Pierwsza miłość

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 8557
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Pierwsza miłość": Ktoś znów wywróci jej życie do góry nogami!

Już od dziesięciu lat oglądamy Anetę Zając w "Pierwszej miłości". Aktorka zdradziła, co spotka serialową Majkę oraz wyznała, co przygotuje w tym roku na świąteczną biesiadę z bliskimi.


Reklama

Pamięta Pani swój pierwszy dzień zdjęciowy na planie "Pierwszej miłości"?

- Oczywiście! Mimo że niedługo minie dziesięć lat od pierwszego klapsa, mam wrażenie jakby to było wczoraj. Piękna słoneczna pogoda, środek lata i moja scena z Łukaszem Płoszajskim we wrocławskim Ogrodzie Japońskim. Było przepięknie, nastrojowo i nie obyło się oczywiście bez wpadek, ale o tym cicho sza! (śmiech). Dziś, po tylu latach nagrań czuję, że nadal chcę być częścią tej produkcji. Dodatkowo mam ten komfort, że z powodzeniem mogę realizować inne ciekawe projekty, jak na przykład występy w teatrze, czy udział w "Tańcu z gwiazdami".

Jak przez ten czas zmieniła się Pani bohaterka?

- To temat rzeka! Marysia jako świeżo upieczona maturzystka przyjechała na studia do Wrocławia. Na początku była więc beztroska, to był czas jej pierwszej miłości i niczym nie zmąconej sielanki. Dopiero później sensacyjne wątki uwikłały ją w niezbyt czyste sytuacje. Do tego doszła zdrada, więc w jej życiu zrobiło się nieciekawie...

Ujawni Pani, jakie perypetie czekają ją w najbliższym czasie?

- Na razie jest szczęśliwa z Aleksem, którego przez przypadek poznała, rozbijając mu samochód. Wkrótce jednak wydarzy się coś, co ponownie wywróci jej życie do góry nogami. Precyzując - nie "coś", tylko... "ktoś". Nasi utalentowani scenarzyści przygotowali dla widzów miłą niespodziankę - powróci Rafał Cieszyński, którego pamiętamy z pierwszych odcinków serialu.

Wspomniała Pani o "Tańcu z gwiazdami". Co zaskoczyło Panią w tym show?

- Miałam już wcześniej okazję występować w muzycznym show "Jak Oni śpiewają?" i odnoszę wrażenie, że te dwa projekty są do siebie bardzo podobne. Od strony formuły programu nic mnie więc nie zdziwiło, ale emocje, które towarzyszą mi, kiedy występuję na parkiecie są chyba większe. Z jednej strony odczuwam ogromny stres, z drugiej olbrzymią, spontaniczną radość.

Niełatwo jest chyba połączyć pracę na planie serialu, występy w teatrze i udział w show?

- Fakt, jestem bardzo zabieganą kobietą, ale na szczęście zawsze znajduję czas, by to wszystko ze sobą pogodzić - dla mnie priorytetem są dzieci i rodzina. Ta sfera mojego życia została poukładana w ten sposób, że lepiej być nie może. Mój dzień pracy czy treningu przed występem w "Tańcu z gwiazdami" nie jest czymś, co wyczerpuje mnie na tyle, abym musiała go gdzieś odreagować. Szczególnie treningi ze Stefano Terrazzino są niezwykle przyjemne i bardzo je lubię. Marzę tylko o jednym: abym mogła wreszcie wyjść do kina czy teatru, ponieważ w tej chwili absolutnie nie mam na to czasu.

Wielkanoc będzie upragnioną chwilą oddechu?

- Tak. Święta z radością spędzę w domu, z rodziną, w gronie najbliższych. Planuję także krótki wyjazd, będzie więc i biesiada za stołem, i długi spacer. Wcześniej upiekę ciasta, bo od wielu już lat jest to moja świąteczna powinność - w tym roku mam zaplanowany sernik oraz tradycyjną babkę. Pisanek nie maluję, ale za to lany poniedziałek będzie taki, jak w moim rodzinnym domu - mokry, lecz wesoły i bardzo radosny!

Rozmawiał ARTUR KRASICKI

Dowiedz się więcej na temat: Pierwsza miłość

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje