od dawna marzył o posiadaniu rodziny. Kiedy spotkał znaną z serialu "Miłość na bogato" Marcelę Leszczak, był niemal pewny, że to właśnie u jej boku znajdzie szczęście.

- Spotykasz się z kimś i natychmiast masz poczucie, że znacie się od dawna - wyznał niedawno i dodał, że mając u boku Marcelę, czuje się po prostu lepszym człowiekiem.

Rok temu Michał oświadczył się ukochanej, a ona bez wahania zgodziła się wyjść za niego. Gdy wkrótce potem okazało się, że zostaną rodzicami, postanowili poczekać ze ślubem, aż ich dziecko będzie już na świecie. Dziś, pytany o ślubne plany, mówi, że to kwestia najbliższych miesięcy.

- Ślub jest świętem, podkreśleniem ważności i powagi, z jaką traktujesz związek i partnera. Ślub będzie! Taka jest kolej rzeczy - deklaruje.

Michał Koterski nie kryje, że oszalał na punkcie syna i odkrył, że jest wręcz stworzony do roli ojca.

- Nie boję się wykąpać Fryderyka, przewinąć go i pójść z nim na spacer - mówi.

Aktor żartuje, że daleko mu do bycia idealnym tatą, ale robi wszystko, by zasłużyć na to miano. Chciałby spędzać z synkiem każdą chwilę... Kiedy pracuje we Wrocławiu na planie "Pierwszej miłości", bardzo tęskni za Fryderykiem. Na szczęście wie, że Marcela Leszczak jest cudowną, odpowiedzialną i świetnie zorganizowaną mamą, więc nie boi się, że podczas jego nieobecności w domu, dziecku może się stać coś złego.

- Mam totalne poczucie bezpieczeństwa, zostawiając ich w domu. Wiem, że Marcela świetnie sobie poradzi, a nasz syn będzie pod troskliwą opieką - stwierdził w wywiadzie.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje