Pierwsza miłość

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 8561
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Nie wstydzę się Waldusia

Bartosz Żukowski to z wykształcenia prawnik, aktor z wyboru. Nie słucha plotek i marzy o roli z Fredry.

W serialu "Pierwsza miłość" gra Pan niebezpiecznego gangstera. Jak się Pan czuje w tej nowej roli?

Reklama

- Wciąż staram się oswoić tę postać. Chociaż Olaf jest złym facetem, próbuję zagrać go tak, żeby widz miał szansę chociaż trochę go polubić. Co do samopoczucia, to każde nowe wyzwanie zawodowe wiąże się z niepewnością, czy postać zostanie zaakceptowana przez widzów.

A co stanowi dla mnie największą trudność?

- Chyba powściągliwość tej postaci. Olaf rzadko wybucha. Łęcki to całkowite przeciwieństwo Waldusia Kiepskiego.

Czy w ten sposób chciał się Pan odciąć od szuflady zatytułowanej "Walduś"?

- Ja się od niczego nie odcinam! Walduś to rola, której się nie wstydzę i nie mam problemu z tym, że tak mocno zaistniała w świadomości widzów. Właściwie to się z tego cieszę, bo nie każdemu aktorowi jest dane zagrać postać, która tak dobrze jest odbierana przez widza. A czy ta rola to szuflada? Nie mam takiego poczucia. Cały czas dostaję inne propozycje i zapewne - gdyby nie fakt, że mieszkam za granicą - grałbym dużo więcej.

- Rolę Olafa przyjąłem głównie po to, żeby zmierzyć się z innym materiałem, a nie, aby uciec od Waldusia. "Świat według Kiepskich" to przede wszystkim mnóstwo absurdalnego humoru.

Jak wygląda praca na planie? Czy jest dużo śmiechu?

- Jest takie powiedzenie: "wesoło na planie - smutno na ekranie". Pracy przy "Kiepskich" towarzyszy więc raczej spore skupienie i zaangażowanie, choć niezmiennie od 12 lat odbywa się to w miłej, towarzyskiej atmosferze. Produkcja zapewnia nam świetne warunki pracy, zdjęcia realizujemy w wielkim, nowoczesnym i komfortowym studiu. Ponieważ praca przy serialu oznacza spore tempo, miejsca na improwizacje jest niewiele. Ale zawsze jest możliwość zaproponowania czegoś nowego. Patrick Yoka - reżyser i współscenarzysta - jest bardzo otwarty na propozycje.

Kiedy zrezygnował Pan z roli Waldusia, na forach internetowych zawrzało. Fani błagali Pana o powrót. Czy miało to wpływ na Pana decyzję o powrocie do serialu?

- To też, ale głównym powodem były sprawy prywatne.

- Od kilku lat mieszka Pan w Niemczech. Czy zna Pan też tamtejszy show-biznes?

- Nie interesuje mnie praca w Niemczech. Zajmuję się tam zupełnie innymi rzeczami, na przykład pracuję w konsulacie w Kolonii.

Jaką najgłupszą plotkę słyszał Pan na swój temat?

- Plotka o tym, że zginąłem w wypadku, była nie tyle głupia, co potworna i przysporzyła zmartwień mnie i mojej rodzinie. Dlatego nie słucham plotek.

Jaka jest rola Pana marzeń?

- Chciałbym się zmierzyć na scenie z komedią Fredry, poza tym nie mam wymarzonych ról.

Rozmawiała: Marzena Juraczko.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje